Pochowano ojca nożownika z Ostrołęki. Krzysztof nie żył od kilku dni

Skromna ceremonia w kaplicy, najbliżsi przy grobie i dyskretna obecność policjantów. W Ostrołęce pochowano Krzysztofa Z. (†45 l.), ojca nastolatka podejrzanego o usiłowanie zabójstwa wielu osób. Mężczyzna odebrał sobie życie. Według wstępnej oceny lekarza zmarł najprawdopodobniej 10 października, zaledwie trzy dni po krwawym ataku syna. Jego ciało znaleziono dopiero 15 października.

Murowany nagrobek z kwiatami. Na miniaturze klepsydra Krzysztofa Z. O pogrzebie w Ostrołęce przeczytasz na SE.
Autor: TON/Super Express

Pogrzeb ojca 19-letniego nożownika, który atakował w Ostrołęce. Rodzina pożegnała Krzysztofa Z.

W sobotę, 17 października, rodzina pożegnała 45-letniego Krzysztofa Z., ojca 19-letniego nożownika z Ostrołęki. Uroczystości odbyły się w kaplicy domu pogrzebowego w Ostrołęce. Po różańcu ksiądz odprawił mszę żałobną. Zgromadziło się na nim około 25 osób. Krzysztof Z. spoczął w rodzinnym grobowcu obok rodziców. Jego syn nie uczestniczył w ostatnim pożegnaniu. Jakub Z. (19 l.) pozostaje w tymczasowym areszcie.

Ceremonię obserwowali policjanci w cywilu. W pobliżu cmentarza stały nieoznakowane radiowozy. Pogrzeb przebiegł spokojnie. Nie doszło do żadnych incydentów.

Ciało Krzysztofa Z. znaleziono w mieszkaniu przy ul. Celulozowej. Wcześniej mieszkał tam z żoną, synem i córką. Rodzina wyprowadziła się jednak, zanim wrócił z więzienia, gdzie odbywał karę między innymi za znęcanie się nad bliskimi. Po opuszczeniu zakładu karnego zamieszkał sam.

– Jak wrócił, to nie był już tym samym człowiekiem, jakby życie z niego uszło – opowiadała „Super Expressowi” sąsiadka.

Niepokój wzbudziła jego przedłużająca się nieobecność. Sąsiad nie widział 45-latka od kilku dni i nie mógł się z nim skontaktować. W końcu zaalarmował służby. Na miejsce przyjechali policjanci, strażacy i ratownicy medyczni. Mieszkanie było zamknięte od wewnątrz. Nikt nie odpowiadał na wezwania. Strażacy dostali się do środka przez okno. Znaleźli martwego mężczyznę.

7 października Jakub Z. wrzucił do klasy plecak z materiałami wybuchowymi. Potem zaatakował nożem uczniów i nauczycieli

Oględziny przeprowadzono z udziałem prokuratora, lekarza i technika kryminalistyki. Śledczy wykluczyli udział osób trzecich. Według wstępnej oceny medyka do śmierci doszło najprawdopodobniej w sobotę, 10 października. Ciało wydano bliskim.

Trzy dni wcześniej Ostrołęką wstrząsnął atak jego syna. Według prokuratury 7 października Jakub Z. wrzucił do klasy w Zespole Szkół Zawodowych nr 4 plecak z materiałami wybuchowymi. W pomieszczeniu było 11 osób. Następnie zaatakował nożem uczniów i nauczycieli. Rannych zostało pięcioro uczniów i dwoje pedagogów. Po opuszczeniu szkoły zaatakował jeszcze dwie przypadkowe osoby.

19-latek usłyszał dziewięć zarzutów, w tym usiłowania zabójstwa wielu osób przy użyciu materiałów wybuchowych, ataków nożem i gróźb. Przyznał się do zarzucanych czynów. Grozi mu dożywocie. Gdy najbliżsi żegnali jego ojca, on pozostawał za kratami. 

Sonda
Czy w polskich szkołach jest bezpiecznie?
Atak nożownika w szkole w Ostrołęce. Jakub Z. Chciał zabić 19 osób na 19. urodziny?

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki

ROLKI