WIADOMOŚCI Polityka Polska Warszawa Świat Opinie Ciekawostki USA NowaTV
Se.pl wiadomości opinie Wolfgang Merkel: Gaśnie polityczna gwiazda Angeli Merkel

Wolfgang Merkel: Gaśnie polityczna gwiazda Angeli Merkel

06.09.2016, godz. 05:00
PROFESOR WOLFGANG MERKEL
PROFESOR WOLFGANG MERKEL foto: Super Express

Wolfang Merkel, niemiecki politolog z Berlińskiego Centrum Nauk Społecznych w rozmowie z "SE" komentuje wzrost poparcia w Niemczech dla prawicowych partii:

"Super Express": - Sukces islamofobicznej Alternatywy dla Niemiec (AfD) i zawstydzający wynik CDU w wyborach landowych w Meklemburgii-Pomorzu Przednim to lokalny koloryt czy początek głębszej zmiany na niemieckiej scenie politycznej?

Prof. Wolfgang Merkel: - Wydaje mi się, że i jedno, i drugie. Meklemburgia to część dawnego NRD, gdzie bardziej niż na zachodzie widoczne są sympatie dla populistycznej prawicy. W szerszym planie widać też, że po raz pierwszy od czasów II wojny światowej coś zmienia się w niemieckiej polityce. Po raz pierwszy bowiem partia będąca na prawo od CDU mości sobie miejsce na scenie politycznej. Przede wszystkim jednak te lokalne wybory były głosowaniem przeciwko Angeli Merkel, zwłaszcza przeciwko promowanej przez nią polityce imigracyjnej.

- Ten landowy bunt pokazuje, że rządząca 11 lat Niemcami Angela Merkel musi zacząć godzić się z utratą swojej funkcji? W końcu w przyszłym roku Niemcy czekają wybory parlamentarne.

- Myślę, że zbyt wcześnie, żeby cokolwiek przesądzać. Oczywiście z punktu widzenia demokracji nie będę płakał, że po tylu latach u władzy odejdzie. Ale wróćmy do faktów. Trudno już dziś przewidzieć, co się przez ten rok wydarzy. Niemniej wyraźnie już dziś widać, że gwiazda Angeli Merkel powoli gaśnie. Coraz mniejsze jest poparcie dla niej samej, a już na pewno dla jej polityki imigracyjnej. Szczyt kariery politycznej ma już na pewno za sobą.

- Jest na tyle osłabiona, by już w przyszłym roku stracić władzę, czy jednak uda się jej zachować władzę jeszcze przez jedną kadencję?

- Sytuacja jest dynamiczna. Wystarczy jeden zamach lub zwiększająca się fala uchodźców z Bliskiego Wschodu czy Afryki Północnej, by zupełnie ją pogrążyć. Sprawiedliwie czy nie, będzie to zapisane na jej konto.

- Ten ferment na niemieckiej scenie politycznej, który powoduje AfD, sprawi, że dotychczasowy model wielkiej koalicji zostanie zachwiany? SPD może zastąpić CDU w roli głównej partii?

- Jeśli SPD nie wygra wyborów, trudno wyobrazić sobie, by po raz kolejny była młodszym bratem w wielkiej koalicji. Wśród polityków tej partii jest przeciw temu ogromny sprzeciw i z punktu widzenia strategii politycznej trudno się temu dziwić. Dlatego wydaje się, że tylko zwycięstwo w wyborach będzie oznaczać udział SPD w rządzeniu.

- Tylko czy współrządzące SPD nie straci tak jak CDU i Angela Merkel? Wydaje się bowiem, że sprzeciw wobec polityki imigracyjnej i głosowanie na AfD to wyraz głębszej niechęci do niemieckich elit?

- Cóż, to skomplikowane. Pewna część elektoratu AfD, niezbyt zresztą duża, to zwolennicy skrajnej prawicy. Większość głosów popierających tę formację to głosy protestu. Protestu przeciwko partiom establishmentu, a także konkretnym agendom Angeli Merkel. I znów wraca tu kwestia migracyjna. Myślę, że można powiedzieć, iż bez pani kanclerz i jej polityki wobec uchodźców AfD miałaby poparcie na poziomie maksymalnie 5 proc. Nieświadomie stała się jednak akuszerką sukcesu populistycznej prawicy w Niemczech. Wracając jednak do pańskiego pytania.

- Właśnie, co z SPD?

- Lewica również może stracić na sukcesie AfD. I to zarówno SPD, jak i Die Linke. Szczególnie ta druga partia, która zresztą w wyborach w Meklemburgii utraciła sporo poparcia. Wynika to z faktu, że klasa robotnicza ma skłonności do wspierania formacji o autorytarnych ciągotach. Bardzo łatwo im przeskoczyć od postkomunistów z Die Linke do prawicowych populistów. Chciałbym w tym miejscu podkreślić jedną rzecz.

- Jaką?

- Popularność AfD to złamanie pewnego tabu, które do tej pory istniało w Niemczech. Takiego mianowicie, że skrajnie prawicowa partia nie ma szans na sukces w skali całego kraju. Oczywiście na razie nie ma co mówić o tym, że AfD może w przewidywalnej przyszłości stać się rządzącą partią. Po pierwsze, żadna mainstreamowa partia nie wejdzie z AfD w koalicję. Co do tego panuje zgoda. A nie zdobędzie ona w skali kraju więcej niż 15 proc. poparcia. Wydaje mi się, że ledwie przekroczą próg 10 proc. To zdecydowanie za mało, żeby grać o władzę na poziomie federalnym. Szczerze mówiąc, nie widzę także szans, by ta partia mogła ubiegać się o władzę na poziomie landów.

Zobacz także: Piotr Andrzejewski: Bardziej politycy niż sędziowie

Źródło: Super Express TV
autor: Rozmawiał Tomasz Walczak zobacz inne artykuły tego autora
REDAKCJA SE.PL POLECA
Znajdź nas: