Tomasz Walczak: POPiS: Restart

2017-04-28 4:00 Tomasz Walczak
Tomasz Walczak
Autor: Artur Hojny Tomasz Walczak

Uroczy jest ten stosunek PiS do sondaży. Kiedy wskazują na przewagę rządzącej partii, jej politycy mówią nam: patrzcie, ludzie nas kochają, a my kochamy sondaże. Kiedy jednak badania opinii publicznej dowodzą, że przewaga PiS jest marginalna albo wręcz przegrywa ono z PO, zaczynają się podejrzenia o spiski, próby puczu, jakieś "esbeckie gambity" i manipulacje Polakami. Cóż, polityczna propaganda rządzi się swoimi prawami.

Rosnąca w siłę Platforma jest jednak faktem. Nie karmi się ona jednak PiS, ale bliźniaczą Nowoczesną, tak jak do niedawna partia Ryszarda Petru karmiła się PO. Ekipie Grzegorza Schetyny udało się więc odzyskać antypisowski elektorat, który straciła po ostatnich wyborach. A to, że obie główne partie idą łeb w łeb, to zasługa odpływającego od PiS centrowego elektoratu, któremu najwyraźniej znudził się stan permanentnej mobilizacji rewolucyjnej proponowany przez Jarosława Kaczyńskiego. I o tych centrowych wyborców będzie szła teraz gra między platformersami i pisowcami.

Tak jak zwycięstwa PO w 2007 i 2011 roku, tak i wyborczy nokaut PiS w 2015 stał się możliwy, ponieważ obu partiom udało się wyjść poza swój tradycyjny elektorat. Aby zwyciężyć w kolejnych wyborach, znów będą musiały to zrobić. Jeśli nie wydarzy się coś nieoczekiwanego, zdecydowanie większe szanse ma na to Platforma, która nawet niespecjalnie musi się o to starać. Nie potrzebuje żadnej merytorycznej odpowiedzi na działania PiS, żadnego przełomowego programu. Rozumie to kierownictwo PO, które wyraźnie stawia na strategię autodestrukcji PiS. Po co się wysilać, skoro Kaczyńskiemu wystarczy dać robić swoje?

A szał zmian dokonywanych przez PiS, jak w przypadku każdej rewolucji, niesie ze sobą ogromny chaos i spustoszenie, które odbijają się na zwykłych ludziach. Wystarczy zerknąć choćby na sposób, w jaki rządzący wprowadzają reformę edukacji, by przekonać się, że nic dobrego z tego nie wyjdzie. Jedyne, na co może liczyć PiS, to wściekłość wyborców za bałagan, jaki źle przygotowanej reformie będzie towarzyszyć. Jeśli dodamy do tego słabo skrywaną arogancję władzy, której wyborcy najbardziej nie znoszą, to żadne 500 plus, żadne kojące dane o stanie gospodarki nie pomogą.

Sondażowy powrót do status quo ante to nowe otwarcie gry o władzę. Gry, w której na starcie PiS, jako sprawująca rewolucyjną władzę partia, stoi na gorszej pozycji.

Zobacz: Stanisław Karczewski w WIĘC JAK: Nie trzeba się bać "Ucha Prezesa"

Najnowsze