Sławomir Jastrzębowski: Zawsze jestem za rządem, z tym że nie zawsze

2017-09-16 4:00 Sławomir Jastrzębowski
Sławomir Jastrzębowski
Autor: Andrzej Lange

Moje myślenie jest proste, zawsze jestem za rządem. Uważam, że każdy w miarę inteligentny człowiek zawsze powinien być za rządem. Dlaczego? To oczywiste. Jeżeli powierzasz w czyjeś ręce swój majątek, bezpieczeństwo, zdrowie i wiele innych spraw, to naturalnie chcesz, żeby temu komuś wszystko dobrze wychodziło i kibicujesz mu. Proste. Z tym jednak, że nie zawsze jestem za rządem. To oczywiste, że nie zawsze można być za rządem.

Bo na przykład jak zacznie we mnie kiełkować dziwne przeczucie, że swoje sprawy powierzyłem być może w niewłaściwe ręce, i że z tym majątkiem to nie najlepiej się dzieje, że on jest uszczuplany, że gospodarz gospodarzy tak sobie, że zamiast dbać, żeby obywatele się bogacili, to on sięga do kieszeni obywateli i ich doi, to ja się zaczynam zastanawiać. W wielu ważnych kwestiach widzę zmianę na lepsze, na przykład dzięki genialnemu programowi 500 plus, na który według PO nie było pieniędzy, udało się zlikwidować biedę wśród dzieci, która była naszą wielką wspólną raną. Albo to, że wreszcie zaczęliśmy prowadzić własną suwerenną politykę, a nie kłaniać się w pas tym, którzy na nas zbijali majątek. Partie obchodzą mnie jednak dokładnie tak samo, jak obchodzą większość Polaków, czyli użytkowo. Nie są żadną świętością, tylko mają dla nas pracować. Jest więc taki punkt w życiu rządzących partii, że po wspinaniu się mogą spaść na dół. Ze spadania w dół nic dobrego dla większości obywateli nie wynika, bo to strata czasu dla kraju. Oczywiście jest wiele osób, które zawsze rządzącym życzą źle, ponieważ finansowo, ideologicznie, towarzysko są związani z opcją przeciwną. To naturalne, każdy to rozumie.

Piszę to dlatego, że PiS ma rekordowe poparcie, według CBOS nawet 44 procent, chociaż to instytucja od zawsze podejrzewana o sprzyjanie rządzącym, ale jest sporo rzeczy, które w działaniach PiS bardzo mi się nie podobają. Afera billboardowa pokazała, że pieniądze publiczne traktuje się partyjnie, a nie publicznie. Poza tym wydanie milionów złotych, żeby przekonać ludzi do zmian w sądach, do których ci ludzie co do zasady są przekonani, jest po prostu bezsensowne. Nie podoba mi się zakamuflowane zwiększanie podatków, jak choćby w przypadku wynajmujących mieszkania, bo to jest zwykłe dojenie obywateli. Tymczasem PKB nie urośnie od tego, że się część Polaków wydoi, żeby dać innej grupie. To tak nie działa. Zadaniem rządu jest takie modelowanie prawa, żeby Polacy się bogacili, żeby gonili w zarobkach Europę Zachodnią. Piszę to, żeby się ktoś przypadkiem tym rekordowym poparciem nie zachłysnął, bo mi się nie chce wysłuchiwać nowych Tusków, że "nie ma z kim przegrać", bo ja pamiętam koniec tej błazenady.

Zobacz: Tomasz Piątek SZCZERZE o narkotykach i o tym, dlaczego nie może mieć dzieci

Przeczytaj też: Człowiek prezydenta Dudy UPOKORZYŁ premier Szydło! SZOKUJĄCE słowa Łapińskiego

Polecamy: Starcie Petru i Olejnik! Dziennikarka skarciła polityka WIDEO