Walczak: HGW z brodą kontra dresiarz

2017-11-03 6:00 dziennikarz działu Opinie "Super Expreu"|Tomaz Walczak
Tomasz Walczak
Autor: Artur Hojny Tomasz Walczak

"Czwarta kadencja HGW" - tak od jakiegoś czasu politycy PiS przedstawiają Rafała Trzaskowskiego - do niedawna potencjalnego, a od wczoraj oficjalnego kandydata Platformy na prezydenta Warszawy. Jest w tym metoda: Hanna Gronkiewicz-Waltz to największe dziś obciążenie PO, na której spoczywa odpowiedzialność - w najlepszym razie polityczna - za patologie dzikiej reprywatyzacji w stolicy. I z tym obciążeniem Rafał Trzaskowski będzie musiał się zmierzyć.

Bez wątpienia najważniejsza bitwa przyszłorocznych wyborów samorządowych - wybory na prezydenta stolicy - będzie toczyć się wokół spraw reprywatyzacji. Mafijne układy na styku polityki i biznesu są zbyt wdzięcznym tematem, by sobie go odpuścić. To do dziś zresztą użyteczna broń w rękach PiS, które nadal może pokazywać, czym były rządy PO. Będzie nią tym bardziej w czasie kampanii wyborczej. Zwłaszcza jeśli do walki o Warszawę ruszy wschodząca gwiazda PiS Patryk Jaki, który z rozliczania skandali reprywatyzacyjnych uczynił swój znak rozpoznawczy. I to wiceminister sprawiedliwości wiedzie prym w krytyce Rafała Trzaskowskiego, wypominając mu współpracę z HGW przy jej kampanii wyborczej.

Jasne, kandydat PO ma sporo zdjęć z panią prezydent, ale szczerze mówiąc, wrzucenie Trzaskowskiego w bagno reprywatyzacji będzie zadaniem trudnym, bo od lat z polityką w stolicy niewiele miał wspólnego. Kiedy ratusz pod wodzą HGW pozwalał na bandyckie przejęcia nieruchomości warszawskich, on był wtedy w Brukseli, a potem pracował w administracji rządowej. Dlatego należy się spodziewać, że narzucenie narracji "czwarta kadencja HGW" będzie zapewne równie skuteczne, jak wypominanie Andrzejowi Dudzie, że był kiedyś działaczem Unii Wolności, a Patryk Jaki opolskim dresiarzem.

Na pewno Trzaskowski będzie musiał bardziej zdecydowanie niż do tej pory odcinać się od prezydent Warszawy. Każde łagodzenie przekazu będzie wodą na młyn dla kandydata PiS. Jest też jedyną chyba postacią, która ma szanse, żeby obronić stolicę dla PO. Ale dziś szanse na jego zwycięstwo z Patrykiem Jakim (jestem niemal pewny, że PiS postawi na niego) oceniałbym na 50-50. Za Trzaskowskim przemawia specyfika Warszawy jako bastionu PO, ale z drugiej strony to Jaki jest szeryfem, który oczyszcza miasto z reprywatyzacyjnych szumowin i to się ludziom może podobać. Nawet wbrew temu, że stoi za nim znienawidzony przez wielkomiejski elektorat Zbigniew Ziobro. W każdym razie będzie się działo.

Zobacz także: Jan Śpiewak: Gronkiewicz-Waltz nie chce zeznawać, bo musiałaby mówić prawdę

Przeczytaj również: Przemysław Harczuk: Moda cmentarna wymiata

Polecamy ponadto: Rzecznik Episkopatu Polski o handlu w niedzielę: Dzieci są cybersierotami, bo rodzice nie mają dla nich czasu nawet w niedziele

Najnowsze