Wacław Berczyński: Nigdzie się nie ukrywam

2017-05-18 4:00
Wacław Berczyński
Autor: Andrzej Lange

Oto najbardziej poszukiwany w Polsce człowiek! Od tygodni opozycja dopytuje, gdzie ukrył się Wacław Berczyński (71 l.), były szef komisji smoleńskiej Antoniego Macierewicza (69 l.). Ekspert, którego PO łączy z unieważnieniem przetargu na helikoptery Caracal, zaszył się w domu pod Filadelfią w USA. Mamy go!

"Super Express" jako jedyny dotarł do przebywającego w USA Wacława Berczyńskiego (71 l.), który nagle wyjechał z kraju. Zamieszany w aferę z helikopterami były szef komisji smoleńskiej zapewnia nas:

- Nie uciekałem z Polski, jestem w stanie wytłumaczyć wszystko w prokuraturze, nie zrobiłem niczego niezgodnego z prawem, wrócę - między innymi te słowa wypowiada Berczyński w rozmowie, którą w USA przeprowadziła z nim nasza amerykańska korespondentka Marta J. Rawicz. Były szef komisji smoleńskiej pokazał nam bilet lotniczy z Polski do USA kupiony pod koniec lutego. Ma być to dowód na to, że nie uciekł w pośpiechu z kraju, jak mu zarzuca opozycja, a jego wyjazd został wcześniej zaplanowany.

Z Warszawy wyleciał 13 kwietnia 2017 roku. A tydzień później zrezygnował z funkcji szefa komisji smoleńskiej oraz z przewodniczenia radzie nadzorczej Wojskowych Zakładów Lotniczych nr 1 w Łodzi. Kilka dni wcześniej udzielił szokującego wywiadu. Zakomunikował, że to on stoi za decyzją o zerwaniu miliardowego kontraktu na zakup śmigłowców. - To ja wykończyłem caracale - mówił w wywiadzie dla "Dziennika Gazety Prawnej". Politycy PO twierdzą, że powinna go ścigać prokuratura. Tymczasem Berczyński zaszył się w willi pod Filadelfią. Jego amerykańskie nieruchomości są warte w sumie ponad 4 mln dolarów (około 16 mln zł).

ZOBACZ: Wacław Berczyński brał kredyty od Boeinga

- Dlaczego pan uciekł z Polski?

- Nie uciekłem i nigdzie się nie ukrywam. Bilet do USA kupiłem pod koniec lutego tego roku. Moja "ucieczka" była planowana na 13 kwietnia. "Uciekłem" do domu, w którym mieszkam od 1987 roku. Chciałem spędzić Wielkanoc z rodziną. A to chyba nie przestępstwo.

- Teraz sejmowa opozycja chce, by ścigał pana prokurator za to, że miał pan dostęp do dokumentów na wojskowe śmigłowce i "wykończył" pan caracale.

- Miałem do wglądu dokumenty, w których były zapytania ofertowe. Wszystkie one miały najniższą klauzulę tajności. Dokumenty są klasyfikowane jako: poufne, zastrzeżone, tajne, ściśle tajne. Te, które miałem do wglądu, nie wymagały przechowywanie w sejfie. Procedura dostępu do nich jest bardzo dokładna, o czym byłem poinformowany. Z inspektoratu dokumenty przesyłane są do Tajnej Kancelarii, potem do kogoś, kto może je bezpiecznie przechować w sejfie, a potem do adresata, czyli do mnie. Miałem do niedawna Security Clearence, czyli autoryzację dostępu do tajnych informacji w USA, gdyż pracowałem nad projektem dla armii amerykańskiej, więc te procedury doskonale znam. Byłem w tym zakresie szkolony zarówno w USA, jak i w Polsce. O czym panowie Siemoniak, Tomczyk i Kierwiński wiedzą doskonale. Ale udają zaskoczenie, czyli rżną głupa.

- Jeśli dostanie pan wezwanie od prokuratury, to przyjedzie pan zeznawać do Polski?

- Jak trzeba, to pojadę i na pewno udzielę wszelkich wyjaśnień.

- Dlaczego tak źle pan ocenił francuskie helikoptery?

- Bo są przeciętne i były dwa razy za drogie. Jeszcze zanim PiS doszedł w Polsce do władzy, mówiłem, że to był przekręt na co najmniej miliard dolarów i od tego czasu zawsze to twierdziłem. Swego zdania nie zmienię. Przy całej tej hecy PO (Siemoniak itd.) nikt tego nie prostował.

- I dlatego, jak to pan określił, uwalił pan caracale?

- Bo to była próba kradzieży z Polski miliarda albo więcej dolarów. To był duży, a może największy przekręt w historii Polski. Moje polskie sumienie, a są jeszcze tacy ludzie, nie pozwoliło mi przejść nad tym obojętnie.

- Skoro panu tak zależy na ojczyźnie, to dlaczego podał się pan do dymisji? Przecież twierdzi pan, że jest niewinny!

- By oddzielić pracę podkomisji smoleńskiej od siebie jako Berczyńskiego. PO i spółce udało się uciszyć pracę i osiągnięcia podkomisji i nakręcić sprawę Berczyńskiego. To samo z WZL?1, zrezygnowałem, żeby uwolnić dobry zakład od siebie. Być może wrócę kiedyś do Polski, by pomóc odbudować nasz przemysł lotniczy.

- Pomagał pan rządowi także przy przetargu na samoloty dla VIP-ów?

- Nie miałem nic wspólnego z samolotami dla VIP-ów. Z nikim na ten temat nie rozmawiałem. Można było kupić boeingi lub airbusy, innych nie ma. To są dwie firmy produkujące te samoloty na świecie. Nikt inny ich nie robi. Są mniej więcej w tej samej cenie, od 100 milionów dolarów za sztukę plus wyposażenie. Na przykład samolot prezydenta USA kosztuje prawie miliard dolarów.

- Doradzał pan zakup boeinga ministrowi Antoniemu Macierewiczowi?

- Nie miałem z tym nic wspólnego. Miałem inne sprawy służbowe na głowie.

- Jako były pracownik tej firmy nie lobbował pan za Boeingiem w Polsce?

- Nie. Nie pracuję dla nich od 10 lat i nie mam z nimi nic wspólnego.

- A jak było z tą pożyczką od Boeinga?

- Kredyt hipoteczny z Boeing Credit Union wziąłem, bo oferowali mi niższy procent niż inni. Dawno już go spłaciłem. Taki kredyt może dostać każdy obywatel, nawet nie pracownik Boeinga.

- A skąd pan wziął w 2016 roku 850 tysięcy dolarów w gotówce na zakup domu w Kalifornii?

- Normalnie. 31 grudnia 2015 roku sprzedałem kawałek działki przy domu pod Filadelfią za 1,2 miliona dolarów. Za to kupiłem upatrzony już wcześniej dom w Kalifornii za 850 tys. dolarów plus koszty niestety. Resztę pieniędzy ze sprzedaży działki musiałem zapłacić do urzędów podatkowych.

Zadbaj o pielęgnację cery! Kosmetyki w świetnych cenach dostaniesz na Skin79 kody rabatowe.

Grupa ZPR Media sprzeciwia się głoszeniu opinii noszących znamiona mowy nienawiści przepełnionych pogardą czy agresją. Jeśli widzisz komentarz, który jest hejtem, powiadom nas o tym, klikając zgłoś. Więcej w REGULAMINIE