Molestowanie w rodzinie zastępczej?! Kuriozalne tłumaczenie "ojca": Jestem kobietą

2019-03-19 9:20 PMar

Gdy 12-letnia Małgosia z młodszym bratem zostali zabrani z domu dziecka i trafili do rodziny zastępczej byli pełni nadziei, że ich życie się polepszy. Niestety, nowy "ojciec" w ich relacji okazał się być potworem, który katował chłopca a dziewczynkę molestował (podobnie jak Basię, inną dziewczynkę, którą przygarnął pod swój dach). Gdy poszkodowane dziewczynki zdecydowały się wyznać prawdę, mężczyzna przyjął zaskakującą linię obrony. Aleksander Ł. podczas przesłuchań stwierdził, że nie mógł molestować podopiecznych, ponieważ... nie jest mężczyzną, tylko kobietą w ciele mężczyzny (transseksualistą) i właśnie przechodzi proces zmiany płci.

O swojej gehennie w rodzinie, której głową był oskarżony, Małgosia opowiedziała w programie "Uwaga". Jak wspominała: - Wszystko zaczęło się od tego, że wszedł do łazienki, kiedy się kąpałam. Zaczęłam się zasłaniać, ale jego żona, która też tam była powiedziała mi, żebym się nie bała, bo to mój nowy tata. A w rodzinie tak jest. Przyszedł wtedy pierwszy raz do mojego pokoju i dotykał mnie po raz pierwszy. Niestety, sytuacja ta nie była jedynie incydentem, ponieważ zastępczy ojciec coraz bardziej się rozzuchwalał.  Według dziewczynki: - Musiałam robić to, co chciał i na wszystko mu pozwalać. Mówił mi, że dorastam, niedługo będę kobietą, a kobiecie wyznaje się miłość (...) Nie wiedziałam, o co mu chodzi. Kazał mi zostawać u siebie, puszczał mi filmy pornograficzne i pokazywał mi, jak to się robi. Korzystał z każdej możliwej opcji, wchodził mi do łazienki, ocierał się, gdy przechodziłam obok.

Historie te potwierdza również druga z dziewczynek, Basia, która przyznała: - Ten człowiek bardzo nas skrzywdził. Do dziś mam koszmary. Kiedy jego żona wyjeżdżała, chciał żebyśmy z nim spały. Nie rozumiałam wówczas, że to źle.

Połowiczna prawda o koszmarze dzieci wyszła po kilkunastu miesiącach, gdy Basia zdecydowała się ją wyznać swojej biologicznej matce, z którą utrzymywała znajomość. Po złożonej przez kobietę skardze, niezapowiedziana kontrola ujawniła, w jakich warunkach żyją dzieci. - W tym domu nie było nic. Kąpaliśmy się raz na tydzień. Chodziłyśmy brudni i głodni. W domu dziecka było znacznie lepiej. Nigdy nie skarżyłyśmy się, bo się bałyśmy – wyznała Basia. Ostatecznie dzieci zostały zabrane z tej rodziny zastępczej.

Tymczasem skrzywdzona Małgosia dopiero po kilku latach zdecydowała się otworzyć i opowiedzieć o swoich traumatycznych przeżyciach. Dziewczyna miała problemy psychiczne, okaleczała się, w końcu podjęła próbę samobójczą, po której trafiła do szpitala psychiatrycznego. Tam, podczas terapii, opowiedziała, że jako dziecko była wykorzystywana seksualnie. W rozmowie z "Uwagą" podawała zatrważające szczegóły, mówiąc: - On miał w sobie przekonanie, że może wszystko. Jeśli ktoś czegoś nie zrobił, były kary. Nie dawał nam jeść, bił nas. Mój brat wielokrotnie był przez niego pobity. To nie były klapsy, tylko regularna rzeź. Bił go liną do holowania samochodów.

Po próbie samobójczej Małgosi sprawą z urzędu zajęła się prokuratura, która oskarżyła Aleksandra Ł. o obcowanie płciowe i doprowadzenie małoletniej poniżej 15 lat do poddania się innym czynnościom seksualnym. Poszkodowana oceniła: - Zbyt długo trzymałam to w sobie. Jak to powiedziałam, to było dużo lepiej. Teraz najbardziej chcę sprawiedliwego wyroku, choć nie zapomnę nigdy tego, co się stało.

Tymczasem oskarżony broni się, twierdząc, że jest kobietą. Jak przekonywał w programie: -  Mam orzeczenie lekarskie, że od roku jestem kobietą. Do pełnej transformacji potrzebuję orzeczenia sądowego. Od dwóch lat jestem na terapii, a sprawa mojej tożsamości toczy się od dziesięciu lat. Fakt ten potwierdza Małgosia, która przyznaje, że już wówczas mężczyzna ubierał się czasem jak kobieta. Wspominała ona: - Nosił wysokie buty, rajstopy, spódnice, staniki, jakieś futra. Tak ubrany chodził po domu. Do tego miał pomalowane oczy, usta. Jego żona tylko raz zareagowała, jak chodził nago.

Fakt, że mężczyzna w wieku u 65 lat stara się o uznanie go za kobietę bardzo komplikuje i przedłuża proces. Powoływane są kolejne zespoły biegłych seksuologów i psychologów. Sam oskarżony kategorycznie zaprzecza, że dopuszczał się przemocy i molestowania swoich przybranych dzieci, twierdząc: - Nie sypiałem z córkami. To są pomówienia. One wiedzą, że nie mam i nie miałam pociągu do kobiet, tym bardziej do dzieci.

O całej tej sytuacji i procesie wypowiedział się przyjaciel Małgosi, który przyznał: - Najbardziej boi się tego, że znów go zobaczy. Obawia się, że wszystkie koszmarne wspomnienia powrócą. Na poprzednim procesie tak właśnie było. To bardzo trudna emocjonalnie dla niej sprawa. Z każdą rozprawą jest coraz gorzej, a to ciągnie się już kilka lat...

Najnowsze