Julii (28 l.) i Pawłowi (42 l.) Pawlakom nie przelewa się. Swoje dzieci – Glorię (6 l.), Samuela (5 l.), Emilki (3 l.) i Gabriela (1 rok) – utrzymują głównie z 500+. Żyli skromnie w drewnianej chałupie. Na co zwrócili uwagę urzędnicy z opieki społecznej, którzy uznali te warunki za niestarczające dla dzieci. Pan Paweł, doświadczony budowlaniec, na własną rękę rozbudował więc starą drewnianą wiatę i zaadoptował ją na część domu, aby dla każdego znalazło się miejsce. Jednak rozbudowy nie zgłosił, przez co urzędnicy znaleźli kolejny powód do zabrania dzieci – maluchy żyją na nielegalnej samowoli budowlanej. I tak sprawa trafiła do sądu w Białej Podlaskiej.
W tym samym czasie opisaliśmy to bulwersującą sprawę. Po naszych tekstach do Pawlaków zgłosili się nasi czytelnicy. Dzięki ich pomocy powoli powstaje już nowy dom rodzinny Pawlaków. Liczyliśmy, że to wystarczy aby sąd nie rozbijał tej wspaniałej, kochającej się rodziny. I tak też się stało! Sąd w Białej Podlaskiej nie miał wątpliwości, że dzieci nie powinny być zabrane rodzicom. – To dzięki Super Expressowi dzieci pozostały z nami – mówi z łzami radości w oczach pani Julia Pawlak (28 l.). - „SE” był ze mną od początku i wspierał nas. Bez tego wsparcia nie poradzili byśmy sobie. Miałam wiele razy chwile załamania i chciałam zrezygnować z walki o dzieci. Jednak dziennikarze dawali nam nadzieję, że wszystko się ułoży i przyjdzie taki dzień kiedy na naszych twarzach zagości uśmiech. I dzień ten nadszedł, za co serdecznie dziękuję – dodaje szczęśliwa mama.