Zbigniew Pacelt: Wypasiona salonka z najzdolniejszymi

2012-08-20 4:00 Paweł Lickiewicz
Zbigniew Pacelt
Autor: archiwum se.pl

Pomysły minister Joanny Muchy, mające poprawić wyniki na igrzyskach, oceniają byli olimpijczycy

"Super Express": - Jak ocenia pan program minister Joanny Muchy, który ma za 12-16 lat zaowocować wysypem medali na igrzyskach olimpijskich?

Zbigniew Pacelt: - Pod pojęciem programu rozumiem konkretne pomysły rozwiązań. Na razie znamy tylko zarys. Hasłu podnoszenia sprawności fizycznej młodzieży można tylko przyklasnąć.

- Kiedy chodziłem do szkoły podstawowej kandydaci do samorządu uczniowskiego w swoich kampaniach wyborczych umieszczali hasła: więcej dyskotek i więcej wycieczek. Konkretne chciejstwo i marzycielstwo bez konkretnych rozwiązań.

- Miejmy nadzieję, że na poziomie ministerstwa będzie to wyglądać poważniej. Chociaż jeden z tych szkicowych pomysłów - dotyczący namawiania samorządów do przekazywania pieniędzy na sport - jest chybiony. To tak jakbym kogoś namawiał na ciastko, a może ten ktoś wcale nie ma na nie ochoty. Potrzebne są mechanizmy, a nie namowy.

- Ministerstwo Sportu ma odpowiednie środki dla realizacji takich zadań, jakie przed sobą stawia?

- Jeśli chodzi o młodzież, bez wątpienia powinno współdziałać z Ministerstwem Edukacji.

- Z drugiej strony np. w Stanach Zjednoczonych w ogóle nie ma resortu sportu...

- U nas też przez dłuższy czas nie istniało ministerstwo - był Urząd Kultury Fizycznej i Turystyki. Rozwiązania są różne. Rzecz w tym, żeby były skuteczne.

- Czy pana zdaniem istnieje jakaś zależność między stanem państwa a wynikami w sporcie? Więcej autostrad to więcej medali?

- Bzdura. Potraktujmy to humorystycznie: jeśli Tomasz Majewski zdobył medal dzięki przyspieszeniu w budowie autostrad, to dlaczego ten sukces budowlany nie przełożył się na medale dla innych reprezentantów? Tysiąc kilometrów więcej autostrad miałoby oznaczać dziesięć medali więcej? Oczywiście, im państwo jest bogatsze, tym więcej ma możliwości, ale nie popadajmy w skrajne osądy. Węgry, porównywalne w poziomie życia do nas, zdeklasowały na olimpiadzie Polskę.

- "The Guardian" opublikował wyniki badań brytyjskich naukowców, którzy biorąc pod uwagę PKB państwa, liczbę mieszkańców, wielkość reprezentacji olimpijskiej - i zestawiając to z wynikami uzyskanymi na igrzyskach - opracowali alternatywną klasyfikację olimpijskich sukcesów. Na zasadzie: kto jak wykorzystał swój potencjał. Polska w tej tabeli zajmuje 150. miejsce...

- Ciekawa symulacja, ale jednak dyskusyjna.

- W oficjalnej kwalifikacji medalowej zajęliśmy "lepsze", bo 30. miejsce. Co zawiodło?

- Zawiódł program pod nazwą Klub Polska - Londyn 2012. Nieporozumieniem było zawężenie go do grupy sportowców z największymi osiągnięciami. Wsadzono do wypasionej salonki 44 najzdolniejszych zawodników, od czasu do czasu drzwi się otwierały i ktoś wskoczył, a reszta odbijała się, bo drzwi się szybko zamykały i dla nich wstępu nie było. Zawężony program szkolenia najlepszych był, jest i zawsze będzie istnieć. Ale trzeba się też zajmować juniorami!

Jutro głos Artura Partyki

Zbigniew Pacelt

Pięcioboista, były wiceminister sportu