Tadeusz Płużański: Sędzia Tuleya

Tadeusz Płużański
Autor: Super Express

Sędzia Igor Tuleya został pozbawiony immunitetu. I choć decyzji Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego nie uznaje, nie może dalej orzekać. Przed laty, gdy skazywał łapówkarza dr. Mirosława G., byłego ordynatora kardiochirurgii stołecznego szpitala MSWiA, porównał metody CBA do konwejera (metoda przesłuchań sowieckiego NKWD przejęta przez „polskie” struktury represji: UB i Informację Wojskową).

Skąd Tuleya wiedział, co to konwejer? Czy dlatego, że jego ojciec pracował w PRL-owskim MSW, a matka przez wiele lat w SB? Nie była sprzątaczką, odpowiadała głównie za rozpracowanie dyplomatów i pracowników ambasad. Po przejściu na emeryturę w 1988 r. jako tajny współpracownik bezpieki prowadziła 10 agentów.

Ale wbrew temu, co Tuleya publicznie twierdził, w konwejerze najważniejszy nie był fakt, że przesłuchiwano w nocy, ale to, że były to przesłuchania wielogodzinne, trwające przez wiele dni, prowadzone przez zmieniających się oficerów śledczych. Z pozbawianiem więźnia snu i jedzenia. Ten albo przyznawał się do winy, albo padał ze zmęczenia. Często dochodziły do tego najbardziej zwyrodniałe tortury fizyczne i psychiczne: wyrywanie paznokci, przypalanie papierosem, rażenie prądem, polewanie wodą, sadzanie na nodze odwróconego stołka, straszenie aresztowaniem i zabiciem rodziny. Wielokrotnie stalinowskie metody kończyły się zakatowaniem na śmierć przesłuchiwanego.

A może Igor Tuleya wie, czym był konwejer, bo rozpatrywał przed laty sprawę śledczego bezpieki Tadeusza Szymańskiego, nieprzypadkowo nazywanego katem X Pawilonu więzienia mokotowskiego w Warszawie? Okazał się sędzią łaskawym, bo skazał Szymańskiego na pięć lat więzienia, choć według kodeksu karnego z 1932 r., obowiązującego w czasie popełnienia przez stalinowca przestępstw, maksymalnie mógł dostać siedem i pół roku.

Najnowsze