Wszystko było na krechę!

2007-10-22 0:04

Goście restauracji Gesslera siedzieli na pożyczonych krzesłach i jedli z wypożyczonych talerzy. A to oznacza, że miasto nie może zlicytować przejętych przez komornika przedmiotów!

Trudno będzie wyszarpać od znanego warszawskiego restauratora Adama Gesslera pieniądze, jakie ten zalegał miastu od kilkunastu lat za czynsz. Dług sięgnął już 21 mln zł. I chociaż 6 października udało się wreszcie wyeksmitować "nietykalnego" Gesslera ze słynnej restauracji przy Rynku Starego Miasta, marna to raczej pociecha.

Bo jak się okazało, z przejętych dóbr niczego nie da się zlicytować. Szafy, lustra, stoły, krzesła, a nawet szafa gdańska i czteropoziomowy piec do pieczenia chleba - wszystko to miało zrekompensować miastu straty. Ale sprzęty zostały wypożyczone, a jako własność osób trzecich nie mogą być zlicytowane. - Jedna z osób udostępniała restauracji aż 340 przedmiotów. Każdy za niecałą złotówkę miesięcznie - mówi Marcin Stasiak z zespołu ds. windykacji Zakładu Gospodarowania Nieruchomościami.

Na razie zakład nie dostał tylko umów wynajęcia zastawy stołowej i kilkuset sztućców. Kucharze podejrzewają, że ten sprzęt także był wypożyczony.

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki