Przychodnie wylęgarnią koronawirusa?! Lekarze wściekli na ministra

2020-12-01 18:43 dnr
Przychodnia w Toruniu w województwie kujawsko-pomorskim. Co z koronawirusem?
Autor: Magdalena Witt-Ratowska Koronawirus (24.11.2020): Ile jest dziś zakażeń? Stan zachorowań w Kujawsko-Pomorskiem [RAPORT] / Zdjęcie poglądowe

Dziś ministerstwo zdrowia z dumą oświadczyło, że testy antygenowe na koronawirusa można już przeprowadzać w polskich przychodniach. Jednak nie dla wszystkich to powód do świętowania. Pomysł ministra zbulwersował lekarzy Porozumienia Pracodawców Ochrony Zdrowia, którzy w oświadczeniu skierowanym do ministra Adama Niedzielskiego (47 l.), wyliczają potencjalnie katastrofalne skutki tej nieskonsultowanej z nimi decyzji. Czy wierzycie w czarne wizje kreślone przez związek polskich lekarzy? Swoimi opiniami możecie się już dzielić w rubryce pod artykułem.

- Podjęliśmy decyzję, że od dzisiaj testy antygenowe będą dostępne w podstawowej opiece zdrowotnej. Prezes Narodowego Funduszu Zdrowia właśnie wydał zarządzenie, które daje możliwość prowadzenia testów w POZ, wskazując jednocześnie ich wycenę - oświadczył Andrzej Niedzielski na konferencji prasowej w Ministerstwie Zdrowia. Minister poinformował również, że formularze za pośrednictwem których można składać zapotrzebowanie na testy są już dostępne w internecie oraz że przychodnie będą miały możliwość ich samodzielnego zakupu oraz rozliczenia świadczenia po wyższej stawce.

Koronawirus w Polsce zbiera śmiertelne żniwo

Do decyzji ministerstwa odnieśli się lekarze skupieni wokół Porozumienia Pracodawców Ochrony Zdrowia. W napisanym naprędce oświadczeniu do Andrzeja Niedzielskiego, przestawiają oni mrożące krew w żyłach scenariusze, które mogą ziścić się przez masowe testowanie Polaków w przychodniach. 

- Efektem przeniesienia masowego testowania na COVID-19 do placówek podstawowej opieki zdrowotnej będzie tworzenie nowych ognisk zakażenia koronawirusa, a tym samym pozbawienie możliwości leczenia tysięcy pacjentów "niecovidowych" - pisze prezeska PPOZ Bożena Janicka. - Zostaliśmy tą informacją nie tylko zaskoczeni, a wręcz zszokowani. Nikt wcześniej nie konsultował z naszym środowiskiem możliwości wykonywania na masową skalę testów antygenowych na COVID-19 w placówkach POZ. Rozumiemy, że jest to strategiczny element walki z pandemią, nieco spóźniony, ale musi mu towarzyszyć bezpieczne i realne w wykonaniu rozwiązanie organizacyjne - dodaje. 

Następnie lekarka wymienia niedociągnięcia techniczne w pomyśle ministerstwa. Po pierwsze, w przypadku placówek podstawowej opieki zdrowotnej konieczne jest wydzielenie odrębnych pomieszczeń (strefy brudnej), w których testy będą wykonywane. - Takich pomieszczeń w podmiotach POZ obecnie nie ma. Istniejące pomieszczenia, jak i kadry tam pracujące, są obecnie przeznaczone na udzielanie świadczeń gwarantowanych z zakresu POZ zgodnie z umową zawartą z NFZ - podkreśla Janicka. 

Po drugie, rząd nie zwrócił uwagi, na "potężne zagrożenie, które niesie z sobą przeniesienie testowania do już ledwo wydolnych gabinetów lekarzy rodzinnych". - Pomijając brak kadr, trzeba pamiętać, że w każdej chwili może dojść do wybuchu kolejnego ogniska zakażenia, co dla pacjentów cierpiących na inne poważne schorzenia "niecovidowe" może oznaczać jedno - brak możliwości dalszego leczenia. W sytuacji ograniczeń przyjęć szpitalnych, czy w placówkach specjalistycznych, to właśnie u nas, w POZ-tach, tysiące chorych znajduje jedyną opiekę - wyjaśnia prezeska PPOZ. 

W końcu Janicka nazwała działanie rządu "skrajnie nieprzemyślanym", ze względu na nagłe zrzucenie odpowiedzialności za masowe testowanie na ośrodki nieposiadające przygotowania lokalowego, kadrowego ani żadnego dodatkowego wsparcia.

ZOBACZ TEŻ:

Koronawirus w Polsce. Ponad 9 TYSIĘCY zakażeń i prawie 450 ZGONÓW. Oto nowe dane [RAPORT, 01.12.2020]

Piękność urodziła dziecko na łożu śmierci! Zabił ją KORONAWIRUS

Romans Kukiza z PiS. "Będzie dobrze" Adama Federa, odc. 160.
Najnowsze
KOMENTARZE