Finał Kia Platinum Cup 2018 – pojechałam na tor Zolder przyjrzeć się wyścigowym Picanto. RELACJA

2018-11-06 15:52

Mając w żyłach benzynę, trudno powściągnąć samochodowy temperament. Wyścigi ulicami miast to bardzo zły pomysł, ale są miejsca gdzie można się wyszaleć do woli. Poza amatorskim wyjazdem na tor, można też pokusić się o prawdziwą profesjonalną rywalizację. Pojechałam na finał Kia Platinum Cup, aby na własne oczy zobaczyć zmagania wyścigowych Kii Picanto. I wpadłam jak śliwka w kompot!

Za nami kolejny sezon Kia Platinum Cup. Osiemnaście sesji kwalifikacyjnych, dwanaście zaciętych wyścigów i sześć rund, wyłoniło mistrza Polski Kia Platinum Cup. Walka nie była łatwa, a zawodnicy zaciekle walczyli o miejsca na podium.

Sezon 2018

Sezon rozpoczął się na węgierskim Hungaroringu. Następnie kierowcy rywalizowali na Red Bull Ringu w Austrii, podczas „domowej” rundy w Poznaniu, na Slovakiaringu i czeskim Autodromie Most. Ostatnia runda zamykająca sezon i mająca wyłonić najlepszego kierowcę pucharu, odbyła się na belgijskim Circuit Zolder. Mistrzem Polski został Konrad Wróbel. Powracający do startów zawodnik zdominował rywalizację i jako pierwszy w historii mistrzostw Polski Kia Picanto, każdy wyścig sezonu zakończył na podium. Wygrał aż pięć z nich i zgromadził o prawie sto punktów więcej od wicemistrza Polski.

„Zostałem mistrzem Polski Kia Platinum Cup. Mogłoby się wydawać, że ten rok był dla mnie łatwy, ale z pewnością tak nie było. Każdy wyścig wymagał maksymalnego skupienia i perfekcyjnego przygotowania, by walczyć o jak najlepsze wyniki. Fakt, że jako pierwszy w historii stawałem na podium każdego z wyścigów pokazuje, jak dobrze pracowałem w tym roku i jak świetnie spisał się mój zespół, któremu bardzo mocno dziękuję”

 – mówił Wróbel.

Wicemistrzem Polski został Filip Tokar, który – podobnie jak Wróbel – powrócił do wyścigowego Picanto po dłuższej przerwie. Pięć wizyt na podium oraz dwa zwycięstwa pozwoliły na wywalczenie drugiego miejsca. Podium sezonu 2018 zamknął Lukas Keil. Niemiec, który w tym roku kontynuował swoją przygodę z Kią Picanto, sześć razy stawał na wyścigowym podium i zapisał na swoje konto jedyny w tym roku deszczowy wyścig na torze w czeskim Moście.

Kia Platinum Cup 2018

i

Autor: Kia Polska/ Materiały prasowe Kia Platinum Cup 2018 Link: Przejdź do GALERII

Wyścig oczami kibica

Obserwowanie wyścigu to niesamowite przeżycie. Gdy gromadziłam informacje o Kia Platinum Cup wydawało mi się, że całe przedsięwzięcie będzie „niewinnym ściganiem się”. Przecież to malutkie Picanto, a większość kierowców ma po kilkanaście lat! Gdy rozpoczął się pierwszy trening, moja szczęka z plaskiem opadła na podłogę. Te „dzieciaki” ruszyły z piskiem opon i dosłownie "rzuciły się" w pierwszy wiraż. Rywalizacja była tak zacięta, że obecne na trybunach matki nerwowo obgryzały paznokcie widząc jak ich dzieci zderzają się (!) ze sobą na pierwszym zakręcie walcząc o prowadzenie.

Kia Platinum Cup 2018

i

Autor: Kia Polska/ Materiały prasowe Kia Platinum Cup 2018 Link: Przejdź do GALERII

Może się wydawać, że wyścigi samochodowe nie są sportem kontaktowym. Otóż są. Szczególnie przy pierwszych kilku wirażach, zanim zawodnicy „rozciągną” się na dłuższym odcinku, wszyscy naraz rzucają się w pierwszy zakręt. Przepychanki wyglądają groźnie i niejednokrotnie ktoś spotka się ze żwirem wokół toru. Dopiero po pewnym czasie wszystko się "uspokaja", a zawodnicy dzielą się na kilkuosobowe grupki, rywalizujące między sobą. Wówczas jednak bardzo łatwo o błąd.

Kia Platinum Cup 2018

i

Autor: Kia Polska/ Materiały prasowe Kia Platinum Cup 2018 Link: Przejdź do GALERII

Pikantne Picanto

Podczas przerwy między treningami, udało mi się zakraść do namiotu serwisowego zespołu Kia. W role kierowców wcieliło się dwóch dziennikarzy, którzy pojechali w „VIP-owskich” autach o numerach 98 i 99.

Musze przyznać, że takiego Picanto jeszcze nie widziałam. We wnętrzu poza deską rozdzielczą (a i tak w bardzo skromnym wydaniu) i pojedynczym kubełkowym fotelem nie znajdziemy... nic. Kierowca otoczony jest z niemal wszystkich stron klatką bezpieczeństwa wykonaną z rur. Choć wydaje się bardzo masywna, waży zaledwie 58 kilogramów. Do tego sportowa zamszowa kierownica, a w bocznej szybie specjalna siatka, chroniąca kierowcę w razie wypadku. Muszę przyznać, że wyścigowe Picanto, choć nadal małe i na swój sposób urocze, dało mi się poznać z zupełnie innej perspektywy.

Kia Platinum Cup 2018

i

Autor: Zuzanna Krzyczkowska Kia Platinum Cup 2018 Link: Przejdź do GALERII

Kierowcy też mają swoich bohaterów

Podczas wyścigu pierwsze skrzypce grają kierowcy i ich samochody. Jednak jest grupa ludzi, bez których nic by się nie udało. Mowa o mechanikach. Na własne oczy widziałam, jak w ciągu zaledwie kilku godzin naprawili samochód po groźnie wyglądającym dachowaniu. Kolejnego dnia dach biało-czerwonego Picanto wyglądał jak skórka pomarańczy po przejściach, ale sędziowie zgodnie dopuścili kierowcę z jego pokiereszowanym Picanto do dalszego wyścigu. Mechanicy to dosłownie czarodzieje, którzy zamiast różdżek mają klucze francuskie i pod osłoną nocy są w stanie niemal zbudować auto od nowa.

Kia Platinum Cup 2018

i

Autor: Kia Polska/ Materiały prasowe Kia Platinum Cup 2018 Link: Przejdź do GALERII

Weekend na belgijskim torze Zolder minął szybko jak pstryknięcie palcami. Jedno jest pewne – trudno podrobić wspaniałą atmosferę panującą na torze. Bądź co bądź większość z zawodników to dzieciaki, więc nieprzyjemne sytuacje wynikające z „wyścigu szczurów” czy niezdrowej rywalizacji są rzadkością. Wręcz przeciwnie.

Podczas jednej z rund pewien zawodnik miał groźny wypadek. Jego auto koziołkowało. Choć kierowcy nic się nie stało, przednia szyba była doszczętnie zniszczona. Niestety zespół nie dysponował drugim egzemplarzem. Z pomocą przyszedł... kolega z konkurencyjnego teamu. Oddał mu swoją, argumentując, że „jeśli on będzie potrzebował, to na pewno ktoś mu pożyczy”. Powiedzcie sami – w jakim innym wyścigu zawodnik będzie pomagał rywalowi, sam ryzykując swoje „być albo nie być”? Jedno jest pewne – atmosferę Kia Platinum Cup pokocha każdy, a ja z pewnością tam jeszcze wrócę.

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki