Tomasz Walczak: Protest wyborczy zmieni się w protest uliczny?

2019-10-22 15:36 Tomasz Walczak
Tomasz Walczak
Autor: Piotr Grzybowski Tomasz Walczak

PiS wyraźnie nie może pogodzić się z utratą większości w Senacie. W zeszłym tygodniu politycy rządzącej partii puszczali jeszcze oko, twierdząc, że to wcale nie musi być trwałe. Pojawiły się informacje, że umyślni PiS już krążą po opozycyjnych senatorach i namawiają do przejścia na ich stronę. Najwyraźniej jednak chętnych do zdrady brakuje, więc PiS idzie w machinacje przy zielonym stoliku i żąda ponownego przeliczenia głosów w kilku okręgach. To jednak ryzykowna gra.

Po pierwsze, prawnie jest to kłopotliwe, bo Kodeks wyborczy przeliczenia głosów nie przewiduje ot, tak. Trzeba najpierw udowodnić, że mogło dojść do nieprawidłowości, a dopiero potem Sąd Najwyższy orzeka, czy można to zrobić. Druga sprawa jest natury polityczno-emocjonalnej. Oto PiS jest partią rządzącą, która zawłaszczyła sobie wiele instytucji państwa i ręcznie nimi steruje. Kiedy więc sięga po „zrefomowany” SN, od razu rodzi to podejrzenia, że będą chcieli wykorzystać go do ugrania swojego interesu.

Nawet jeśli to nieprawda, nawet jeśli rzeczywiście okaże się, że coś z zakwestionowanymi głosowaniami było nie tak i ostatecznie mandaty zdobywają kandydaci PiS, dając Nowogrodzkiej większość w Senacie, kto uwierzy, że PiS miał po prostu rację, a cała sprawa rozstrzygnęła się w majestacie prawa? Przecież wszyscy ci, których PiS oskarża o bycie „totalną opozycją”, która „ulicą i zagranicą” chce odebrać władzę „demokratycznie wybranemu rządowi”, a którzy uważają PiS za autorytarną władzę, gotową wszelkimi środkami bronić stanu posiadania, dostaną do ręki doskonałe oręże do walki.

Wynik wyborczy, w którym mimo zmasowanej propagandy PiS i dobrze ocenianych rządów partia Kaczyńskiego dostała niewiele ponad większość w Sejmie i przegrała walkę o Senat, unieważniał całą narrację o drugiej Białorusi czy Rosji i ręcznie sterowanej demokracji. Jaki bowiem autorytarny reżim nie zdobywa wszystkiego, co jest mu potrzebne do władzy absolutnej? Swoim krokiem w stronę zakwestionowania wyników wyborów do Senatu za pomocą sztuczek prawnych całą tę opowieść ożywia i legitymizuje. Za chwilę może się więc okazać, że PiS zamiast pogodzić się z rzeczywistością, swoją niefrasobliwością, na własne życzenie znów wygnał na ulice polskich miast tłumy oburzonych Polaków, a świat zobaczył w tej partii antydemokratycznych populistów.