Janusz Korwin-Mikke specjalnie dla czytelników Super Expressu: Kłamstwa o Christchurch

2019-03-19 11:15 Janusz Korwin-Mikke
Janusz Korwin Mikke
Autor: Super Express

Nowa Zelandia znajduje się na półkuli południowej, więc ludzie rzeczywiście chodzą tam do góry nogami. Jednak pojęcia polityczne powinny obracać się razem z nimi... P. Brenton Harrison Tarrant, nazywany przez media „zwolennikiem Prawicy”, miał rozmaite cele, które usiłował załatwić zabijając i raniąc prawie setkę wiernych w meczecie w Christchurch. Jednym z nich była likwidacja swobody dostępu do broni palnej w Nowej Zelandii. Powiedział: „Zwolennicy broni palnej z Nowej Zelandii to banda żałosnych nieudaczników, którzy nie umieją walczyć o swoje. Ich klęska była nieunikniona. Ja ją tylko trochę przyśpieszyłem”.

Pytany dalej, czy nie spowoduje to podobnych reperkusji w USA, odparł: „Tak, właśnie taki był mój cały plan. Biali utrzymują, że będą bić się o swoje konstytucyjne swobody. No cóż, wkrótce się przekonamy”.

P. Tarrant w swoim „Manifeście” operuje czysto socjalistycznymi hasłami: „Prawa pracownicze”, „walka z imperializmem”, „walka o środowisko naturalne”, „Rynek odpowiedzialny” (czyli nie: „wolny”). A poza tym p. Tarrant: (1) nie jest konserwatystą; (2) nie popiera JE DonaldaTrumpa; (3) nie jest liberałem: chce, by ludzie utracili prawo do posiadania broni; (4) twierdzi, że socjalizm, nie jest wcale zły; (5) nazywa się faszystą (to taki odłam socjalistów, którzy już zmądrzeli i nie walczą z rodziną); (6) – nie jest chrześcijaninem... Dlaczego media nazywają Go „prawicowcem”? Bo to zły człowiek, a słowo Prawica powinno kojarzyć się z czymś złym. Podobnie narodowy socjalista, Adolf Hitler, tez nazywany jest czasem „prawicowcem”.

Chiński mędrzec, Konfucjusz, twierdził, że „Naprawę państwa należy rozpocząć od naprawy pojęć”. Dawniej Prawica kojarzyła się z rządami Prawa, działaniem prawidłowym, z Prawdą itd. Dziś zwolennicy LGBTQ muszą wszystkie pojęcia do reszty zepsuć. Dlaczego? To oczywiste: by nie dopuścić do naprawy państwa.

Prawica by tę bandę zesłała pewnikiem do obozów pracy, a niektórych zapewne, przy ogólnej radości, powiesiła. Ci łajdacy liczą, że zdążą umrzeć własna śmiercią – zgodnie z fraszką śp.

Ludwika Carrolla :

„Kiedy chowano tego polityka

Każdy z radości wielkiej kozły fikał

Ja jeden stałem smętny, bladolicy,

Bom pragnął ujrzeć go na szubienicy...”

Sądzę, że się przeliczą...