Wpływ próchnicy na rozwój chorób. Przyczyny, skutki, leczenie

2019-11-17 22:38
Wpływ próchnicy na rozwój chorób. Przyczyny, skutki, leczenie
Autor: Shutterstock

Jama ustna jest siedliskiem około 400 różnych szczepów bakterii, które u zdrowego ogólnie pacjenta (przy właściwej higienie) pozostają w stanie równowagi. Wówczas nie przyczyniają się one do powstania chorób jamy ustnej. Jednak niedostateczna higiena jamy ustnej prowadzi do rozwoju próchnicy, chorób przyzębia, a w konsekwencji – chorób ogólnoustrojowych.

W przypadku chorób przyzębia – płytka bakteryjna nieusuwana z powierzchni zębów ulega mineralizacji i staje się czynnikiem drażniącym dziąsła. Na zębach i w kieszonkach przyzębnych (zagłębieniach dziąsła wokół zębów) bytują bakterie, finalnie prowadzące do uszkodzenia więzadeł utrzymujących ząb w zębodole i kości wokół zęba, powodując ruchomość zębów i ich utratę.

Bakterie próchnico twórcze

Dobrym przykładem są bakterie próchnicotwórcze, które pojawiają się w jamie ustnej dziecka wraz z pojawieniem się pierwszego zęba i są bakteriami nabytymi, np. mogą pochodzić z jamy ustnej opiekunów. Do organizmu dziecka przedostały się wskutek takich czynności, jak oblizywanie tej samej łyżeczki, smoczka, całowanie w usta). Oczywiście dzieci w czasie czynności poznawczych wkładają do ust różne przedmioty (np. zabawki w żłobkach i przedszkolach), „wzbogacając” florę bakteryjną swojej jamy ustnej. Choć sama obecność bakterii jeszcze nie wywołuje choroby, to ich obecność przy zaniedbaniu higieny jamy ustnej stwarza idealne dla tych bakterii warunki do namnażania. Stąd już prosta droga do rozwoju próchnicy. Na lekką postać próchnicy zwykle pomagają odpowiednie preparaty stosowane na powierzchnię zębów. Próchnica w zaawansowanym stadium wymaga większej ingerencji stomatologa.

Przyczyny próchnicy

W początkowych fazach próchnicy i chorób przyzębia wyleczenie pacjenta jest stosunkowo łatwe. Niekiedy, przy właściwym postępowaniu dochodzi do samoistnego wyleczenia. Tak się dzieje, gdy uszkodzeniu ulegnie powierzchniowa warstwa szkliwa (zewnętrzna warstwa korony zęba). Jeśli pacjent nie podejmie stosownych działań i nie zgłosi się na rutynowe badanie do lekarza stomatologa choroba się rozwija. Ból i uszkodzenia zaatakowanych tkanek są coraz większe. – Zwykło się mówić, że bakteria (Streptococcus mutans) + cukier + czas = próchnica. To istotnie najważniejsze przyczyny powstania tej choroby. Obciążenia genetyczne, zaburzenia mineralizacji oraz inne czynniki mają mniejsze znaczenie – wyjaśnia dr n. med. Iwona Ostrowska-Różańska z PZU Zdrowie.

A co się dzieje w dziąśle

Początki chorób przyzębia objawiają się przekrwieniem dziąseł. Jest to tzw. zapalenie dziąsła brzeżnego, które w ten sposób reaguje na infekcję spowodowaną pozostawianiem na zębach osadów pokarmowych. Proces ten można zatrzymać za pomocą codziennej higieny. Jeśli pacjent nie dba o higienę jamy ustnej, miękkie osady zamieniają się w kamień nazębny. Dziąsła będąc w chronicznym stanie zapalnym, krwawią coraz bardziej obficie. W konsekwencji dochodzi do coraz większego zniszczenia kości wyrostka zębodołowego i więzadeł utrzymujących ząb w zębodole. Ząb będzie wykazywał coraz większą ruchomość, aż w końcu wypadnie. Przebiegowi tego schorzenia towarzyszy powstawanie lokalnych ropni.

Stan zapalny

W przypadku nieleczonej próchnicy postępujący proces chorobowy dociera do miazgi (nerwu) zęba, wywołując w niej zmiany o charakterze zapalnym. Pacjent będzie czuł silny ból, który najczęściej daje o sobie znać w nocy. Bez leczenia chora miazga ulegnie zakażeniu i proces przeniesie się poza ząb, do kości, niszcząc tkanki wokół korzenia zęba. Może powstać ropień, który z powodu dolegliwości bólowych oraz obrzęku znacząco obniża komfort życia.

Mobilne bakterie

Choroby przyzębia i tkanek okołowierzchołkowych są związane ze znacznym przekrwieniem otaczających tkanek. Bakterie, które wywołują takie schorzenia, mają łatwość przemieszczania się za pomocą naczyń krwionośnych w odległe miejsca organizmu. Przykładowo bakterie wywołujące choroby przyzębia można zaobserwować w płytkach miażdżycowych naczyń wieńcowych (Porphyromonas gingivalis i Treponema denticola). – Wiemy już aktualnie, że nawet jeśli w odległych narządach nie obserwujemy bakterii bytujących w jamie ustnej, to uogólniony stan zapalny u chorych z chorobami przyzębia może wywoływać choroby odległych narządów lub niekorzystnie modyfikować ich przebieg – dodaje dr n. med. Iwona Ostrowska-Różańska.

CZY WIESZ, ŻE…

Bytujące w jamie ustnej drobnoustroje mogą być źródłem problemów ogólnoustrojowych. Pośrednio udokumentowano zależność między likwidacją ogniska zakażenia w jamie ustnej a wyleczeniem choroby ogólnej.

Groźne powikłania

Przykładowo choroba wieńcowa, wywołana lub modyfikowana przez schorzenia przyzębia, może prowadzić do nadciśnienia obwodowego i centralnego. W konsekwencji dochodzi do przerostu lewej komory serca i wzrasta ryzyko zawału serca, udaru mózgu czy pęknięcia tętniaka aorty. W przypadku cukrzycy u chorych ze współistniejącym zapaleniem przyzębia częściej i szybciej dochodzi do insulinoodporności. Stwierdzono, że uogólniony stan zapalny jako skutek chorób przyzębia może prowadzić do rozwoju miażdżycy naczyń nerkowych, ich niewydolności, a w skrajnych przypadkach do wzrostu ryzyka zgonu osób z chorobami nerek! Choroby jamy ustnej niemal trzykrotnie zwiększają ryzyko przedwczesnego porodu. Doświadczalnie wykazano, że przewlekły stan zapalny przyzębia, powodujący uogólniony stan zapalny organizmu może prowadzić do neurodegradacji tkanki mózgowej, jak w przypadku choroby Alzheimera. Z kolei bytujący w kieszonkach dziąsłowych paciorkowiec może prowadzić do rozwoju choroby reumatycznej.

Próchnica może zabić

chorzenia jamy ustnej mogą wywoływać i modyfikować przebieg innych chorób. Okazuje się, że nieleczona próchnica i choroby przyzębia mogą prowadzić w skrajnych przypadkach do śmierci. – W 1919 r., amerykański polityk i prezydent USA Teodor Roosvelt, zmarł z powodu posocznicy zębopochodnej. To zdarzenie wywołało histeryczną tendencję do usuwania wszystkich potencjalnych ognisk zakażenia na drodze ekstrakcji. Obecnie jednak mamy większą wiedzę na temat schorzeń jamy ustnej i jesteśmy w stanie zlikwidować leczeniem znaczną część ognisk zakażenia. Radykalnie postępujemy jedynie w stanach zagrożenia życia i np. przed zabiegami transplantacji (przeszczepów) – odpowiada dr n. med. Iwona Ostrowska-Różańska.

Groźna paradontoza 

Osad powstały na powierzchni zębów jest pożywką dla pewnych gatunków bakterii, które mogą wywoływać stany zapalne dziąseł, a w następstwie całego przyzębia. Osady nieusunięte podczas codziennego szczotkowania zębów pozostają na ich powierzchni w postaci zmineralizowanej, szkodliwie oddziałując na dziąsła. Postępujący proces chorobowy niszczy więzadła i kość. Patrząc w lustro, widzimy zaczerwienione i krwawiące dziąsła. Pewnego dnia okazuje się, że to parodontoza i konieczne jest usunięcie zębów. Jak to się stało?

Super Zdrowie i Uroda
Autor: Materiały Promocyjne