SZOK w Parku Narodowym! "Zrobienie kilku zdjęć było ważniejsze niż ratowanie życia"

2019-10-13 16:04 Amadeusz Calik

Pracownicy Karkonoskiego Parku Narodowego podzielili się na Facebooku szokującą historią. Jeden z turystów stracił przytomność i upadł na szlaku. Przez kilka minut mijali go inni spacerowicze i nikt nie zareagował. Co więcej, gdy na miejsce dotarły służby ratunkowe - zamiast pomagać ludzie wyciągali telefony komórkowe i robili zdjęcia, utrudniając pracę ratownikom.

Ratownicy Górskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego otrzymali zgłoszenie w sobotę o godz. 12:31, które mówiło o osobie, u której doszło do zatrzymania krążenia przy Schronisku Dom Śląski. Na miejsce natychmiast wysłano służby oraz śmigłowiec LPR. 

- Po dotarciu na miejsce zdarzenia ratownicy zastali profesjonalnie prowadzoną resuscytację krą8Ratownicy przystąpili do resuscytacji z użyciem defibrylatora oraz urządzenia do mechanicznej kompresji klatki piersiowej [...]. Przy trudnych warunkach atmosferycznych, wietrze dochodzącym w porywach do 30 m/s udało się bezpiecznie przyjąć śmigłowiec LPR. Szybka reakcja napotkanych osób, które udzieliły pierwszej pomocy i współpraca służb doprowadziły do przywrócenia funkcji życiowych ratowanemu turyście - relacjonują ratownicy GOPR Karkonosze. 

Władze Parku Narodowego oraz GOPRowcy zwracają uwagę na skandaliczne zachowanie turystów, którzy utrudniali akcję ratunkową. 

- Niektórzy wędrowcy starali się jednak przedostać do strefy działań ratowników z telefonami w dłoniach. Podobnie było kiedy przyleciał śmigłowiec Lotnicze Pogotowie Ratunkowe. Wygląda na to że zrobienie kilku zdjęć było dla nich ważniejsze niż ratowanie życia - podkreślili stanowczo przedstawiciele parku.