Ratowała życie innym, zmiażdżył ją samochód

2019-09-10 19:44 WOZ
Zginęła gdy jechała do pracy
Autor: Janusz Mazurek Andrzej Woźniak Pani Kasia nie przeyła wypadku

Była ofiarnym strażakiem. Nie straszna jej była żadna akcja. Gdy szło o życie innych, druhna Katarzyna (+40 l.) gotowa była ryzykować własnym zdrowiem. Z poświęceniem ratowała ofiary wypadków, aż sama zginęła w koszmarnej kraksie, gdy pirat drogowy rozerwał na strzępy jej nissana.

- Nie umiera ten, kto trwa w pamięci żywych – napisali w Internecie druhowie z Ochotniczej Straży Pożarnej w Mokobodach na Mazowszu, gdy minął szok po tym, co zobaczyli na drodze w Kisielanach Kucach na trasie Siedlce–Wyszków. Bo to właśnie ich wysłano do tej drogowej makabry. Gdy przybyli na miejsce, nie wiedzieli, że w zmiażdżonym wraku nissana kona ich koleżanka. A gdy to do nich dotarło, już nie byli w stanie pomóc Katarzynie.

- Dla nas ona naprawdę nie umarła. Przecież nie da się zapomnieć tylu lat wspólnej służby – mówią pogrążeni w żałobie druhowie.

To się zdarzyło kilka dni temu, w czwartek, gdy Katarzyna Ś. wyjechała z domu do pracy w Siedlcach, gdzie zarabiała na życie jako sprzedawczyni w sklepie z komputerami. Trasę znała jak własną kieszeń – cóż ją tu mogło zaskoczyć? Nie przewidziała, że z podporządkowanej drogi nagle wyskoczy volkswagen prowadzony przez szalonego 26-latka. Uderzył w jej auto z ogromną siłą, a po chwili nissana staranował jeszcze jadący za nim samochód dostawczy.

- To była makabra. Kobieta z nissana zginęła na miejscu, kierowca dostawczaka został ciężko ranny. Tylko temu piratowi z volkswagena nic się nie stało – mówią świadkowie.

Śmierć Katarzyny pogrążyła w żałobie małą społeczność Mokobodów. Druhna osierociła dwoje swoich dzieci i kilkanaścioro tych, którymi opiekowała się w Młodzieżowej Drużynie Pożarniczej. - Na zawsze pozostaniesz w naszych sercach – napisali jej druhowie.

Najnowsze