Rafał Woś: Na lewo od PiS

2020-09-15 6:59 Rafał Woś
Rafał Woś
Autor: Super Express

Polska polityka roku 2020 przypomina autobus, w którym wszyscy tłoczą się przy jednym wejściu. Nie widzą, że tylko trochę dalej jest pełno pustego miejsca. Kto odważy się tam przepchnąć i rozgościć, ten za trzy lata może być głównym rozgrywającym naszej polityki.

W normalnej demokracji partie nie istnieją w próżni: sąsiadują ze sobą i biją się często o tych samych wyborców. Rządzący PiS ma dwie wypustki. Porozumienie Gowina to w zasadzie taka trochę PO w wersji light. Z kolei Solidarna Polska Ziobry momentami płynnie przechodzi w Konfederację. Ta ostatnia dysponuje programem gospodarczym wyjętym jakby z nauczania Leszka Balcerowicza lub Donalda Tuska z roku 2007. Co zbliża partię Krzysztofa Bosaka do Platformy.

PRZECZYTAJ TAKŻE: Ukrócić cwaniactwo pracodawców, oskładkować umowy zlecenia - pomysły rządu komentuje Tomasz Walczak

Sama PO poprzez ostry antyPiSizm i coraz mocniej zarysowane stanowisko w sprawie wojny kulturowej zbliża się zaś do szeroko rozumianej lewicy. Gdzieś między tych ostatnich próbuje się wepchnąć ze swoim ruchem Szymon Hołownia. A może zrobi to też Rafał Trzaskowski. Wszędzie tłoczno, wszędzie duszno, a chętnych dużo więcej niż miejsc siedzących. Na tym tle zdumiewa, jak pusto jest na styku lewicy i PiS-u. Teoretycznie wspólnych tematów starczyłoby na grubą umowę koalicyjną: przekonanie, że trzeba zerwać z neoliberalnym modelem transformacji III RP (najpierw rybę, a dopiero potem wędkę, bo głodny rybak prędzej się utopi niż cokolwiek złowi), pochwała mocniejszego państwa w gospodarce, chęć budowy prawdziwego państwa dobrobytu, czy krytyka nierówności ekonomicznych oraz pogardy wobec zwykłego człowieka przez rzekomo oświecone elity. Ale mimo tylu wspólnych tematów w praktyce nie ma tu absolutnie żadnego „widzenia się”. Wzajemne kulturowe obrzydzenie? Wolne żarty.

Przecież polityka opiera się na przełamywaniu takich ograniczeń w imię zdobycia zdolności do działania. Strach lewicy przed pożarciem przez Kaczyńskiego? Marna wymówka, skoro dla lewicy alternatywą jest siedzenie w brzuchu liberałów i automatyczne głosowanie na liberała w drugiej turze. Zbyt duże rozproszenie lewicy, co powoduje, że dla PiS-u nie jest ona dziś nawet potencjalnym koalicjantem? Może i tak, ale czy nie lepiej dla PiS-u byłoby mieć jakąś alternatywę na wypadek nowych dąsów mikrokoalicjantów od Ziobry albo Gowina? Gdyby ktoś ośmielił się te dzikie pola polskiej polityki zagospodarować, miałby niebawem dużo więcej niż oferuje czekanie tam, gdzie tłoczą się dziś wszyscy.

Najnowsze