Janusz Korwin-Mikke o Marszu Niepodległości: Przechodził, przechodził...

Janusz Korwin-Mikke
Autor: Marek Zieliński

W tym roku Marsz Niepodległości całkiem się nie udał. Mnie to ani ziębi, ani grzeje. Już chyba 15 lat temu dowiedziałem się, że zostałem wyrzucony z Honorowego Komitetu tego Marszu (w którym nigdy nie byłem!!), bo bąknąłem, że część uczestników to narodowi socjaliści. Ale w ogóle jestem pryncypialnie przeciwko czczeniu 11 listopada.

Święto to ustanowiła w 1937 roku sanacja dla uczczenia dnia przejęcia przez Czerwonych w 1918 władzy w Polsce (na Zamku Królewskim w Warszawie powiewał wtedy Czerwony Sztandar!). Gdy we wrześniu 1939 wpadliśmy po okupację innych Czerwonych (tak, flaga NSDAP i hitlerowskich Niemiec była czerwona!!) II Rzeczpospolita, działająca wtedy na emigracji, zakazała świętowania rocznicy tej katastrofy (i śpiewania „I Brygady!”).

Państwo nic o tym nie wiecie, bo śp.gen.Czesław Kiszczak umówił się w 1989 r. z Lewicą na Zachodzie, że ona da pieniądze, a my zlikwidujemy Wolność (bo od grudnia 1988 byliśmy najbardziej liberalnym państwem w Europie!). „SOLIDARNOŚĆ” jako związek zawodowy nadawała się do tego znakomicie. Ustalono, że skoro Polacy nie chcą socjalizmu sowieckiego i innego, to odbuduje się socjalizm według tow.Józefa Piłsudskiego - wykorzystując to, że komuna przedstawiała Go jako „prawicowca” (tak: narodowy socjalista Adolf Hitler też przedstawiany jest jako „prawicowiec”!!!).

Więc 11 listopada ustanowiono ponownie jako święto państwowe – a ja zrywałem boki obserwując, jak te marsze organizują... narodowcy, czyli najzawziętsi przeciwnicy Piłsudskiego (z liberałami i konserwatystami Marszałek nawet łaskawie czasem rozmawiał). Dlatego partia KORWiN, czyli „Wolność”, nie bierze w tym oficjalnie udziału. Marsz organizuje p.Robert Bąkiewicz, zażarty działacz katolicko-narodowy, a nasi KONFEDERACI z Ruchu Narodowego są przezeń łaskawie dopuszczani.

P.Bąkiewicz jest dobrym organizatorem – ale tym razem Mu nie wyszło. Nie wyszło, bo CoV-19, bo prowokacyjny zakaz p.Rafała Trzaskowskiego, bo ugiął się i postanowił, że będzie to w tym roku kawalkada samochodów i motocykli... a młodzież Go nie posłuchała i przyszła tradycyjnie pomaszerować, a na ulicach zupełnie niepotrzebnie były tłumy policjantów. Ale z drugiej strony jedna raca, która zamiast trafić we flagę LGBTQZ wpadła przez przypadkowo otwarte okno, przesłoniła fakt, że w porównaniu z hałastrą wrzeszczącą „Wyp*******ć” był to marsz ludzi kulturalnych. W porównaniu tylko – niestety...

Najnowsze
KOMENTARZE