- Chciałem z panem porozmawiać o...
- Ale ja nie udzielam się medialnie.
- Może jednak odpowie pan na kilka pytań. Czytelników "Super Expressu" interesuje, co u pana słychać.
- Wszystko w porządku. Mam teraz sporo czasu dla mojej rodziny i dla siebie.
- Jak go pan wykorzystuje?
- Właśnie oddałem do druku moją książkę o porwaniach. Kończę też rozprawę doktorską na ten sam temat.
- A gdzie pan pracuje?
- Jako doradca w jednej z firm turystycznych.
- Będzie pan zeznawał w sprawie śmierci Barbary Blidy. Podtrzymuje pan swoją opinię, że zatrzymanie Blidy było nieuzasadnione?
- To była sprawa prowadzona przez ABW. Jej szef, Bogdan Święczkowski chciał panią Blidę zatrzymać. Ziobro również. Moim zdaniem nie było do tego podstaw w materiałach śledztwa. Wypowiedziałem swoją opinię w czasie spotkania u premiera Kaczyńskiego. Premier stwierdził, że Blidę można zatrzymać tylko wtedy, jeśli będą stuprocentowe dowody.
- Zatrzymanie Barbary Blidy miało być nagłośnione w mediach?
- O tym dowiedziałem się później. Ziobro lubił konferencje prasowe.
- Ma pan dla prokuratorów jakieś nowe informacje w tej sprawie?
- Trudno mi powiedzieć. Nie wiem, jaki będzie zakres pytań.
- I jeszcze jedno. Czy w hotelu Marriott spotkał się pan z Ryszardem Krauze?
- Miałbym o tym mówić w wywiadzie prasowym? Chyba pan żartuje. Odpowiedź na to pytanie zachowam dla organów ścigania.
- Czy widział się pan ostatnio z Ryszardem Krauze albo z Andrzejem Lepperem?
- Nie. Skądże. Dziwią mnie te pytania. Ale rozumiem, że Czytelnicy chcą być dobrze poinformowani.