Aresztu nie będzie. Piotr W. wychodzi na wolność po ponad 50 godzinach

Piotr W. nie trafi do tymczasowego aresztu. Sąd Rejonowy dla Warszawy-Śródmieścia odrzucił wniosek prokuratury, która chciała tymczasowego aresztu na miesiąc. Piotr W. nie otrzymał także żadnych łagodniejszych środków zapobiegawczych. Kluczowe okazały się dokumenty przedstawione przez obrońców.

Sąd nie zastosował żadnych środków

Wniosek prokuratury został rozpoznany w niedzielę, 18 października. Śledczy argumentowali, że miesięczny areszt jest potrzebny do zabezpieczenia dalszego postępowania, w tym planowanych badań sądowo-psychiatrycznych podejrzanego.

Prokuratura wskazywała także na obawę ukrywania się mężczyzny. Piotr W. przez dłuższy czas nie chciał bowiem podać policjantom swoich danych osobowych ani adresu zamieszkania. Sąd uznał jednak, że po przedstawieniu dokumentów przez obronę nie ma podstaw do dalszego pozbawiania go wolności.

Dodatkowo sąd nie zastosował wobec Piotra W. żadnego innego środka zapobiegawczego, takiego jak dozór policji, zakaz opuszczania kraju czy poręczenie majątkowe.

Mężczyzna nadal pozostaje podejrzanym, a postępowanie dotyczące zdarzeń na Marszałkowskiej będzie kontynuowane.

„Pan Piotr po ponad 50 godzinach wraca do domu”

Decyzję sądu jako pierwsza ogłosiła mec. Magdalena Prządka-Leszczyńska, jedna z obrończyń oskarżonego.

– Sąd nie uwzględnił wniosku prokuratury o areszt dla Piotra W. i podzielił stanowisko obrony. Pan Piotr po ponad 50 godzinach wraca do domu. Areszt to ostateczność, a nie poczekalnia do prokuratora – napisała prawniczka na platformie X.

Obrończyni wskazała, że zastosowanie tymczasowego aresztowania wymaga łącznego spełnienia kilku warunków. Prokuratura musi między innymi uprawdopodobnić popełnienie zarzucanego czynu, wykazać zagrożenie dla prawidłowego przebiegu postępowania oraz przekonać sąd, że łagodniejsze środki nie byłyby wystarczające.

Zdaniem obrony w tej sprawie takie przesłanki nie zachodziły. Sąd podzielił stanowisko prawników przynajmniej w zakresie braku potrzeby stosowania jakiegokolwiek środka zapobiegawczego.

Prokuratura może złożyć zażalenie

Decyzja sądu nie musi kończyć sporu dotyczącego środków zapobiegawczych. Prokuratura zamierza zapoznać się z pisemnym uzasadnieniem postanowienia, a następnie zdecydować, czy je zaskarżyć. Jeżeli się na to zdecyduje, o losie Piotra W. zdecyduje sąd wyższej instancji.

Usłyszał zarzuty, ale nie przyznał się do winy

W sobotę Piotr W. został przesłuchany w charakterze podejrzanego. Prokuratura zarzuca mu zmuszanie funkcjonariuszy do zaniechania czynności służbowych oraz naruszenie ich nietykalności cielesnej. Mężczyzna nie przyznał się do zarzucanych mu czynów i odmówił składania wyjaśnień.

Zemdlał po informacji o planowanym areszcie

Prokuratura zdecydowała o skierowaniu wniosku o miesięczny areszt w sobotę późnym wieczorem. Gdy Piotr W. usłyszał o tej decyzji, zemdlał.

Na miejsce wezwano zespół ratownictwa medycznego. Mężczyzna został przewieziony do szpitala, gdzie przeszedł badania. Lekarz uznał później, że jego stan nie wymaga dalszej hospitalizacji, dlatego zatrzymany wrócił do policyjnego pomieszczenia i oczekiwał tam na niedzielne posiedzenie sądu.

Było to drugie zasłabnięcie Piotra W. od momentu interwencji na Marszałkowskiej. Pierwszy raz stracił przytomność podczas samego zatrzymania. Wówczas również udzielono mu pomocy medycznej.

Nagranie pokazało początek interwencji

Do zatrzymania doszło w piątek, 16 października, podczas zabezpieczania zgromadzenia przed Trybunałem Konstytucyjnym. Funkcjonariusze podjęli próbę wylegitymowania Piotra W. w rejonie ul. Marszałkowskiej, w trakcie protestów przed Trybunałem Konstytucyjnym.

AWANTURA POD TRYBUNAŁEM, KUGLARSKIE WETO NAWROCKIEGO I KOMPROMITACJA PRAWICY | Dudek o Polityce

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki

ROLKI