Lech Poznań - Sunderland 1:1 (0:1) (Bengtsson 70' - Tutierov 2')
Lech Poznań: Lis - Pereira, Skrzypczak, Yegbe, Gurgul - Murawski (82' Agnero), Kozubal, Rodriguez (62' Bengtsson), Walemark (82' Berggren), Hakans (62' Palma) - Ishak (87' Jagiełło)
Sunderland: Roefs - Mukiele (63' Sadiki), Danso, O'Nien, Methalie - Xhaka (63' Hume), Ahoka, Diarra (62' Le Fee), Angulo (63' Rigg), Fofana - Tutierov (85' Reinildo)
Sędzia: Balázs Berke (Węgry)
Widzów: 34606
Outsider z Premier League na stadionie Lecha Poznań
Kiedy Lech Poznań trafił do Ligi Europy wszyscy wiedzieli, że poprzeczka wisi zdecydowanie wyżej, niż w czasach rywalizacji w Lidze Konferencji. Mimo wszystko, zderzenie "Kolejorza" z LE było brutalne. Porażki 0:4 z Crystal Palace i Bayerem Leverkusen przyniosły wiele pytań. Nie chodziło o same wyniki, ale przede wszystkim o styl mistrza Polski.
22 października do stolicy Wielkopolski przyjechał Sunderland. "Czarne Koty" Régisa Le Brisa mają w tym sezonie spore problemy... ale tylko w lidze! Zespół z północno-wschodniej Anglii zajmuje ostatnie miejsce w Premier League, a problemy zdrowotne dopadły kluczowych zawodników: Briana Brobbeya, Dana Ballarda i Thomasa Meuniera.
W Lidze Europy sytuacja Sunderlandu wygląda o wiele lepiej. Anglicy - nie bez kłopotów, ale jednak - wygrali z AZ Alkmaar i portugalskim Torreense. Nawet osłabiony zespół z Wysp uchodził za faworyta spotkania w Poznaniu. Z drugiej strony podejście Lecha powinno być jasne - to w czwartek był najlepszy moment na pokonanie ekipy z Premier League.
Już przed meczem obserwowaliśmy w Wielkopolsce przyjemne obrazki. Kibice Sunderlandu są znani z tego, że przeżywają każdy mecz "Czarnych Kotów". W tramwaju chętnie dzielili się wrażeniami z fanami "Kolejorza", chwalili miasto i wypowiadali się o Lechu z odczuwalnym szacunkiem.
Demony wróciły
Fani "Czarnych Kotów" szybko zyskali powody do radości, a panika w obronie gospodarzy wskazywała, że porażki z Palace i Bayerem siedzą im w głowach. W 2. minucie błąd Mateusza Lisa i defensywy Lecha wykorzystał Nilson Angulo, który idealnie dograł do Timura Tutierova i było 0:1. W pierwszych 10. minutach oglądaliśmy po 2 znakomite okazje z obu stron. Niestety, ze strony Lecha mylili się Patrik Walemark i Antoni Kozubal. Szczęścia w początkowej fazie spotkania nie miał też Pablo Rodriguez.
W 16. minucie "oko w oko" z Robinem Roefsem stanął Daniel Hakans, ale strzelił obok bramki. W 21. minucie powinno być 0:2. Strzał Granta Xhaki odbił Mateusz Lis, a dobitka Malicka Fofany trafiła w słupek. Piłka wróciła do Szwajcara, a jego kolejną próbę wybronił golkiper Lecha.
Na przerwę oba zespoły schodziły przy wyniku 0:1. Spokojnie mogliśmy zobaczyć więcej bramek, ale obu zespołom brakowało skuteczności. Z przebiegu gry prowadzenie przyjezdnych trzeba było określić mianem zasłużonego, choć i Lech miał swoje momenty.
Upragniony gol po przerwie
W 52. minucie dobrą akcję przeprowadził Walemark, ale jego uderzenie było niecelne. W odpowiedzi z kilkunastu metrów uderzał Habib Diarra, ale on również się pomylił. Kilka minut później przed kapitalną szansą stanął Nordi Mukiele, którego do strzału doprowadziła komedia pomyłek w obronie Lecha. Na drodze bocznego obrońcy przyjezdnych stanął Mateusz Lis. Golkiper gospodarzy spisał się rewelacyjnie również po rzucie rożnym.
W 65. minucie pytanie "jak to nie wpadło?" dobrze obrazowało sytuację Leo Bengtssona. Rezerwowy Szwed dostał rewelacyjne podanie od Walemarka, ale w idealnej sytuacji strzelił obok bramki. Co nie udało się za pierwszym razem, przyszło za drugim! W 70. minucie po dobrym dośrodkowaniu z rzutu rożnego, piłka spadła pod nogi Bengtssona, a ten uderzył idealnie. Miał nosa Niels Frederiksen!
Chwilę po golu na 1:1 powinno być... 2:1! Tylko sobie znanymi sposobami z najbliższej odległości nie wpakowali piłki do bramki Michał Gurgul i Walemark. W odpowiedzi niecelnie w dobrej sytuacji strzelał Fofana.
W końcówce obie drużyny próbowały przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść, ale bezskutecznie. Remis 1:1 wydaje się oddawać to, co oglądaliśmy w czwartkowy wieczór przy Bułgarskiej. Bramek mogło paść więcej, ale podział punktów nie krzywdzi żadnej ze stron. "Kolejorz" zdobył pierwszy punkt w Lidze Europy 2026/27 i zdobył też pierwszego gola. Goście z kolei mają na swoim koncie 7 "oczek" i dobre widoki na awans.
Zapraszamy do obejrzenia galerii ze zdjęciami kibiców z meczu Lech - Sunderland! Koniecznie poszukajcie się w fotorelacji Pawła Jaskółki z "Super Expressu"!