- Nie chcę tej kwestii traktować jak pojedynku z Krzyśkiem - zastrzega na wstępie w rozmowie z "Super Expressem" Hampel.
Problem w tym, że popularny "Mały" już trzeci sezon z rzędu kończy mistrzostwa świata poza czołową ósemką i by mógł rywalizować w elicie, ponownie musi liczyć na przychylność osób zarządzających cyklem Grand Prix.
- Gdy już się rozpędziłem, złapałem groźną kontuzję, ale teraz nie czas na szukanie wymówek. Nadal czuję się na siłach, by walczyć z najlepszymi - nie ma wątpliwości Hampel.
Z kolei dla Kasprzaka to był najlepszy sezon w karierze. Jego największym atutem jest doskonała jazda w lidze angielskiej. Organizatorami mistrzostw są Anglicy, więc...
- Ja swoją szansę pogrzebałem w Vojens (wielki finał eliminacji GP - przyp. red.) i pretensje mogę mieć tylko do siebie. Chciałem uniknąć sytuacji, że o wszystkim zadecydują obcy mi ludzie przy zielonym stoliku. Jednak dziką kartą nie pogardzę - przyznaje z uśmiechem.