Teraz pracuje w biurze turystycznym

2008-01-08 0:05

Po wybuchu afery przeciekowej były szef MSWiA zniknął z życia publicznego. Dziś pierwszy raz pojawi się w świetle fleszy, zeznając w sprawie tragicznej śmierci Barbary Blidy. "Super Expressowi" ujawnił, co robił przez ostatnie miesiące.

- Chciałem z panem porozmawiać o...

- Ale ja nie udzielam się medialnie.

- Może jednak odpowie pan na kilka pytań. Czytelników "Super Expressu" interesuje, co u pana słychać.

- Wszystko w porządku. Mam teraz sporo czasu dla mojej rodziny i dla siebie.

- Jak go pan wykorzystuje?

- Właśnie oddałem do druku moją książkę o porwaniach. Kończę też rozprawę doktorską na ten sam temat.

- A gdzie pan pracuje?

- Jako doradca w jednej z firm turystycznych.

- Będzie pan zeznawał w sprawie śmierci Barbary Blidy. Podtrzymuje pan swoją opinię, że zatrzymanie Blidy było nieuzasadnione?

- To była sprawa prowadzona przez ABW. Jej szef, Bogdan Święczkowski chciał panią Blidę zatrzymać. Ziobro również. Moim zdaniem nie było do tego podstaw w materiałach śledztwa. Wypowiedziałem swoją opinię w czasie spotkania u premiera Kaczyńskiego. Premier stwierdził, że Blidę można zatrzymać tylko wtedy, jeśli będą stuprocentowe dowody.

- Zatrzymanie Barbary Blidy miało być nagłośnione w mediach?

- O tym dowiedziałem się później. Ziobro lubił konferencje prasowe.

- Ma pan dla prokuratorów jakieś nowe informacje w tej sprawie?

- Trudno mi powiedzieć. Nie wiem, jaki będzie zakres pytań.

- I jeszcze jedno. Czy w hotelu Marriott spotkał się pan z Ryszardem Krauze?

- Miałbym o tym mówić w wywiadzie prasowym? Chyba pan żartuje. Odpowiedź na to pytanie zachowam dla organów ścigania.

- Czy widział się pan ostatnio z Ryszardem Krauze albo z Andrzejem Lepperem?

- Nie. Skądże. Dziwią mnie te pytania. Ale rozumiem, że Czytelnicy chcą być dobrze poinformowani.

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki