Ksiądz z filmu Sekielskich musi zapłacić 400 tys. zł byłemu ministrantowi

2019-10-08 18:34 BL
Tematem filmu Tylko nie mów nikomu jest pedofilia w kościele
Autor: Pixabay.com Tematem filmu "Tylko nie mów nikomu" jest pedofilia w kościele

Bohater filmu braci Sekielskich „Tylko nie mów nikomu”, były ministrant Marek Mielewczyk wygrał w sądzie sprawę o odszkodowanie za molestowanie seksualne w latach 80. Ksiądz, parafia św. Kazimierza w Kartuzach i diecezja pelplińska muszą mu zapłacić 400 tys. zł. tytułem zadośćuczynienia. Wyrok Sądu Apelacyjnego w Gdańsku jest prawomocny.

Marek Mielewczyk był bohaterem filmu braci Sekielskich "Tylko nie mów nikomu",

był wykorzystywany seksualnie przez księdza w parafii, gdzie służył jako ministrant w latach 1982-87. Pierwszy czyn miał miejsce, kiedy Mielewczyk miał 13 lat.

Mężczyzna zdecydował się na proces cywilny, bo postępowanie karne w tej sprawie nie było już możliwe, czyny byłego księdza uległy przedawnieniu. Andrzej S. został w 2016 r. wydalony ze stanu kapłańskiego

W lipcu 2017 r. Sąd Okręgowy w Gdańsku nakazał Andrzejowi S. przeprosić pisemnie Mielewczyka za "naruszenie jego dóbr osobistych w postaci godności oraz nietykalności cielesnej". Powód domagał się też zapłaty 10 tys. zł zadośćuczynienia, ale sąd tego żądania nie uwzględnił. Mielewczyk, oprócz byłego kapłana pozwał też parafię św. Kazimierza w Kartuzach i diecezję pelplińską. Od wyroku sądu niższej instancji odwołali się zarówno powód, jak i pełnomocnik Andrzeja S.

Dziś Sąd Apelacyjny w Gdańsku orzekł nakaz przeprosin oraz zapłatę solidarnie 400 tys. zł zadośćuczynienia przez księdza, parafię w Kartuzach oraz diecezję pelplińską. Wyrok jest prawomocny. Na jego ogłoszeniu nie było nikogo z pozwanych, stawił się natomiast Marek Mielewczyk, który zgodził się na podanie nazwiska.

- Uważam, że zapadł sprawiedliwy wyrok, który w sposób jasny i bardzo przejrzysty wykazał winę pozwanego. Jestem zaskoczony kwotą zasądzonego dla mnie zadośćuczynienia. W pełni mnie satysfakcjonuje za to, co się wydarzyło w moim życiu. To przełomowy wyrok, pokazujący, że odpowiedzialność Kościoła jednak mimo wszystko istnieje. To jest ważne dla innych ofiar księży - powiedział dziennikarzom Mielewczyk.