Rafał Woś o piekle dzikiej reprywatyzacji: Jolantę Brzeską zabiła „wolna Polska”

2021-03-02 7:15 Rafał Woś
Rafał Woś
Autor: Super Express

Gdyby tzw. wolna Polska nie umyła rąk od polityki mieszkaniowej to Jolanta Brzeska wciąż by żyła. I nie tylko ona.

Szczerze mówiąc mam już dosyć pisania co roku – w okolicach 1 marca - tych samych kilku zdań. W których zmienia się tylko cyferka oznaczająca kolejną rocznicę. W tym roku napiszę więc: dokładnie 10 lat temu Jolanta Brzeska opuściła swoje mieszkanie i już nigdy do niego nie wróciła. Kilka dni później jej zwęglone ciało zostało znalezione w Lesie Kabackim. Sprawcy tego mordu na walczącej o swoje (i innych) prawo do mieszkania działaczce lokatorskiej do dziś nie zostali ukarani.

To nie jest tak, że się po drodze nic nie dzieje. W tym roku sejm przyjął uchwałę upamiętniającą tragedię ofiar reprywatyzacji. Wcześniej była komisja Jakiego (potem Kalety) na którą establishment fukał i sapał, ale która doprowadziła jednak do przyznania odszkodowań za tę największą grandę III RP. To oczywiście ważne, bo ofiarom procesu należą się i konkretna pomoc, ale także zwykłe oddanie sprawiedliwości. Zwłaszcza, że przez lata byli kopani ze wszystkich stron.

Ale przecież to tylko wierzchołek. Bo pod spodem jest przecież fundamentalna rana. Wyrwana w momencie, gdy na pytanie „czy państwo powinno troszczyć się o mieszkaniowe potrzeby swych obywateli” tzw. wolna Polska odpowiedziała po roku 1989 zimnym „nie”. I to był regres w porównaniu z PRL. W której to Polsce Ludowej państwo często się z obietnicy mieszkania nie wywiązywało – również z powodu niskiej podaży mieszkań po wojennych zniszczeniach, a potem dużo wyższego niż dziś przyrostu obywateli. Ale różnica polegała na tym, że ludzie przynajmniej mogli się mieszkania od władz domagać. Bo mieszkanie było prawem.

A po 1989 mieszkanie stało się towarem. To nie przyszło to od razu. Było raczej dziełem zbiorowym różnych ekip. Znoszenia kontroli czynszów w mieszkaniach komunalnych, ustawy pisane pod właścicieli mieszkań, budżetowe ograniczenia zmuszające władze do rezygnacji z polityki mieszkaniowej czy stawanie przez sądy po stronie lepiej ubranych, wygadanych i pachnących uczestników reprywatyzacyjnych sporów. Wszystko to razem stworzyło warunki, w których można było zabić bezkarnie Jolantę Brzeską. I zniszczyć tysiące innych, których nazwisk i imion nikt nawet nie pamięta.

I nie oszukujmy się. Dopóki państwo nie powie „tak, mieszkania dla ludzi to jest nasze zobowiązanie, i wywiążemy się z niego choćby nie wiem co” to problem nie zniknie.

Podziel się opinią
Grupa ZPR Media sprzeciwia się głoszeniu opinii noszących znamiona mowy nienawiści przepełnionych pogardą czy agresją. Jeśli widzisz komentarz, który jest hejtem, powiadom nas o tym, klikając zgłoś. Więcej w REGULAMINIE
Najnowsze