Afera po zatrzymaniu Piotra W. trwa. Nóż, spór o adwokata i 1530 zł. Policja odpiera zarzuty

Głośne zatrzymanie Piotra W. w centrum Warszawy wciąż budzi emocje. Prawicowi politycy i media zarzucają policji nieprawidłowości podczas interwencji. Funkcjonariusze odpierają oskarżenia i publikują nagrania. Spór dotyczy m.in. legitymowania i kontaktu z adwokatem. Teraz doszedł kolejny wątek: 1530 zł, które – jak zapewnia KSP – w całości zwrócono mężczyźnie.

AWANTURA POD TRYBUNAŁEM, KUGLARSKIE WETO NAWROCKIEGO I KOMPROMITACJA PRAWICY | Dudek o Polityce

Komenda Stołeczna Policji wyjaśnia sprawę depozytu

To najnowszy wątek głośnej sprawy. Po zatrzymaniu Piotra W. jego pełnomocnicy twierdzą, że nie wszystkie pieniądze, które miał przy sobie, zostały ujęte w spisie zabezpieczonych rzeczy. W oświadczeniu z 17 października napisali: „Dodatkowo ja miałem przy sobie pieniądze, ale tylko część została ujęta w spisie zatrzymanych rzeczy”.

Komenda Stołeczna Policji sprawdziła, co stało się z gotówką. Według ustaleń funkcjonariuszy w portfelu Piotra W. znajdowało się 1330 zł, a w kieszeni kurtki znaleziono jeszcze dwa banknoty po 100 zł.

Łącznie było to 1530 zł. Policja przekazała, że całą sumę wpisano do kwitu depozytowego. Kontrola nagrania monitoringu miała potwierdzić, że uwzględniono również pieniądze znalezione w kurtce, żadna część gotówki nie zaginęła, a całą kwotę wydano zatrzymanemu. Policja podkreśla jednak, że własne czynności w tej sprawie prowadzi również prokuratura.

Zatrzymanie w centrum Warszawy. Policja pokazała nagranie

Do interwencji doszło 16 października przy ul. Marszałkowskiej, w pobliżu Trybunału Konstytucyjnego, gdzie odbywało się zgromadzenie. Sprawa szybko nabrała politycznego wymiaru, a działania funkcjonariuszy zaczęli publicznie kwestionować politycy prawicy i pełnomocnicy Piotra W.

Dzień później Komenda Stołeczna Policji opublikowała nagranie z kamery nasobnej jednego z funkcjonariuszy. Słyszymy, że mężczyzna odmawia podania danych i okazania dokumentu, nie wykonuje poleceń, zaczyna się miotać i następnie ucieka do budynku przy Marszałkowskiej.

Podczas interwencji naruszył on nietykalność cielesną funkcjonariuszki. Kobieta doznała obrażeń i trafiła do szpitala. Na nagraniu widać moment obezwładnienia Piotra W. Podczas przeszukania mężczyzny znaleziono składany nóż. Funkcjonariusze zwrócili też uwagę na osoby obecne w budynku. Według ich relacji nie stosowały się one do poleceń zachowania odpowiedniej odległości i utrudniały przeprowadzenie interwencji.

Dlaczego chcieli go wylegitymować?

Jednym z głównych zarzutów wobec funkcjonariuszy jest kwestionowanie podstaw legitymowania Piotra W. Pojawiły się wątpliwości, czy mężczyźnie wyjaśniono powód tej czynności.

Rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie, prokurator Piotr Antoni Skiba, tłumaczył, że działania policji miały związek m.in. z obowiązującym w Polsce podwyższonym stopniem alarmowym Bravo. Wiąże się on ze wzmożonymi kontrolami i większą czujnością wobec nietypowych zachowań, w tym odmowy podania danych podczas legitymowania.

To wyjaśnienie prokuratury nie przesądza jednak samo w sobie, czy wszystkie czynności podczas konkretnej interwencji przeprowadzono prawidłowo.

„Nie blokowaliśmy kontaktu z adwokatem” – zapewnia policja

Kolejne kontrowersje dotyczą pomocy prawnej. Pojawiły się zarzuty, że Piotrowi W. utrudniano kontakt z adwokatem. Komenda Stołeczna Policji stanowczo temu zaprzecza. Według komunikatu KSP mężczyzna od początku odmawiał kontaktu z adwokatem lub pełnomocnikiem prawnym. Policja twierdzi, że decyzję o skorzystaniu z pomocy prawnej podjął dopiero później. Na nagraniu słychać także, że Piotr W. odmawiał podania danych osobowych podczas badań w szpitalu.

Sąd powiedział „nie” aresztowi. Prokuratura jeszcze się zastanawia

Po zatrzymaniu Piotr W. usłyszał zarzuty. Jak przekazał prokurator Skiba, podczas przesłuchania odmówił składania wyjaśnień i nie przyznał się do zarzucanych mu czynów. Śledczy chcieli, by mężczyzna trafił do aresztu na miesiąc. Argumentowała, że izolacja jest potrzebna, by zabezpieczyć badania sądowo-psychiatryczne. Wskazywała też na obawę ukrywania się i utrudniania postępowania, ponieważ Piotr W. nie chciał podać danych osobowych i adresowych.

Według rzecznika prokuratury mężczyzna zemdlał po tym, jak dowiedział się o wniosku o areszt, i został przewieziony karetką do szpitala.

Sąd Rejonowy Warszawa-Śródmieście nie przychylił się do wniosku. Piotr W. opuścił budynek sądu w sobotę po godz. 16. Nie zastosowano wobec niego żadnych środków zapobiegawczych.

– Decydujące znaczenie miały tu między innymi dokumenty przedłożone przez obrońców na posiedzeniu, z których wynikało, gdzie koncentruje się stałe miejsce pobytu i życia podejrzanego – przekazał prokurator Skiba Polskiej Agencji Prasowej.

Prokuratura nie zamyka jednak sprawy. Jak zapowiedział jej rzecznik, w przyszłym tygodniu zapadnie decyzja, czy zaskarżyć postanowienie sądu. Najpierw śledczy zapoznają się z pisemnym uzasadnieniem.

Nóż w rękawie. Udziału nie brał, ale zupę gotował

Po wyjściu z sądu mecenas Magdalena Prządka-Leszczyńska potwierdziła, że Piotr W. miał w rękawie kurtki składany nóż lub scyzoryk. Przekonywała jednak, że mężczyzna nie brał udziału w zgromadzeniu, a jedynie przebywał w jego pobliżu.

Według obrończyni Piotr W. pracował przy obsłudze technicznej wydarzenia: przygotowywał posiłki, podłączał kable i montował banery. Jej zdaniem to wyjaśnia, dlaczego miał przy sobie ostre narzędzie.

Adwokatka podkreślała też, że czym innym jest udział w zgromadzeniu, a czym innym sama obecność w jego pobliżu. Przekonywała, że posiadanie noża w związku z udziałem w zgromadzeniu może stanowić wykroczenie, ale nie powinno być podstawą do aresztowania.

Kaczyński uderza w prokuraturę i policję

Do sprawy odniósł się także prezes PiS Jarosław Kaczyński. We wpisie na platformie X ostro skrytykował zatrzymanie Piotra W. i działania służb. Twierdził, że dzięki interwencjom polityków jego ugrupowania ujawniono – jak to określił – „kłamstwa, przemoc i łamanie zasad”. Kaczyński skrytykował również wniosek o aresztowanie, nazywając go absurdalnym. Zarzucił przedstawicielom obecnej władzy i policji bezprawne potraktowanie mężczyzny.

Źródło: se.pl, PAP, Komenda Stołeczna Policji, Prokuratura Okręgowa w Warszawie.

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki

ROLKI