Zatrzymanie Sławomira Nowaka: Póki nie znamy dokumentów, oskarżenia Ukraińców trzeba traktować ostrożnie

2020-07-21 11:47 Tomasz Walczak
Minister Sławomir N. zatrzymany przez CBA. Korupcja i gigantyczne pieniądze w tle
Autor: ARTUR HOJNY/SUPER EXPRESS Minister Sławomir N. zatrzymany przez CBA. Korupcja i gigantyczne pieniądze w tle

Warto poczekać z ocenami, bo na razie nie znamy materiałów pozwalałyby na pewność w tej sprawie. Nie pokazano jednak żadnych dokumentów czy materiałów operacyjnych. Znając jednak podobne tego typu sprawy z przeszłości, trzeba to traktować ostrożnie - mówi o zatrzymaniu Sławomira Nowaka Michał Potocki, dziennikarz "Dziennika Gazety Prawnej", specjalizujący się w tematyce Europy Wschodniej.

„Super Express”: - Zatrzymanie przez polskie służby Sławomira Nowaka w związku z aferą korupcyjną na Ukrainie sprawiło, że część politycznej Polski już go skazała, druga odsądza od czci i wiary podległe PiS służby i organa ścigania. Ale to, że zatrzymanie odbyło się na wniosek ukraińskich służb, każe chyba zachować ostrożność w wydawaniu ostrych sądów.
Michał Potocki: - Rzeczywiście, warto poczekać z ocenami, bo na razie nie znamy materiałów pozwalałyby na pewność w tej sprawie. Oglądałem konferencję prasową szefa Narodowego Biura Antykorupcyjnego Ukrainy (NABU) i szefa Specjalnej Prokuratury Antykorupcyjnej Ukrainy – dwóch instytucji, które z plagą korupcji mają walczyć. Obaj opowiadali, jak ten proceder miał wyglądać. Kwestionowane są przetargi na kwotę 270 mln euro i miało się to wiązać z nielegalnym wzbogaceniem i legalizacją kosztów po polskiej stronie. Nie pokazano jednak żadnych dokumentów czy materiałów operacyjnych. Znając jednak podobne tego typu sprawy z przeszłości, trzeba to traktować ostrożnie. Do całej sprawy trzeba dodać jeszcze jeden kontekst.
- Jaki?
- Jeszcze w czasie ostatniej kampanii wyborczej obecny prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski mówił, że całe kierownictwo Ukrawtodor – czyli instytucji odpowiedzialnej za drogi, którą kierował do niedawna Sławomir Nowak - trzeba po prostu wsadzić do więzienia. Co też każe postawić znak zapytania przy całej sprawie. Ale żeby jeszcze bardziej skomplikować ukraiński kontekst tej sprawy trzeba zauważyć, że Artem Sytnyk, kierujący NABU, nie jest człowiekiem Zełenskiego, ale jeszcze ekipy Poroszenki. Biorąc to wszystko pod uwagę, bardzo trudno jednoznacznie stwierdzić winę lub niewinność Sławomira Nowaka.
- Sławomirem Nowakiem ukraińskie służby interesowały się już w ubiegłym roku, kiedy kwestionowały jego oświadczenie majątkowe. Sąd sprawę oddalił. To też chyba może być wskazówka, że korupcja – jak to na Ukrainie – mogła mieć miejsce, ale równie dobrze mamy do czynienia z politycznymi rozgrywkami.
- Znów pozostajemy w sferze spekulacji, ale póki nie mamy konkretów, wszystkie scenariusze są na stole. Powiedzmy sobie szczerze, że instytucje antykorupcyjne na Ukrainie wielkich sukcesów do tej pory nie osiągały. Łapali do tej pory trzeciorzędne postaci jak sędziów z Kramatorska, którzy wzięli relatywnie niewielkie łapówki. Nie wsadzili żadnego ministra czy szefa jakiejś dużej instytucji i w tym kontekście N. jest dobrym celem – nie jest z Ukrainy i nie jest powiązany układami towarzyskimi z miejscowym establishmentem, bo prawdopodobnie nie zdążył jeszcze ich stworzyć. W tym sensie, teoretycznie, gdyby służby antykorupcyjne chciały mieć jakiś sukces, to Sławomir Nowak jako cel spełnia warunki, by ten sukces dostarczyć. Niezależnie od tego, czy ma brud za paznokciami czy nie. Ale tak jak mówię – to kompletne spekulacje, dokąd służby lub dziennikarze nie ujawnią dokumentów z tej sprawy.
Rozmawiał Tomasz Walczak

Najnowsze
KOMENTARZE