Przerwane posiedzenie Sejmu. Mnożą się szokujące TEORIE SPISKOWE! [POSŁUCHAJ]

2019-09-11 10:14 PJ
Jarosław Kaczyński sejm
Autor: Paweł Dąbrowski Jarosław Kaczyński sejm

To prawdziwe polityczne trzęsienie ziemi! Posiedzenie Sejmu, które zacznie się w środę, zostanie przerwane i wznowione dopiero po wyborach parlamentarnych. To wyjątkowa sytuacja, więc nie dziwi, że od razu pojawiły się teorie spiskowe. Czy Prawo i Sprawiedliwość się czegoś boi? Pytania się mnożą podobnie jak teorie spiskowe.

We wtorek Prezydium Sejmu zdecydowało, że posiedzenie Sejmu, które rozpocznie się dziś, zostanie przerwane i wznowione już po wyborach, czyli 15 października. Najpierw w planie było zapisane, e posiedzenie potrwa trzy dni i zakończy się w piątek. Taki pomysł powił się dlatego, że część posłów poprosiło, by wprowadzić przerwę, aby łatwiej było prowadzić kampanię wyborczą. W końcu 13 października zaplanowano wybory do Sejmu i Senatu. To właśnie posłowie z Prawa i Sprawiedliwości wnioskowali o takie rozwiązanie. W tej sprawie wypowiedziała się marszałek Sejmu, Elżbieta Witek. W czasie zorganizowanej na gorąco konferencji prasowej, Witek powiedziała, że posiedzenie wznowione 15 października, będzie zajmowało się tymi sprawami, które były przewidziane, bez wprowadzenia zmian. - Nie, proszę państwa, niczego nagle wprowadzać nie będziemy, trzymamy się tego harmonogramu - podkreśliła w rozmowie z dziennikarzami Witek. Tak marszałek Sejmu argumentowała podjętą decyzję o przerwie w posiedzeniu, że posłowie: - chcieliby być między swoimi wyborcami, czas kampanii jest bardzo krótki i ten wniosek największego klubu parlamentarnego, który wczoraj wpłynął ma taki skutek, że prezydium Sejmu się do tego przychyliło.

O wniosku posłów PiS mówi marszałek Sejmu Elżbieta Witek:

Mimo wyjaśnień, pojawiły się teorie spiskowe. Jeszcze przed konferencją prasową Witek, poseł Robert Winnicki grzmiał na Twitterze: -  PiS boi się czwartkowej debaty i piątkowego głosowania nad obywatelskim projektem. Dlaczego się boją? Bo ten projekt to m. in. bardzo mocne uderzenie w działalność środowisk dewiacyjnych. A jak wiadomo rządzący walczą z tęczową propagandą... wyłącznie słowami. Zdecydowanych kroków przez cztery lata nie podjęli i nie podejmą.

W podobnym tonie wypowiedział się Krzysztof Bosak. Na Twitterze napisał: - Dobrze rozumiem, że PiS zwołuje Sejm w obecnym składzie na dni już po wyborach i ma zamiar wówczas urządzić jakieś głosowania?Czy chodzi o odrzucenie niewygodnego dla nich obywatelskiego projektu o ochronie dzieci przed indoktrynacją LGBT? Propaganda a rzeczywistość...

W rozmowie z Radiem Plus Paweł Kukiz podał kolejną teorię podjęcia takiej decyzji: -  Może chodzić też i o to, że PiS się po prostu jednak, mimo wszystko, obawia tego wyniku wyborczego i chce przed rozpoczęciem nowej kadencji mieć zabezpieczenie. Tak jak Platforma wrzuciła kiedyś sędziów TK, tak oni mogą iść podobnym tokiem myślenia, rozumowania i że na wszelki wypadek zróbmy to posiedzenie po wyborach, żeby w razie czego wrzucić jakieś zabezpieczające nas projekty ustaw czy jakieś ustawy uchwalić szybciuteńko. 

Posłowie opozycji są zaskoczeni. Mówi Borys Budka z PO: