To najnowsza broń naszej armii, wykorzystywana już w Afganistanie i w Iraku. Polska armia ma sześć zestawów rozpoznawczych Orbiter. Te wyprodukowane przez izraelską firmę Aeronautics Defence Systems aparaty rozpoznawcze kosztowały 10,5 mln zł.
Żołnierze ze specjalnej eskadry stworzonej przy 49. Pułku Śmigłowców Bojowych w Pruszczu Gdańskim uczyli się obsługi tych bezzałogowych maszyn w Izraelu. Szkolenia odbywały się na lotnisku Gvulot, położonym niedaleko pustyni Negev.
Zalety izraelskiego systemu rozpoznania jako pierwsi docenili żołnierze jednostki GROM. Nasza najlepsza formacja specjalna, działająca od roku w okolicach Kandaharu w południowym Afganistanie, wykorzystuje Orbitera do swoich tajnych misji. Teraz Orbitery zaczęły służbę w bazie wojskowej w Diwaniji. W Iraku zadaniem Orbitera będzie patrolowanie miejsc, z których w poprzednich miesiącach ostrzeliwano naszych żołnierzy z moździerzy. Napastnicy ukrywający się w zaułkach 400-tysięcznego miasta przestaną być wreszcie bezkarni.
Wiosną tego roku kolejny Orbiter trafi prawdopodobnie także do Czadu, gdzie 350 żołnierzy ma rozpocząć kolejną niebezpieczną misję.