Do tragedii doszło na ulicy Jaśkowickiej w Tychach. Idącego spokojnie drogą starszego mężczyznę potrącił samochód. Pieszy wpadł na maskę i osunął się przed auto. Kierowca nawet się nie zatrzymał. Przejechał po ciele mężczyzny. Jakby tego było mało, jeden z elementów podwozia zahaczył o ubranie mężczyzny. Kierowca nie przejął się tym i ciągnął ciało człowieka kilkaset metrów. Potem uciekł...
Po dwóch dniach policjanci zatrzymali Dariusza M. (40 l.). W jego garażu znaleźli uszkodzonego forda ka.
- Mężczyźnie postawiliśmy zarzut spowodowania wypadku drogowego ze skutkiem śmiertelnym i ucieczki z miejsca wypadku - mówi prokurator Agata Słuszniak, szefowa Prokuratury Rejonowej w Tychach. - Nie możemy stwierdzić, czy w momencie zdarzenia kierowca był trzeźwy. Jednak kodeks karny i tak przewiduje za takie przestępstwo karę więzienia do 12 lat - tłumaczy pani prokurator.
Prokuratura wystąpiła do sądu z wnioskiem o tymczasowe aresztowanie Dariusza M. Sąd jednak wypuścił go na wolność. Tyscy policjanci są wściekli. - Wiele pracy kosztowało nas znalezienie sprawcy - podkreślają. - A on wyszedł z sądu jak gdyby nigdy nic - dodają rozgoryczeni.