Ujawniamy, jak Marcel z Ząbkowic zamordował rodzinę. Wstrząsające szczegóły!

2019-12-11 11:10 MT
Porąbał, okradł, chciał uciec za granicę
Autor: Tomasz Golla/Super Express Porąbał, okradł, chciał uciec za granicę

To był atak szaleństwa czy zaplanowane z zimną krwią potrójne zabójstwo? Morderstwo w Ząbkowicach Śląskich (woj. dolnośląskie) wymyka się wszelkim schematom. Spokojny, bezproblemowy chłopak, wychowany w atmosferze miłości w dostatniej rodzinie, chwyta za siekierę i morduje rodziców oraz młodszego brata. Przebieg tragedii, który zrekonstruowaliśmy, wskazuje jednak, że Marcel C. (18 l.) działał z rozmysłem.

Do tragedii doszło w nocy z niedzieli na poniedziałek. Marcel poczekał, aż rodzice, Katarzyna (+48 l.) i Tomasz (+48 l.), pójdą spać. Około godz. 1 wziął siekierę, zakradł się do ich sypialni. Zadał ciosy. Ile? Jeszcze nie wiadomo, ale było ich sporo. Później przeszedł do pokoju brata, ledwie 7-letniego Kacperka. Tam dopełnił przerażającego dzieła. Nie uciekł, nie próbował popełnić samobójstwa…

Przetrząsnął pomieszczenia w poszukiwaniu pieniędzy trzymanych przez rodziców. Znalazł ok. 10 tys. zł w różnych walutach. Zabrał je i poszedł za dom. Tam próbował spalić zakrwawione ubranie i ukryć siekierę. Tam też schował pieniądze, bo zgodnie z planem, miał za nie uciec za granicę, gdzieś poza Europę.

Wrócił i zaczął demolować pokoje. Chciał upozorować włamanie i skierować śledczych na trop bandytów, którzy rzekomo wdarli się do środka i wymordowali wszystkich, których zobaczyli. On sam wszedł na dach i zadzwonił na policję. Powiedział, że ukrył się tam przed włamywaczami i dlatego przeżył.

Czytaj: Tragedia w Ząbkowicach Śląskich. Po morderstwie 18-latek zrobił jeszcze coś strasznego

Zbrodnia w Ząbkowicach Śląskich [INFORMACJE]

Na miejscu szybko pojawiły się radiowozy. Śledczy zorientowali się, że wyjaśnienia Marcela są niespójne. Chłopak zresztą szybko przyznał się do winy. A podczas przesłuchania dokładnie opowiedział, co zrobił. - Usłyszał zarzuty zabójstwa trzech osób, ze szczególnym okrucieństwem i z powodów, które zasługują na szczególne potępienie. Grozi mu dożywocie – mówi Tomasz Orepuk, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Świdnicy.

Dziadek chłopaka nie może uwierzyć, że doszło do takiej tragedii. Posłuchaj:

Dlaczego Marcel zamordował najbliższe mu osoby? Na razie prokuratura pilnie strzeże tej informacji. Wiadomo, że chłopak nie był pijany, ani pod wpływem narkotyków. Nie miał też żadnych długów. - Niczego mu nie brakowało. Cała rodzina często jeździła na wycieczki za granicę. Żyli dostatnio. Nie mam pojęcia, czemu Marcel to zrobił – załamuje ręce Józef C., dziadek maturzysty. Wiemy, że Marcel nie przeżył żadnego zawodu miłosnego, który mógłby uwolnić drzemiące w nim demony. - Nie miał dziewczyny. To był fajny kumpel – mówią nam jego koledzy z klasy, którzy przyszli pod dom zapalić znicze.

Starszy brat przeżył, był we Wrocławiu

Karol jest najstarszym z synów małżeństwa C. Studiuje na Politechnice we Wrocławiu, feralnej nocy nie było go w rodzinnym domu w Ząbkowicach Śląskich. Jest teraz w szoku, pogrążony w żałobie. Dlaczego jego brat dopuścił się zbrodni na najbliższych? To nie mieści się w głowie. Wszyscy w rodzinie się kochali, nie było awantur, większych problemów. 7-letni Kacper, jako najmłodszy, był oczkiem w głowie rodziców, ale przecież to nie mogło wzbudzić wściekłej zazdrości u Marcela. Pojawiła się plotka, że był uzależniony od gier komputerowych, ale grał tyle, ile każdy nastolatek. Może coś go opętało?

Podejrzany o zabójstwo rodziców i 7 letniego brata wskazał, gdzie ukrył siekierę - mówi Tomasz Orepuk z prokuratury w Świdnicy: