Twierdza PFN. Miliony na wizyty VIP-ów i zamknięte drzwi Fundacji mającej dbać o Polskę

2020-02-14 12:14 Dariusz Grzędziński
Polska Fundacja Narodowa
Autor: Marek Kudelski/SUPER EXPRESS Polska Fundacja Narodowa

Zaczęło się od kampanii „Sprawiedliwe sądy”, później były m.in. kontrowersyjny rejs jachtem „I love Poland” i zamieszczony w social mediach mem, w którym Adolf Hitler i Józef Stalin dyskutowali o historii. Większość działań Polskiej Fundacji Narodowej, którą powołano po to, by dbała o dobry wizerunek Polski przynosi efekty odwrotne od zamierzonych. Inaczej miało być z projektem „100x100” na stulecie niepodległości, ale i tu wszystko wskazuje na kompromitację Fundacji.

Przypomnijmy: „100x100” to realizowany w 2018 r. projekt, w ramach którego nasz kraj miało odwiedzić 100 osobistości ze świata sportu, sztuki, biznesu czy mediów. Wszystko z okazji setnej rocznicy odzyskania przez nasz kraj niepodległości. Cykl wizyt rozpoczął znany kierowca wyścigowy Mika Hakkinen, a po nim byli jeszcze: David Haye, Steve Wozniak, Casey Neistat, Jean Reno, Michio Kaku, Daniel Libeskind, Patrick Ney i Mark Gallagher.

Łącznie 9 osób – tyle nazwisk można znaleźć, szukając w mediach informacji na temat projektu „100x100”. Co ciekawe, najtrudniej szuka się na stronie internetowej PFN, gdzie „100x100” zniknęło już z zakładki „Projekty”. Zapytaliśmy więc Fundację o to, kto poza wymienionymi wyżej, gościł w Polsce na jej zaproszenie. Pytania trafiły do PFN w styczniu i były jeszcze dwukrotnie ponawiane. Bez rezultatu, nikt z PFN nie skontaktował się z nami mailowo czy telefonicznie.

Z opublikowanego w sylwestrową noc 2019/2020 sprawozdania finansowego Fundacji wynika, że projekt „100x100” pochłonął łącznie aż 12 137 340 zł. Jeśli przyjąć, że gości było 9, koszt organizacji jednej wizyty oscylował wokół gigantycznej kwoty 1,3 mln zł! Czy rzeczywiście tak było? Wobec milczenia Fundacji musimy opierać się na danych zebranych poza nią, a te są bardzo skąpe.

Na podobny zator komunikacyjny natrafiła niedawno posłanka Lewicy Joanna Scheuring-Wielgus. Scheuring-Wielgus na styczniowych obradach sejmowej Komisji Kultury i Środków Przekazu starała się dowiedzieć, w jaki sposób uzyskuje się od PFN środki na realizację projektów. Nie dowiedziała się, ale nie dała za wygraną i udała się do siedziby PFN osobiście. Z jakim skutkiem? - Odbiłam się od recepcji. Przedstawiłam się  pracującym tam ludziom, powiedziałam, że jestem posłem i w jakim celu przyszłam - tłumaczy SE posłanka. Dodaje, że recepcjoniści byli wcześniej poinstruowani, żeby każdego odwiedzającego z zewnątrz zgłaszać pracownikom PFN i dopiero ci ostatni mieli decydować o ew. zgodzie na wpuszczenie. W przypadku posłanki pozwolenia nie było. Scheuring-Wielgus podkreśla, że zwróciła się już do NIK z żądaniem kontroli w PFN.

Ze sprawozdania finansowego PFN za rok 2018 wynika, że jej działalność pochłonęła 111 mln zł. Niemal 105 mln zł stanowiły wydatki na działalność statutową. To prawie 6 razy więcej niż w poprzednim sprawozdaniu za rok 2017.

Najnowsze