Zdaniem naczelnego. Sławomir Jastrzębowski: Dobre exposé Morawieckiego, bardzo złe tło

2017-12-12 20:41 Sławomir Jatrzębowski
Sławomir Jastrzębowski
Autor: Marcin Smulczyński

Exposé premiera Mateusza Morawieckiego napawa pewną nadzieją, ale można się przyczepić do kilku rzeczy. Zacznijmy od najważniejszego. Najsilniejszy akcent w swoim pierwszym programowym przemówieniu Morawiecki położył na wspólnotę, na solidarność Polaków pisaną wielką i małą literą.

Dobrze brzmiało w jego ustach "wszyscy Polacy jesteśmy biało-czerwoną drużyną", "musimy się zjednoczyć, musimy się przekonywać, a nie pokonywać", "obniżyć temperaturę sporu politycznego", "spór tak, wojna nie" i to, żeby nasze wigilijne stoły nie zamieniły się w barykady. Pytanie, jak to się ma do "gorszego sortu", do "mord zdradzieckich" i programowego budowania pozycji partii na wrogach i zdrajcach? Zdaje się, że Morawiecki będzie musiał przekonać do swojego punktu widzenia Jarosława Kaczyńskiego i co najmniej kilku jeszcze wpływowych polityków PiS. Powodzenia. Początek exposé, w którym szarmancko podziękował za pracę Beacie Szydło, nie mógł przejść niezauważony. To piękny ukłon, ale też zapowiedź kontynuacji polityki prorodzinnej. Osobiście bardzo, ale to bardzo podobało mi się wskazywanie przez Morawieckiego na tożsamość, tradycję, niezłomność Polski i Polaków. Jakże to inne od zatrutej pedagogiki wstydu, którą wtłaczać nam chciały poprzednie ekipy, próbując niszczyć naszą dumę. "Polska to wielka rzecz" - Morawiecki przypomniał Wyspiańskiego, a potem Edwarda Stachurę - "dla wszystkich starczy miejsca". Oby. Program gospodarczy, który zarysował, jest w swoich konturach przekonujący, ale za dużo tu niewiadomych. "Daleko nam do liberalizmu i socjalizmu" - powiedział. Oby. Stawia na służbę zdrowia, środowisko, bezpieczeństwo energetyczne, ułatwianie życie przedsiębiorcom, nowoczesność i cyfryzację, edukację i naukę. Stanął w obronie kobiet i matek (mile połechtane pół elektoratu uśmiechnęło się z zadowoleniem), mówił o solidarności społecznej i dbaniu o słabszych. Wspomniał o naszych stosunkach z Europą, o tym, że nie będzie naszej zgody na Europę dwóch prędkości, że nie udała się europejskim przywódcom akcja przyjmowania i relokacji uchodźców. Stanowisko Polski tu się nie zmieni. Potem było trochę kakofonii. Według Morawieckiego Stany Zjednoczone mają zostać naszym głównym sojusznikiem. Potężny amerykański inwestor, właściciel TVN, został dzień wcześniej ukarany karą prawie 1,5 mln zł przez Krajową Radę Radiofonii i Telewizji za to, że się nie podobał związanym z PiS członkom sposób relacjonowania politycznych wydarzeń. To nieprawdopodobny skandal, który odbił się na całym świecie głośnym echem. Jeśli Morawiecki miał poprawiać stosunki z Europą i USA, to na początek dostał od KRRiT cuchnący prezent. Warto wspomnieć, że jedynym ekspertem KRRiT była pani związana z Radiem Maryja, ojcem Rydzykiem, znawczyni egzorcyzmów. I jeszcze jedno, Morawiecki chce, żeby młodzi specjaliści wracali do Polski i budowali ją. Nie widać, żeby tworzył dla nich finansowo korzystne warunki do takiego powrotu. Co więcej, ostatnio ćwiczył ich pałką większego ZUS-u, jeśli tylko zaczną zarabiać więcej niż 7,5 tys. zł na rękę. Panie premierze Morawiecki, młodzi polscy specjaliści na Zachodzie z pewnością zarabiają więcej niż 7,5 tys. zł miesięcznie. Co im chce Pan zaoferować oprócz słów?

Zobacz: Paweł Kowal: Mateusz Morawiecki jest lepszy niż Beata Szydło

Najnowsze