Genowefa G. (†64 l.) zabrała wnuka i wnuczkę do lasu około 200 metrów od rodzinnego domu i tam zastrzeliła z pistoletu. Potem strzeliła do siebie. Zmarła w szpitalu.
Dzieci były chore na porażenie mózgowe. Nieoficjalnie wiadomo, że babcia chciała ulżyć rodzicom rodzeństwa w trudnej opiece nad niepełnosprawnymi dziećmi.
Na miejscu policjanci odnaleźli list pożegnalny, który potem zaginął. Wciąż nie wiadomo, co się z nim stało. Śledztwo w sprawie tej potwornej tragedii trwa nadal.