Rada Etyki Mediów potępiła Tomasza Lisa

2010-02-04 5:00 Sylwester Ruszkiewicz

Tomasz Lis (44 l.) dopuścił się niedopuszczalnej manipulacji i złamania zasad bezstronnego, obiektywnego dziennikarstwa - taką miażdżącą ocenę prezenterowi wystawiła Rada Etyki Mediów. Chodzi o grudniowy program "Tomasz Lis na żywo", w którym na koszt TVP prowadził prywatną walkę z mediami, a do studia zaprosił swojego adwokata, który pomaga mu wygrać proces o kilkaset tysięcy zł.

Stanowisko Rady Etyki Mediów dotarło do naszej redakcji wczoraj. Publikujemy je w całości poniżej. List podpisany przez przedstawicielkę Rady Barbarę Markowską nie pozostawia złudzeń.

PRZECZYTAJ KONIECZNIE
-Jak Restauratorzy wybrali Tomasza Lisa na Dziennikarza Roku

- Tomasz Lis wykorzystał TVP do prywatnej wojny

- Tomasz Lis oddał samochód Orkiestrze

- Jednostronność Tomasza Lisa

- Temat podjęty przez red. Tomasza Lisa jest niezwykle ważny i mógłby być ciekawym głosem w dyskusji (…...). Tymczasem widz został zmanipulowany nieobiektywnym przekazem - twierdzi Rada Etyki Mediów.

Przypomnijmy, Tomasz Lis do swojego grudniowego programu w TVP 2 zaprosił mecenasa Macieja Ślusarka i dwoje celebrytów, by opowiedzieli, jak to media rzekomo naruszają prywatność gwiazd. Towarzystwo szybko doszło do wniosku, że sądy zbyt łagodnie traktują wydawców gazet. W studiu nie było żadnego przedstawiciela oskarżanych mediów, który mógłby się bronić przed zarzutami.

Czytaj dalej: kombinuje jak może >>>


Lis ani słowem nie wspomniał, że sam walczy o kilkusettysięczne odszkodowanie od wydawcy "Super Expressu", a zaproszony do studia prawnik, występujący jako niezależny ekspert, jest tak naprawdę prawnikiem Lisa i reprezentuje go przed sądem. Rada Etyki Mediów takie działanie nazywa wprost:

Patrz też: Lis ociepla swój wizerunek (GŁOSUJ!)

"To niedopuszczalne zachowanie dziennikarza, który z racji swojej pozycji powinien być wzorem etyki zawodowej. W omawianej audycji telewizyjnej jej zasady zostały ewidentnie złamane" - czytamy w opinii Rady. Podobnie uważa przewodnicząca REM redaktor Magdalena Bajer (76 l.). - To, co zrobił red. Tomasz Lis, ujmuje mu wiarygodności jako dziennikarzowi i działa na jego niekorzyść - mówi. Według szefowej Rady, teraz powinny zareagować władze Telewizji Publicznej.

- TVP powinna upomnieć Tomasza Lisa, biorąc naszą opinię, przedstawić w niej zawarte stanowisko i poprosić red. Lisa do ustosunkowania się do niego. I to jak najszybciej - ocenia Bajer.

Tymczasem TVP niedawno przedłużyła kontrakt z firmą Tomasza Lisa.

Czytaj dalej: skarga Rady Etyki Mediów >>>


Dot. skargi na program "Tomasz Lis na żywo",
emisja 7.12.2009 roku,
Program II TVP SA

Szanowni Państwo!

Nie nam jest dane sprawdzenie rzetelnej dokumentacji, z góry również nie zakładamy złej woli żadnej ze stron, oceniamy jedynie przekaz medialny.

PRZECZYTAJ KONIECZNIE
-Jak Restauratorzy wybrali Tomasza Lisa na Dziennikarza Roku

- Tomasz Lis wykorzystał TVP do prywatnej wojny

- Tomasz Lis oddał samochód Orkiestrze

- Jednostronność Tomasza Lisa

Temat podjęty przez red. Tomasza Lisa jest niezwykle ważny i mógłby być ciekawym głosem w dyskusji o granicach ingerencji prasy bulwarowej w życie gwiazd. Tymczasem widz został zmanipulowany nieobiektywnym przekazem. Nie mamy możliwości sprawdzenia, czy istotnie wszystkie strony sporu otrzymały zaproszenie do dyskusji. Dobór gości jest wyłącznie sprawą autora programu i to on odpowiada za cały przekaz. Aby zachować zasadę bezstronności, obie strony powinny mieć możliwość wypowiedzi, a tak dyskusja odbyła się bez dania racji jednej ze stron. Tłumaczenie red. Lisa, że nikt nie przyjął zaproszenia lub odmówił przyjścia do studia, jest niewystarczające, w ten sposób autor narzucił widzom tok myślenia. Wydaje się, że autorowi wcale nie zależało na obecności wydawców prasy bulwarowej. Bez względu na to, jak bardzo obecni w studiu aktorzy zostali pokrzywdzeni przez tabloidy, widz powinien mieć szansę wysłuchania obu stron i na tej podstawie wyrobienia własnego zdania. Osobną sprawą jest zatajenie przez red. Tomasza Lisa faktu, iż jeden z gości, przedstawiony jako ekspert w sprawie mec. Maciej Ślusarczyk, jest przy okazji jego pełnomocnikiem w wytoczonej sprawie przeciwko gazecie "Super Express". To podaje w wątpliwość intencje autora programu i rodzi pytanie, czy dobór tematu, gości, a także sposób prowadzenia dyskusji był bezstronny.

Podjęcie tego tematu w trakcie trwania własnego procesu przeciwko tabloidowi i przedstawienie własnego pełnomocnika jako niezależnego eksperta jest nadużyciem i wykorzystaniem anteny telewizji publicznej do prywatnych spraw. Jest to niedopuszczalna manipulacja i złamanie zasady bezstronnego, obiektywnego dziennikarstwa.

W tej sytuacji każdy wątek dyskusji, a zwłaszcza ten o zbyt niskich odszkodowaniach za naruszenie dóbr osobistych, może być traktowany jako sugestia dla sądu, próba wpływu na niezależny skład sędziowski.

To niedopuszczalne zachowanie dziennikarza, który z racji swojej pozycji powinien być wzorem etyki zawodowej. W omawianej audycji telewizyjnej jej zasady zostały ewidentnie złamane.

Z poważaniem
Barbara Markowska, Rada Etyki Mediów