SKANDAL! Joanna Kluzik-Rostkowska woziła się służbową limuzyną, a potem wzięła jeszcze 18 tys. na paliwo!

2016-06-21 11:50 aka

To kolejny przykład tego, jak politycy korzystają z przywilejów, a mówiąc dosadniej, po prostu doją państwo. Joanna Kluzik-Rostkowska (53 l.), choć w czasie kierowania resortem edukacji w 2015 r. miała do dyspozycji służbową limuzynę, to pobrała jeszcze 18 tys. zł na paliwo do... prywatnego auta.

Posłowie w związku z wykonywaniem mandatu rozliczają wydatki na paliwo do prywatnego auta w ramach pieniędzy, które otrzymują na prowadzenie biura. Z tego przywileju korzystają także ministrowie, którzy mają parlamentarny mandat. Według rozliczeń za biura poselskie za 2015 rok była szefowa resortu edukacji narodowej z PO, w okresie gdy sprawowała funkcję ministra (styczeń - listopad 2015) nalała do prywatnego auta benzyny za 18 tys. złotych. - Przecież samochód resortowy nie przysługuje do prac związanych z wykonywaniem mandatu posła - przekonuje nas Joanna Kluzik-Rostkowska. Obowiązki poselskie wykonywała nocami i w dni świąteczne, skoro w tygodniu pracowała w resorcie i miała służbową limuzynę z kierowcą?

Niemal tyle samo na paliwo do prywatnego auta pobrał były sekretarz stanu w Kancelarii Premiera, Marcin Kierwiński (40 l.). - Nie nadużywałem służbowego samochodu do celów niezwiązanych z pracą w Kancelarii Premiera. Prywatnym autem wykonywałem obowiązki posła - tłumaczy. Przypomnijmy, że prokuratura, badając sprawę tak zwanych kilometrówek, uznała, że sejmowe przepisy nie regulują tego dokładnie. Politycy na przykład nie muszą rejestrować tras, które pokonują prywatnym autem w celach służbowych. Wystarczy, że wpiszą kwotę za paliwo i podadzą informacje, że to był wyjazd w celu wykonywania mandatu posła. Zatem rozliczenie 18 tys. zł na paliwo do prywatnego auta, gdy się miało do dyspozycji służbowe, jest zgodne z prawem...

Czytaj też: Maria Kiszczak narzeka na emeryturę: Za tyle nie da się przeżyć

Najnowsze
KOMENTARZE