Wicerzecznik PiS o sporze o sądy: Odpowiedzialna władza nie może się cofać!

2020-01-24 14:23 Rozmawiał Jacek Prusinowski, program Sedno Sprawy/Radio Plus
Radosław Fogiel Sedno sprawy
Autor: Sedno sprawy Radosław Fogiel Sedno sprawy

Sądy nie są od uchwalania prawa, sądy są od stosowania prawa i cała ta chryja z Sądem Najwyższym, Sejmem, wnioskiem pani Marszałek do Trybunału Konstytucyjnego wynika z tego, że Sąd Najwyższy chciałby wtrącić się w uchwalanie prawa – mówił w programie Sedno Sprawy Jacka Prusinowskiego w Radio Plus Radosław Fogiel, wicerzecznik PiS.

Jacek Prusinowski, Radio Plus: – Pan też, jak wiceminister Janusz Kowalski, ma w nosie tych 60-ciu profesorów z Sądu Najwyższego?
Radosław Fogiel: Wiceminister Kowalski w zasadzie powtórzył to co w Sejmie mówił minister Wójcik. Przypomnę, że na dość niepoważny argument posła Krzysztofa Śmiszka, który z sejmowej trybuny pytał: „jakie autorytety popierają tą waszą ustawę”, z ław sejmowych Prawa i Sprawiedliwości padły okrzyki, że Polacy. Bo oczywiście z całym szacunkiem dla akademików, dla praktyków, dla profesorów, to parlamentarzyści uchwalają prawo zgodnie z oczekiwaniami swoich wyborców i to jest podstawowa zasada demokracji.
Ale Sąd Najwyższy nie uchwalał prawa, nie było zmiany ustawy, tylko było stanowisko dotyczące statusu sędziów wyłonionych przez Krajową Radę Sądownictwa.
Ja się bardzo cieszę, że Sąd Najwyższy nie uchwalał prawa, bo właśnie w tym jest rzecz. Sądy nie są od uchwalania prawa, sądy są od stosowania prawa i cała ta chryja z Sądem Najwyższym, Sejmem, wnioskiem pani Marszałek do Trybunału Konstytucyjnego wynika z tego, że Sąd Najwyższy chciałby wtrącić się w uchwalanie prawa.
Dla pana sprawa jest jasna, dla ministra Ziobry i ministra Wójcika też, ale już na przykład rzecznik Krajowej Rady Sądwonictwa mówił Onetowi, że uchwała Sądu Najwyższego jest wiążąca, i, że gdyby był dziś sędzią Sądu Powszechnego powołanym przez nową radę, to na pewno by się do orzekania nie pchał. To co, panie pośle my, obywatele mamy myśleć, jeżeli rzecznik nowej KRS tak mówi?
No cóż, to jest opinia pana rzecznika, ja raczej bym się z nią nie zgodził. Polacy czekają na szybkie, sprawiedliwe procesy, a tu ze strony sędziego padają słowa, że nie pchałby się do orzekania. No to czym sędzia ma się zajmować? To jest kolejne kuriozum tego stanowiska Sądu Najwyższego. To w żaden sposób nie ma mocy prawnej, nie jest wiążące, bo całe to postępowanie zostało z mocy prawa zawieszone do rozpoznania przez Trybunał Konstytucyjny, to tak naprawdę opinia tej grupy sędziów, którzy się spotkali nie ma mocy prawa.
Cytując pana poprzedniczkę Beatę Mazurek chciałoby się powiedzieć: grupa kolesi, tak?
Nie znam stosunków towarzyskich między osobami, które się tam spotkały więc nie będę mówił, czy to są koledzy… Chciałem jednak zwrócić uwagę na kuriozalne stanowisko po tym spotkaniu. Taka akrobatyka prawą ręką przez lewe ucho. Z jednej strony negujemy „sędziowskość” sędziów do czego nikt nie ma prawa. To Prezydent RP mianuje sędziów i oni są w żaden sposób nieodwoływalni. I nie można zanegować ich statusu. A to się właśnie czyni. Żeby ostatecznie nie złamać prawa to proponujemy taką formułę, żeby ci sędziowie robili inne rzeczy, które sędziom przynależą. Działania administracyjne, może zdjęcia w togach żeby sobie robili a żeby nie orzekali. No to jest się sędziom albo nie jest się sędzią. Konstytucja mówi jasno, że jeżeli się zostało mianowanym przez Prezydenta to jest się sędzią.
Panie pośle, pan sobie spokojnie pomyśli: Jest sześćdziesięciu sędziów Sądu Najwyższego, wielu właśnie profesorów, osoby, które są w tej dziedzinie ekspertami. Tak łatwo jest panu jednym zdaniem powiedzieć: „nie mają racji, to co robią, to jest zupełnie niezgodnie z prawem?
To nie jest kwestia mojej opinii, to nie jest kwestia mojej pewności siebie.
To czyjej? Zbigniewa Ziobry i prezes Trybunału Konstytucyjnego Julii Przyłębskiej?
Prezes Trybunału Konstytucyjnego z pewnością jest autorytetem, zwłaszcza jeśli chodzi o interpretowanie przepisów prawa. Podobnie jak wielu prawników, choć nie tych, którzy są przedstawicielami walczącego o zachowanie przywilejów pewnego, jak to był łaskaw określić pan sędzia Rzepliński, państwowego związku zawodowego sędziów. Ci prawnicy twierdzą w sposób oczywisty i to literalnie wynika, że jeżeli Trybunał Konstytucyjny przyjął do rozpoznania sprawę, to z mocy prawa wszystkie inne postępowania dotyczące tej sprawy rozpoznawanej przed TK ulegają zawieszeniu. W związku z tym Sąd Najwyższy nie mógł obradować w tej sprawie, bo to wprost wynika z ustawy. W związku z tym to było spotkanie nieformalne. Nie niesie żadnych skutków prawnych.
Wicepremier Jarosław Gowin w Telewizji Publicznej mówi tak: doszliśmy do ściany, dalszy konflikt będzie szkodliwy dla obywateli. Pana zdaniem w takim właśnie miejscu jesteście, zderzenie jest nieuchronne?
Właśnie próby wywołania dualizmu są szkodliwe dla obywateli i dlatego odpowiedzialna władza nie może się cofać, nie może kapitulować. Naszym założeniem, naszym celem jest taka reforma wymiaru sprawiedliwości, w której nie będzie kilkuset wakatów, ponieważ sędziowie związani z opozycją próbują blokować powołanie. A to przekłada się na opieszałość w rozpoznawaniu spraw. Nie będzie takiej sytuacji, że sędziowie nie poczuwają się do żadnej odpowiedzialności i ostatnio słynny sędzia z tego, że jakieś transmitowane na żywo w telewizji wycieczki po Polsce sobie urządza, nie będzie już mógł wydawać takich wyroków jak słynny wyrok, kiedy niemal półmilionowy majątek kazał zlicytować za kilkadziesiąt tysięcy doprowadzając człowieka do bankructwa. My chcemy uniknąć takich sytuacji. Nie dziwię się, że osoby, które do tej pory były środowiskiem, które samo o sobie decydowało, bo to sędziowie wybierali sędziów, oponuje. Wyobraźmy sobie, że posłowie któregoś dnia mówią: „dobrze, wystarczy. Dość tych wyborów, one są drogie, niepotrzebne, skomplikowane, ludzie stawiają krzyżyki nie w tych kratkach, to w ogóle jest bez sensu. To może teraz my posłowie będziemy sobie decydować będziemy sobie dobierać kolejnych posłów”.