Giba to nie ja

2008-01-02 21:37

Krzysztof Gierczyński (32 l.) po 10 latach wrócił do reprezentacji i czuje się w niej jak ryba w wodzie.

Jeden z najlepszych przyjmujących naszej ligi długo wahał się, czy przyjąć propozycję Raula Lozano. Przyjął i... nie żałuje. - Potwierdziło się wszystko to, co słyszałem wcześniej o Lozano - opowiada. - Trening to maksymalna praca i koncentracja. Nie ma odrobiny luzu. To twardy facet.

W grudniu poprowadził swój ligowy klub do zwycięstwa nad naszpikowaną gwiazdami rosyjską Iskrą Odincowo. "Czapką" nakrył słynnego Gibę. - Ee, nie przesadzajcie. Gdzie mi do Giby? Ten facet już wszystko osiągnął w siatkówce - tonuje Gierczyński.

Teraz pora, by pokazał pazury w tureckim Izmirze.

- Jeszcze nie wiem, czy pojadę - zastrzega. - Ale skoro "Winiar" jest kontuzjowany, chyba polecę do Turcji. Nie ukrywam, że interesuje mnie awans. Jedziemy tam po przepustkę do Pekinu. Kciuki za mnie trzymają żona Kasia i córeczka Paulinka. Już wcześniej powiedziały, bym wszystko wygrał, więc nie mam wyjścia.

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki