Spis treści
- Zaginięcie Witolda Gilarskiego w Kolumbii. Polscy detektywi wznawiają poszukiwania lekarza
- Ostatnia rozmowa Witolda Gilarskiego trwała sekundy. Lekarz nie zdążył wysłać lokalizacji
- Czy Witolda Gilarskiego szukano na złym terenie? Śledczy o analizie logowań telefonu
- Uprowadzenie i nielegalne kopalnie w Antioquii. Niepokojąca hipoteza o losie Witolda Gilarskiego
- Tragiczny wypadek Witolda Gilarskiego w górach. Detektywi analizują problemy ze zdrowiem lekarza
- Żona Witolda Gilarskiego nie traci nadziei. Poszukiwania polskiego paralotniarza trwają
- Rysopis zaginionego Witolda Gilarskiego. Jak rozpoznać polskiego lekarza w Kolumbii
Zaginięcie Witolda Gilarskiego w Kolumbii. Polscy detektywi wznawiają poszukiwania lekarza
Sprawa zniknięcia Witolda Gilarskiego, który jest medykiem z Polski i wieloletnim pasjonatem lotów na paralotni, nadal nie doczekała się finału. Mężczyzna przepadł bez śladu na terytorium Kolumbii, a jego status od wielu miesięcy stanowi ogromną niewiadomą. Do prowadzonych działań dołączyła właśnie specjalna grupa rodzimych detektywów, badająca sprawę na miejscu po długich tygodniach drobiazgowych przygotowań.
Skład tej ekipy tworzą weterani krajowych służb mundurowych, dawni policjanci oraz wykwalifikowani komandosi z jednostek wojskowych. Śledczy regularnie wymieniają się danymi z zagranicznymi ekspertami, czerpiąc jednocześnie cenną wiedzę od miejscowych informatorów. Głównym założeniem ekspertów jest weryfikacja świeżych poszlak oraz gruntowne przeczesanie lokacji, które mogły zostać pominięte podczas wcześniejszych akcji ratunkowych.
Dawid Burzacki, pełniący funkcję lidera polskiej grupy dochodzeniowej, poinformował media, że wnikliwe zbadanie logowań telefonicznych pozwoliło wyznaczyć konkretny sektor poszukiwań, mogący stanowić przełom w całym dochodzeniu.
– Za nami wiele tygodni bardzo intensywnej pracy i setki godzin analiz. (...) Efektem jest wytypowanie obszaru, który w naszej ocenie może mieć kluczowe znaczenie dla dalszych poszukiwań. Udało nam się bardzo znacząco zawęzić teren działań – mówi Dawid Burzacki.
Ostatnia rozmowa Witolda Gilarskiego trwała sekundy. Lekarz nie zdążył wysłać lokalizacji
Jedną z najbardziej kluczowych poszlak w całym dochodzeniu jest finalna konwersacja telefoniczna przeprowadzona przez Witolda Gilarskiego. Zgodnie z komunikatami przekazanymi bliskim, krótki dialog miał miejsce po południu 2 marca 2025 roku. Całe połączenie zamknęło się w zaledwie kilkunastu sekundach.
Poszukiwany przekazał swojemu koledze wiadomość, że uniknął niebezpiecznego wypadku i bezpiecznie wylądował na niezwykle górzystym, ciężko dostępnym obszarze. Mężczyzna gwarantował rozmówcy, że jego zdrowiu nic nie zagraża. Zapowiedział też wyraźnie, że planuje powolne schodzenie ze wzniesienia, poruszając się wzdłuż koryta lokalnego potoku.
Zgodnie z prośbą znajomego, paralotniarz planował udostępnić swoje dokładne położenie geograficzne. Niestety, nigdy nie zdołał tego uczynić. Konwersacja uległa niespodziewanemu przerwaniu, a jakikolwiek kontakt z polskim obywatelem definitywnie się urwał.
Śledczy akcentują kolejny, bardzo interesujący fakt: z przeprowadzonych przez nich analiz wynika, że komórka zaginionego logowała się do okolicznych nadajników jeszcze po zakończeniu wspomnianej rozmowy. Taki stan rzeczy absolutnie nie dowodzi jednak tego, że sprzęt znajdował się w rękach prawowitego właściciela.
– Musimy wyraźnie rozróżnić ostatni kontakt człowieka od ostatniej zarejestrowanej aktywności jego telefonu. To dwie zupełnie różne rzeczy. Urządzenie może pozostawać aktywne również wtedy, gdy jego właściciel nie ma już nad nim kontroli – wyjaśnia Burzacki.
Zgromadzone odczyty z okolicznych masztów telekomunikacyjnych zostały wnikliwie porównane z topografią regionu oraz danymi zebranymi w trakcie wizji lokalnej. Zespół poszukiwawczy celowo nie podaje do publicznej wiadomości konkretnych koordynatów, które zamierza teraz spenetrować.
Czy Witolda Gilarskiego szukano na złym terenie? Śledczy o analizie logowań telefonu
Eksperci z Polski podejrzewają, że ubiegłe tury poszukiwań mogły być prowadzone w zupełnie błędnym sektorze. Według ich oceny, taka pomyłka to najpewniej rezultat niewłaściwego odczytania pierwotnych danych geolokalizacyjnych.
Należy mieć na uwadze, że parametry ze stacji BTS w żadnym wypadku nie definiują punktowego położenia aparatu telefonicznego. Dają one jedynie możliwość określenia ogólnego rejonu wymagającego sprawdzenia, jednak bez weryfikacji w terenie nie wskażą precyzyjnie miejsca pobytu zaginionego człowieka.
– W naszej ocenie wcześniejsze działania poszukiwawcze mogły koncentrować się na niewłaściwym terenie. (...) Wyniki wskazują na obszar, który naszym zdaniem wymaga bardzo dokładnego sprawdzenia. Nie oznacza to jednak, że znamy dokładne miejsce pobytu Witolda – podkreśla Burzacki.
Wyznaczenie świeżego kursu operacji ratunkowej to niezwykle ważny krok. Skalisty region Antioquia obfituje w wyjątkowo dzikie rejony, a minimalny błąd w odczycie logowań może całkowicie zmodyfikować obszar przeznaczony do weryfikacji.
Uprowadzenie i nielegalne kopalnie w Antioquii. Niepokojąca hipoteza o losie Witolda Gilarskiego
Krajowa ekipa śledcza absolutnie nie odrzuca scenariusza mówiącego o tym, że Witold Gilarski mógł stać się celem ataku kryminalnego. Jeden z poważnie badanych wariantów zakłada brutalne porwanie i przymusowe przetrzymywanie mężczyzny w totalnym odosobnieniu.
Na terenie departamentu Antioquia bezkarnie funkcjonują dzikie wyrobiska złota oraz powiązane z nimi prowizoryczne wioski. Wiele z takich skupisk ludzkich ulokowano w ogromnej odległości od jakichkolwiek traktów drogowych. Polscy analitycy sprawdzają, czy zaginiony obywatel mógł zostać siłą przetransportowany do podobnego obozu.
W przypadku tej ponurej koncepcji ogromną rolę odgrywa profesja zaginionego. Specjalistyczne umiejętności medyczne stanowią niezwykle cenny zasób dla odciętych od świata grup, które na co dzień nie mogą liczyć na pomoc lekarską. Oczywiście jest to tylko potencjalny bieg wydarzeń — nie odnaleziono jeszcze żadnych twardych dowodów potwierdzających, że medyk został porwany lub pracuje w nielegalnym obozowisku.
– Nie ukrywam, że mamy kilka hipotez, które będziemy kolejno weryfikować metodą sprawdzania i eliminacji. Niestety jedna z nich zakłada możliwość uprowadzenia – mówi Dawid Burzacki.
Tragiczny wypadek Witolda Gilarskiego w górach. Detektywi analizują problemy ze zdrowiem lekarza
Biorący udział w sprawie detektywi wciąż rozpatrują możliwość dramatycznego zdarzenia losowego. Obszar, na którym zniknął polski medyk, charakteryzuje się ogromnymi przewyższeniami, a obecność urwistych klifów, rzecznych koryt i gęstej dżungli drastycznie utrudnia marsz oraz akcję ratunkową.
Poważnym problemem w poruszaniu się mogły być dawne kontuzje nóg, z którymi zmagał się Witold Gilarski. Jak relacjonują bliscy, paralotniarz miał w przeszłości liczne złamania dolnych partii ciała, dlatego wielogodzinne wędrówki często skutkowały u niego potężnym dyskomfortem i silnymi dolegliwościami bólowymi.
Niefortunne potknięcie, rozległe obrażenia ciała, zaburzenie zmysłu kierunku czy utonięcie w nurcie górskiej rzeki to dramatyczne warianty, które — wedle oświadczeń grupy poszukiwawczej — bezwzględnie muszą zostać skrupulatnie zweryfikowane.
Śledczy nie odsuwają całkowicie myśli o dobrowolnym zerwaniu więzi z bliskimi, chociaż na ten moment nie zaprezentowali żadnych twardych faktów świadczących o takim właśnie wyborze.
– Największym błędem jest przywiązanie się do jednej wersji wydarzeń. Nie możemy pozwolić, aby nasze przekonania zastępowały dowody – zaznacza Burzacki.
Żona Witolda Gilarskiego nie traci nadziei. Poszukiwania polskiego paralotniarza trwają
Tłem dla wszystkich domysłów i eksperckich kalkulacji jest ogromna tragedia bliskich, którzy od wielu miesięcy żyją w niewiedzy na temat ostatecznych losów Witolda Gilarskiego. Partnerka życiowa zaginionego, Elżbieta Gilarska, wciąż wierzy w odnalezienie męża całego i zdrowego.
Kobieta gorąco prosi wszystkich ludzi, którzy mogli mieć kontakt z poszukiwanym lub dysponują jakąkolwiek wiedzą w tej sprawie, o pilny kontakt z detektywami. Z pozoru mało ważny element układanki może odegrać niebagatelną rolę w rozwiązaniu kolumbijskiej zagadki.
Zespół śledczy z Polski deklaruje, że na bieżąco dzieli się swoimi odkryciami z placówką dyplomatyczną w Bogocie oraz odpowiednimi jednostkami miejscowej policji. Profesjonaliści zapewniają również, że będą kontynuować przeczesywanie oznaczonych stref i analizować napływające zgłoszenia.
Rysopis zaginionego Witolda Gilarskiego. Jak rozpoznać polskiego lekarza w Kolumbii
Zaginiony Witold Juliusz Gilarski mierzy około 179 centymetrów i waży blisko 90 kilogramów. Charakteryzuje się niebieskimi oczami, jasnymi włosami z widoczną siwizną oraz przyprószonym siwizną zarostem na twarzy. Mężczyzna na co dzień używa okularów korekcyjnych. Jego znakiem szczególnym jest wyraźne utykanie podczas chodu, będące efektem starych urazów kończyn.
W dniu zniknięcia paralotniarz najpewniej ubrany był w czarną odzież i specjalistyczne obuwie górskie. Przemieszczał się z profesjonalnym osprzętem lotniczym, posiadając przy sobie skrzydło marki Skywalk MINT o ciemnoszarym, białym i fioletowo-bordowym zabarwieniu.
Poszukiwany płynnie komunikuje się w języku polskim, hiszpańskim oraz angielskim. Według relacji świadków, podczas rozmów z osobami posługującymi się językiem hiszpańskim miał używać również pseudonimu „Victor”.
Każdy, kto dysponuje informacjami mogącymi doprowadzić do odnalezienia lekarza, proszony jest o wysłanie wiadomości do grupy poszukiwawczej na specjalny adres mailowy: [email protected].