Wszystkie metody oszustw: na wnuczka, na policjanta, na piersi! PORADNIK, jak się ustrzec!

2015-10-08 10:30 AKu|Danuta Rawicka
Złąpałam złodzieja, który chciał mnie oszukać na wnuczka
Autor: Artur Hojny

Osoby starsze cały czas są na celowniku oszustów, którzy bez skrupułów wykorzystują ich bezradność, podeszły wiek, łatwowierność i naiwność. Najpopularniejsze metody to: na wnuczka, pracownika administracji lub na policjanta. Jedna z nowszych metod to metoda "na piersi". Jak nie dać się nabrać?

Na wnuczka

Schemat jest zwykle podobny. Oszust dzwoni do starszej osoby w imieniu rzekomego wnuczka lub innego członka rodziny i prosi o szybką pożyczkę. Jeśli ofiara połknie haczyk, przestępca umawia się na odbiór pieniędzy. Ostatnio coraz częściej najpierw jest telefon od rzekomego wnuczka, a potem od oszusta udającego policjanta, który prosi seniora o wypłacenie i przekazanie wnuczkowi gotówki, bo to umożliwi policji zatrzymanie oszusta na gorącym uczynku. Innym razem oszust udaje policjanta, który przekonuje, że dzięki wpłaceniu kaucji krewny uniknie aresztu lub więzienia.

Na policjanta, hydraulika, pracownika socjalnego

Przestępcy podszywający się pod funkcjonariuszy podają wymyślone nazwiska, numery odznaki, stwarzają presję czasu, żeby senior nie miał czasu do namysłu, nawet straszą sankcjami prawnymi za brak współpracy. Prawdziwa policja tak nie postępuje, funkcjonariusze policji nigdy nie informują o prowadzonych przez siebie sprawach telefonicznie. Nigdy nie proszą też o przekazanie pieniędzy nieznanej osobie.

Oszuści podają się za pracowników gazowni, inkasentów, pracowników ośrodka pomocy społecznej itp. Pod pozorem np. przeprowadzenia wywiadu środowiskowego odwiedzają osoby starsze, samotne, schorowane i wykorzystując ich nieuwagę, kradną klucze do mieszkania, pieniądze, dokumenty czy cenne przedmioty. Równie często oszuści udają fachowców, np. hydraulików przysłanych przez administrację domu. Pamiętajmy, że wszystkie wizyty przedstawicieli administracji zawsze są zapowiadane na tablicy ogłoszeń. Jeśli nie jesteśmy pewni, dzwońmy do administracji i pytajmy, czy kogoś do nas wysyłali. Oszuści odwiedzają też seniorów w domach lub telefonują, podając się za pracowników NFZ. Pamiętajmy, że wszystkie sprawy związane z bezpłatnym leczeniem w ramach NFZ, potwierdzaniem zleceń na wyroby medyczne czy skargami załatwiane są z Funduszem wyłącznie w siedzibach NFZ lub telefonicznie.

Policja radzi:

Zawsze kierujmy się zasadą ograniczonego zaufania.

Nie wpuszczajmy nieznanych nam osób.

Podczas wizyty obcych zapewnijmy sobie obecność sąsiada lub innej zaufanej osoby.

Nie podawajmy przez telefon żadnych informacji dotyczących naszego mieszkania, oszczędności, kiedy przebywamy w domu i z kim mieszkamy.

Nie przekazujmy gotówki i żadnych innych rzeczy osobom nieznanym. Skontaktujmy się z innymi członkami rodziny, żeby zweryfikować informacje przekazywane przez oszusta.

Nie przechowujmy większych sum w jednym miejscu, w miejscach łatwych do odkrycia przez oszustów.

Zawsze żądajmy okazania identyfikatora lub legitymacji, a w razie wątpliwości potwierdźmy telefonicznie dane osoby w miejscu pracy, które reprezentuje.

W razie zagrożenia lub ujawnienia przestępstwa jak najszybciej zawiadommy policję, dzwoniąc na numery 997 i 112.

Na polisolokaty

Niektórzy seniorzy dają się nabierać na tzw. polisolokaty. Pracownicy banków i doradcy ubezpieczeniowi ukrywają przed nimi wysokie opłaty obowiązkowe przez cały okres umowy i nie ostrzegają o ryzyku i bardzo wysokich opłatach likwidacyjnych w razie odstąpienia do umowy.

Tymczasem nierentowność polis oraz bardzo często sytuacje życiowe, takie jak np. pilna potrzeba uzyskania gotówki, powodowały, że nie byli w stanie płacić składek i chcieli lub musieli zrezygnować z polisy. Wtedy okazywało się, że nie mogą wycofać się z umowy, bo pobierana jest opłata likwidacyjna, której wysokość może sięgać nawet 100 proc. wartości zgromadzonego kapitału.

Pamiętajmy, że każdy poszkodowany może z powodzeniem walczyć w sądzie o odzyskanie swoich pieniędzy, a obciążanie klientów wygórowanymi opłatami likwidacyjnymi jest niezgodne z obowiązującym prawem. Trzeba złożyć pozew i żądać zwrotu nienależnie pobranej opłaty likwidacyjnej.

Na chwilówki

Chwilówki są bardzo kosztowne, np. prowizja za udzielenie może sięgać nawet 40 proc. pożyczanej kwoty. Wiele firm udziela pierwszej pożyczki bez odsetek, a to szczególnie niebezpieczna oferta, przez którą łatwo wpaść w spiralę długów. Pogrążyć nas też mogą kary naliczane przez te firmy, gdy spóźnimy się ze spłatą raty chwilówki - nawet 150 zł za pisemne wezwanie do zapłaty czy opłata windykacyjna sięgająca połowy wysokości raty. Dlatego zanim zdecydujemy się na pożyczkę, dokładnie przeczytajmy umowę, zdarzało się bowiem, że seniorzy byli przekonani, że podpisują umowę pożyczki, tymczasem podsunięto im do podpisu umowę sprzedaży nieruchomości. Trzeba wzmóc czujność, gdy bierzemy pożyczkę pod zastaw domu czy mieszkania, bo przez nieuwagę łatwo możemy stracić dach nad głową (chwilówki pod zastaw udzielane są zwykle do 50 proc. rynkowej wartości nieruchomości). Najlepiej skonsultować taką umowę z prawnikiem. Pamiętajmy też, by nie pożyczać pieniędzy od zupełnie nieznanej firmy, do której jedynym kontaktem jest numer telefonu komórkowego w ulotce lub na ulicznym słupie.

To powinno nas zaniepokoić

Zanim dostaniesz pożyczkę (a nawet przed otrzymaniem umowy do wglądu), musisz uiścić opłatę - z reguły bardzo wysoką.

Nie są wymagane żadne dochody, zaświadczenia czy oświadczenia, nie jest wymagane posiadanie zdolności kredytowej.

Oferowane oprocentowanie jest rażąco niskie - to może być np. tylko krótkotrwała promocja, oprocentowanie w skali miesiąca, a nie roku, albo opłaty i prowizje są bardzo wysokie.

Kłopot z uzyskaniem pełnego tekstu umowy i spokojnym zapoznaniem się z nim przed jej podpisaniem.

Brak w umowie informacji przewidzianych ustawą, tekst jest skomplikowany i niejasny (może też nie być w nim mowy o pożyczce czy kredycie, tylko np. o "towarze" - np. firma udostępnia towar itp.).

W umowie masz określony specyficzny tryb przyznawania pożyczki - punktacja, licytacja, losowanie, asygnaty itp. (to może być zakazany prawem system argentyński).

Na dostawcę prądu

Rzekomi przedstawiciele firm energetycznych pod pozorem kontroli licznika spisują dane, proszą o ostatnią fakturę za prąd, dowód osobisty i szybko podsuwają nową umowę do podpisania, twierdząc, że starą trzeba zaktualizować. W ten sposób senior zupełnie nieświadomie zmienia sprzedawcę energii. Dopiero po pierwszej fakturze okazuje się, że wychodzi to drożej, bo musimy np. opłacać obowiązkowe ubezpieczenie. Czasami, żeby się uwiarygodnić, oszust najpierw dzwoni, uprzedzając, że przyjdzie do nas jeszcze raz inkasent, bo źle spisał licznik, i poprosi też o podpisanie protokołu - w rzeczywistości będzie to umowa z nowym sprzedawcą energii.

Inną sztuczką jest informowanie, że firma energetyczna zorganizowała loterię dla klientów regularnie płacących faktury, a nagrodą jest stały rabat na energię. Wystarczy podpisać potwierdzenie odbioru nagrody. Dopiero po miesiącu okazuje się, że tak naprawdę pokwitowaliśmy umowę z nowym sprzedawcą energii, która wcale nie musi być korzystna.

Pamiętajmy, że umowę zawartą poza siedzibą przedsiębiorstwa, czyli na przykład w domu, można wypowiedzieć w ciągu 14 dni od jej podpisania - wystarczy złożyć pisemne, podpisane własnoręcznie oświadczenie o odstąpieniu od umowy. Gdy nie zmieścimy się w 14-dniowym terminie, możemy jeszcze powołać się na art. 84 Kodeksu cywilnego - zostaliśmy wprowadzeni w błąd.

Na zmianę operatora telekomunikacyjnego

Oszuści dzwonią lub odwiedzają starsze osoby w domu. Namawiają do skorzystania z najnowszej promocji lub oferty, podsuwają do podpisania nową umowę albo wysyłają ją kurierem. Zwykle nie pozostawiają kopii umowy. Stosują też inne chwyty - np. podpis klienta jest skanowany z wcześniejszego dokumentu i potem wykorzystany jako podpis pod nowo zawieraną umową. Oszuści telefoniczni bardzo często dysponują też informacjami na temat osób, z którymi rozmawiają, oraz danymi o ich umowie i zamówionych usługach. Seniorzy, przekonani, że kontaktuje się z nimi doradca firmy świadczącej obecnie usługi, podpisują nową umowę, nie wiedząc, że wiąże się to ze zmianą operatora. Dowiadują się o tym dopiero, gdy zgłasza się do nich prawdziwy konsultant, żeby potwierdzić wolę przejścia do innego operatora albo gdy otrzymują pierwszą fakturę z nowej firmy. Często nie mogą się wycofać z takich umów, gdyż grożą im wysokie kary.

A nawet na... piersi

W Super Expressie opisywaliśmy również nową metdoę kradzieży "na piersi". Dwie kobiety okradły 76-letniego mieszkańca Biłgoraja (województwo lubelskie). Odwiedziły go pod pretekstem pozostawianie wiadomości dla jego sąsiadki rzekomo nieobecnej w mieszkaniu. Jedna z nich pokazała starszemu mężczyźnie swoje piersi, a druga w tym czasie go okradała. W sumie ukradły mu około 17 tysięcy złotych oszczędności.

Zobacz: Zmiany w abonamencie RTV. Kto jest zwolniony z płacenia abonamentu?

Najnowsze