Emerytura, czyli nędza

2008-07-24 4:00 Redaktor naczelny Sławomir Jastrzębowski

Reforma systemu emerytalnego, ta sprzed kilku lat, została dobrze sprzedana nam wszystkim. Po obejrzeniu reklamowych spotów było absolutnie jasne, że tak zwany drugi filar zapewni przyszłym emerytom szczęście, zdrowie, a co najważniejsze - dostatek. Otóż nie zapewni.

Będzie gorzej niż było, bo tak mówią zwykłe wyliczenia. Nasze emerytury będą niższe od tych, które dostalibyśmy, korzystając ze starego systemu. Dla ludzi, którzy są w tej chwili aktywni zawodowo to przykry, ale wyraźny sygnał: jeśli nie chcecie w przyszłości przymierać głodem, musicie sami oszczędzać na swoją starość. Cóż, chyba tak właśnie trzeba było stawiać sprawę kilka lat temu. Problem ma jednak także inny prosty wymiar. Pensje Polaków są rażąco niższe od pensji na przykład Niemców, Francuzów czy Włochów. Tę dysproporcję widać szczególnie wyraźnie przy porównaniach pensji minimalnych - to między innymi dlatego "Super Express" walczy o podwyższenie naszych najniższych uposażeń. Bo z czego duża część Polaków ma dziś oszczędzać na starość, skoro często musi się zadłużać, aby związać koniec z końcem?