[Wywiad] Dorota Gardias o programie "Dobry start": A gdzie podwyżki dla budżetówki?

2018-06-13 16:28 Tomasz Walczak
Dorota Gardias
Autor: materiały prasowe Dorota Gardias

Program "Dobry Start" to oczywiście inwestycja w ludzi, ale lepszą inwestycją byłoby podniesienie pensji pracowników sfery budżetowej. Rząd w wymiarze retorycznym zrobił wiele dla pracownic i pracowników sektora prywatnego. Dla pracujących w sferze budżetowej nie zrobił praktycznie nic - mówi w rozmowie z Tomaszem Walczakiem Dorota Gardias, przewodniczącą Forum Związków Zawodowych.

„Super Express”: - Trwa rządowa ofensywa prospłeczna. Jedną z najbardziej chwytliwych wśród nowych propozycji jest program „Dobry Start”, czyli wyprawka szkolna dla każdego ucznia. 300 zł jednorazowego świadczenia to dobry pomysł?
Dorota Gardias: - Przede wszystkim widać, że nikt się nad sensownością tego programu nie zastanawiał. Sprawa nie została skonsultowana z Radą Dialogu Społecznego i mamy sytuację, że PiS po prostu daje kolejne pieniądze i tylko w tym wymiarze sprawa jest oceniana.
- Politycznie się to PiS na pewno opłaca. Trudno się dziwić, że na szybko ten program wprowadzają.
- Oczywiście, program wchodzi w życie we wrześniu, czyli w najgorętszym okresie samorządowej kampanii wyborczej. Dla PiS na pewno to będzie „dobry start” i pewna inwestycja w wynik wyborczy. Tymczasem cały czas rząd nie potrafi przedstawić analiz, które pokazywałyby „pozapijarowy” efekt np. programu 500 plus. Gdybyśmy mieli w ręku taki raport, wiedzielibyśmy, czy poza polityczną potrzebą PiS, taki program jak „Dobry Start” jest wart wprowadzenia. Oczywiście, każdy potrzebuje pieniędzy, zwłaszcza w kraju, w którym ludzie zarabiają tak mało.

- Czyli jednak dobrze, że to jest?
- Oczywiście, jako matka ucznia byłabym ogromnie uradowana tymi pieniędzmi. Moja radość nie trwałaby jednak długo. Przecież dzieci to nie tylko wyprawka szkolna. Dzieci przecież chorują, potrzeba lekarstw. Potrzeba ubrań. Trzeba zapewnić im nie tylko bezpieczeństwo, ale i godne dzieciństwo, szanse na rozwój. I wyobraźmy sobie teraz, że jak kiedyś, jestem pielęgniarką z marną pensją. Jak mam sobie poradzić? Wolałabym podwyżkę pensji, która na co dzień pozwoliłaby mi zapewnić podstawowe potrzeby swoich dzieci. Myślę, że wielu innych pracowników budżetówki, który pensje są zamrożone, myśli podobnie.
- Ale podwyżek w budżetówce na razie nie będzie…
- Tak, słyszymy, że nie ma pieniędzy na podwyżki. Ale na programy, które są dla PiS opłacalne politycznie pieniądze się znajdują. Na program „Dobry Start” znalazło się 1,5 mld zł, których podobno nie ma. Premier Morawiecki mówi, że to inwestycja w ludzi.
- A nie jest?
- Owszem, ale lepsza inwestycją byłoby podniesienie pensji pracowników sfery budżetowej. Rząd w wymiarze retorycznym zrobił wiele dla pracownic i pracowników sektora prywatnego. Dla pracujących w sferze budżetowej nie zrobił praktycznie nic. Dlatego tzw. rynek pracownika to bzdura. Płace najsłabiej zarabiających nie rosną. Najczęściej wypłacane wynagrodzenie w dalszym ciągu oscyluje wokół płacy minimalnej. Prawdziwy dobry start byłby wtedy, gdyby PiS zadbał o sferę budżetową. Ale jak zawsze dla pracowników służby zdrowia, nauczycieli czy policjantów nie ma żadnych pomysłów poza głodowymi pensjami.
Rozmawiał Tomasz Walczak

Najnowsze