Przemysław Harczuk o prezydenckim referendum: Polska jak alkoholik. Obywatelska w 1/3

2018-06-13 2:39 Przemysław Harczuk
Przemysław Harczuk
Autor: "Super Express"

Jak wynika z podawanych przez specjalistów danych, leczenie choroby alkoholowej jest bardzo trudne. Wielu alkoholików albo nie chce podejmować leczenia, bo z nałogiem im dobrze, albo w ogóle nie dopuszcza do siebie myśli o tym, że mają problem. Spośród tych, którzy podejmują leczenie tylko mniej więcej jedna trzecia osiąga stuprocentowy efekt leczenia – całkowite zaprzestanie picia. Jedna trzecia prędzej czy później wraca do nałogowego picia, gdzie niszczy swoje zdrowie, karierę zawodową, rodzinę. I jest trzecia część – to ludzie, którzy leczenie podejmują, prowadzą walkę z nałogiem, ale w długich okresach abstynencji zdarzają się im wpadki, czyli epizody powrotu do nałogu. Dane te same przychodzą na myśl po publikacji sondażu SW Reaserch dla „Rzeczpospolitej”. Wynika z niego, że w sprawie referendum konstytucyjnego planowanego przez prezydenta Polacy są podzieleni mniej więcej po równo. Na trzy części.

W przybliżeniu (nie będziemy zanudzać czytelników dokładnymi procentowymi danymi) jedna trzecia badanych uważa, że referendum w sprawie zmian w konstytucji jest potrzebne. Zdaniem jednej trzeciej prezydent z pomysłu referendum powinien się wycofać. A pozostali badani nie wiedzą, czy referendum jest konieczne, czy może nie. To rzecz znamienna. Ludzie ci nie wypowiedzieli się na temat tego, czy chcą nowej konstytucji, czy nie. Ale na temat tego, czy w ogóle referendum jest potrzebne. A więc dla trzeciej części naszych rodaków w ogóle pomysł referendum jest bez sensu. A jednej trzeciej nic nie obchodzi. A przecież, jeżeli ktoś chce obecnej ustawy zasadniczej bronić, mógłby to zrobić idąc na referendum i głosując przeciwko jakimkolwiek zmianom. A tu nieee – badani w sondażu „Rzeczpospolitej” w ogóle odrzucają możliwość dyskusji o jakichkolwiek zmianach. Oczywistą oczywistością jest, że gdyby z inicjatywą referendum wyszedł nie Andrzej Duda a Donald Tusk, proporcje byłyby podobne. Ale referendum popieraliby obecni jego przeciwnicy, a przeciwko byliby zwolennicy. Z tym, że to nie jest optymistyczna informacja. Bo wychodzi na to, że tak, jak w 1989 roku wybory były w jednej trzeciej wolne, tak wychodzi na to, że i demokratyczni i obywatelscy jesteśmy w jednej trzeciej. Niczym społeczność alkoholików, której leczenie udaje się w 33 procentach.

Najnowsze