Rozumiem obawy, ale wzrost płac jest nieunikniony - mówi ekonomista Kamil Goral

2019-09-11 10:56 Mirosław Skowron
Ekonomia
Autor: stevepb/cc0/pixabay.com Ekonomia

Mamy głównie pełne szoku komentarze, na gorąco. Mówi się: co ten rząd robi?! Sięga do kieszeni przedsiębiorców! Na chłodno trzeba jednak stwierdzić, że wzrost płac w Polsce musiał przyspieszyć. Udział płac w PKB był jednym z najniższych w Unii Europejskiej. Ok, strachy przed inflacją są racjonalne, ale pamiętajmy, że wzrost cen i tak był spodziewany, bo mamy je jedne z niższych w Europie. Nikt nie chce też pamiętać o jednej ważnej rzeczy: braku rąk do pracy. Jakiej? Brak rąk do pracy. Płace w Polsce były na dość niskim poziomie a to na dłuższą metę zaczęło już nam szkodzić. Widać ilu ludzi wyjechało do pracy na Zachód, a dodatkowo za chwilę np. Niemcy mogliby nam podebrać tych, którzy ich zastąpili, czyli pracowników z Ukrainy. Wzrost płacy minimalnej pozwala zmniejszyć to ryzyko. Nie dramatyzowałbym także z innego powodu. Proporcjonalny ZUS dla mniejszych przedsiębiorców.

„Super Express”: - Prawo i Sprawiedliwość zapowiedziało podniesienie płac minimalnych do poziomu 4000 zł do końca 2023 roku. Płaca minimalna może sięgać 60 proc. płacy średniej, czego w OECD nie ma w żadnym kraju. Jest zaskoczenie, opinię są od takich, że to armagedon dla małych i średnich przedsiębiorców do takich, że to jeszcze bardziej rozkręci gospodarkę i wskoczymy na wyższy poziom.

Kamil Goral: - Rzeczywiście jest to zaskoczenie. Takiej propozycji nikt się nie spodziewał. Na początku, kiedy usłyszałem tę wiadomość sam poczułem pewne ukłucie niedowierzania… Tempo wzrostu płacy minimalnej 80 proc. w ciągu nieco ponad 4 lat? Tego od początku polskiej transformacji nigdy nie było…

I sceptycy twierdzą, że nie będzie. Pomimo zapowiedzi.

Teraz mamy głównie pełne szoku komentarze, na gorąco. Mówi się: co ten rząd robi?! Sięga do kieszeni przedsiębiorców! Na chłodno trzeba jednak stwierdzić, że wzrost płac w Polsce musiał przyspieszyć. Udział płac w PKB był jednym z najniższych w Unii Europejskiej. Ok, strachy przed inflacją są racjonalne, ale pamiętajmy, że wzrost cen i tak był spodziewany, bo mamy je jedne z niższych w Europie. Wzrost płac może mieć na to wpływ, ale nie będzie to główny czynnik inflacyjny. Nikt nie chce też pamiętać o jednej ważnej rzeczy.

Jakiej?

Brak rąk do pracy. Płace w Polsce były na dość niskim poziomie a to na dłuższą metę zaczęło już nam szkodzić. Widać ilu ludzi wyjechało do pracy na Zachód, a dodatkowo za chwilę np. Niemcy mogliby nam podebrać tych, którzy ich zastąpili, czyli pracowników z Ukrainy. Wzrost płacy minimalnej pozwala zmniejszyć to ryzyko. Nie dramatyzowałbym także z innego powodu. Proporcjonalny ZUS dla mniejszych przedsiębiorców.

Wzrost płacy minimalnej ma być największym zagrożeniem dla małych przedsiębiorców. Ten proporcjonalny ZUS może to zrównoważyć?

Oczywiście diabeł tkwi w szczegółach, ale właśnie te mniejsze firmy mogą z tych zmian w ZUS skorzystać. W przypadku małych firm składka byłaby związana z tym ile w danym momencie ta firma zarabia. Rząd przedstawił pomysł na wzrost płac minimalnych z propozycją zmian w składce ZUS. Rozumiem zatem, że brano to pod uwagę i może to być równoważone. To wszystko, po bardziej chłodnej analizie, wskazuje jednak na to, że opowieści o siedmiu plagach egipskich zesłanych przez prezesa Kaczyńskiego są mocno naciągane.

Swoje robi chyba ta podwyżka: 80 proc. w ciągu 4 i pół roku.

To prawda, ale pamiętajmy, że to jest jednak rozłożone na ponad 4 lata. Skoro pojawiła się zapowiedź, wiele przedsiębiorstw może się też do tego przygotować. Nie jest też tak, że to wywróci nam gospodarkę do góry nogami.

Nie ma się czego obawiać?

Nie zapominałbym o obawach i ryzykach, ale patrzyłbym też na pewne konieczności i szanse. Polska gospodarka rośnie, rośnie wartość dodana i to może być stymulacja by te przedsiębiorstwa, które do tej pory wstrzymywały się z inwestycjami, bo zadowalała je silna pozycja wynikająca głównie z taniej siły roboczej, będą zmuszone zrobić coś więcej. Mam wrażenie, że wszystko w Polsce, począwszy od 500 plus kończąc na obecnych propozycjach rządu jest demonizowane. Po czym okazuje się, że nie taki diabeł straszny jak go malowano. Wie pan jakie mamy bezrobocie?

Najniższe w historii, wiem…

5 proc. W niektórych branżach pracodawcy zaczynają podkradać sobie pracowników. To także sytuacja, w której płace w gospodarce muszą rosnąć. Niewykluczone, że rząd dał tylko impuls by przyspieszyć to, co i tak miałoby się stać. Nie zaniedbywałbym też bardzo pozytywnego impulsu popytowego, a także impulsu, który zmusi firmy do inwestycji.

Po zapowiedziach PiS było trochę zamieszania. Niektórzy ministrowie, jak minister Emilewicz przyznali, że tego z nimi nie konsultowano. Przez chwilę nie wiadomo było o co z tym ZUS chodzi…

Reagowano na gorąco i to tłumaczy zamieszanie. Co do ZUS to dyskusja na ten temat trwa już od lat. Rzecznik Małych i Średnich Przedsiębiorców rzucił nawet pomysł dobrowolnego ZUS z wyłączeniem składki zdrowotnej dla przedsiębiorców…

To realne?

To akurat moim zdaniem nierealne, choć powoływano się na przykład Niemiec, w których to zadziałało. No, ale to w Niemczech. W przypadku proporcjonalnego ZUS będziemy wiedzieli więcej, kiedy poznamy progi, poznamy propozycje ryczałtów i dokładne zapisy. Podkreślę, że uspokajające jest zgłoszenie pomysłu na proporcjonalny ZUS dla małych przedsiębiorstw jednocześnie z zapowiedzią wzrostu płacy minimalnej. Wiadomo, że koszty pracy są najważniejsze u małych przedsiębiorców, z 1-2 pracownikami. Połączenie tych dwóch kwestii mogłoby oznaczać znaczące zmniejszenie obciążeń związanych z podniesieniem płac.