Prof. Antoni Dudek: Jest spór z Kaczyńskim, ale w ramach środowiska

2017-06-20 4:00 Przemysław Harczuk
Prof. Antoni Dudek
Autor: Andrzej Lange

Prof. Antoni Dudek w rozmowie z "Super Expressem" po zdecydowanych wypowiedziach prezydenta Andrzeja Dudy

"Super Express": - Andrzej Duda stwierdził na antenie TV Republika, że Obywatele RP być może dążą do rozlewu krwi i rozedrgania emocji w Polsce. Rzeczywiście?

Prof. Antoni Dudek: - Faktem jest, że pewne grupy polityczne, bardzo krytyczne wobec PiS, sprawiają wrażenie, jakby liczyły na to, że coś dramatycznego się w końcu wydarzy. Nie mam podstaw, aby oskarżać kogokolwiek, że celowo chce doprowadzić do rozlewu krwi, ale jeżeli ktoś blokuje jakąś demonstrację i przygotowuje kontrdemonstrację, musi liczyć się z tym, że coś takiego się wydarzy. I w tym sensie prezydent może mieć trochę racji. Natomiast, czy ktoś celowo chce doprowadzić do rozruchów, czy to cyniczne celowe działanie? Tu byłbym sceptyczny.

- Dlaczego?

- Manifestacji i kontrmanifestacji po 1989 roku było w Polsce wiele. Jakoś nigdy nie przerodziły się w ostre walki uliczne, z jakimi mamy do czynienia choćby w innych krajach. A gdyby komuś zależało, żeby tak się stało, to stosunkowo łatwo do takich zamieszek byłoby doprowadzić.

- Kilka tygodni temu media mówiły o tym, że prezydent zaczyna się dystansować od rządu. Teraz ostro ocenił Obywateli RP, jednocześnie mocno wsparł środowisko "Gazety Polskiej", stwierdził, że jest ono "lekarstwem na zwątpienie". To chyba mocna deklaracja identyfikacji z własnym środowiskiem politycznym?

- To mnie nie dziwi. Prezydent, owszem, jest w sporze z własnym obozem politycznym, ale jest to spór wewnątrz tego środowiska. Wszelkie różnice zdań polegają na dystansowaniu się od niektórych kierunków prac i działań rządu. Jednocześnie Andrzej Duda absolutnie nie może się od swojego środowiska odciąć, bo to byłaby samobójcza strategia. Przecież wiadomo, że dla środowisk antypisowskich obecny prezydent jest absolutnie nieakceptowalny i nie ma w tym elektoracie kogo pozyskać. Natomiast nie należy mieszać dwóch porządków. Czym innym jest zabieganie przez prezydenta o zachowanie poparcia tych, którzy na niego głosowali, i spotkanie z klubami "Gazety Polskiej" jest tu najlepszym przykładem, a czym innym jest coraz wyraźniejsza różnica w ocenie tego, co obóz rządzący powinien, a czego nie powinien robić. To są jednak spory prezydenta z Jarosławem Kaczyńskim.

- Krzysztof Łapiński, minister w Kancelarii Prezydenta, stwierdził, że jeżeli Donald Tusk chce działać w polskiej polityce, to powinien zrezygnować ze swojej funkcji przewodniczącego Rady Europejskiej. Czy wypowiedzi tego typu mogą świadczyć o początku kampanii prezydenckiej i rywalizacji między Andrzejem Dudą a byłym premierem?

- Nie do końca. Dlatego że moim zdaniem Donald Tusk decyzję o tym, czy będzie kandydować na prezydenta RP, podejmie dopiero po wyborach parlamentarnych, czyli pod koniec 2019 roku. Ale jest możliwe, że wystartuje, a dopóki jest możliwe, to przez obóz PiS i prezydenta Andrzeja Dudę były premier będzie atakowany, ponieważ jest dziś traktowany jako główny i najgroźniejszy przeciwnik Andrzeja Dudy. Natomiast czy będzie startował - wcale nie jestem przekonany. Z tym startem Tuska jest jak z chmurą burzową - wiadomo, że ona jest i może przynieść deszcz bądź burzę, ale czy rzeczywiście będzie padać, nie wiemy.

Najnowsze