- Intensywne strajki branży transportowej we Włoszech, szczególnie w Neapolu, doprowadziły do poważnych zakłóceń w zaopatrzeniu.
- Skutki są odczuwalne: od pustych półek w supermarketach i braku paliwa, po wstrzymanie produkcji słynnej mozzarelli.
- Odkryj, jak włoski rząd reaguje na ten eskalujący kryzys i czy planowane miliony euro wystarczą, by zażegnać chaos.
Strajki branży transportowej w Neapolu na południu Włoch, mają ogromne konsekwencje. "Puste półki w działach warzyw i owoców oraz lodówki w supermarketach, stacje benzynowe zamknięte z powodu braku paliwa i długie kolejki do dystrybutorów, gdzie jeszcze jest benzyna i olej napędowy - tak wygląda Neapol" - informuje PAP. Strajkujący kierowcy nie tylko nie dostarczają towaru do sklepów, ale także blokują drogi. Włosi mają problem, bo coraz trudniej znaleźć w Neapolu świeże produkty spożywcze.
W Neapolu brakuje jedzenia
Dziennik "La Repubblica" pisze wręcz o paraliżu miasta. "Mieszkańcy na komunikatorach informują się o nawzajem o tym, gdzie jeszcze można coś kupić i zatankować samochód". Dziennik "Il Mattino" zwraca z kolei uwagę, że z powodu protestów wstrzymano produkcję neapolitańskiego specjału, czyli mozzarelli z mleka bawolic. "Hodowcy produkują mleko, ale nie są w stanie dostarczyć go do serowarni z powodu blokady transportu. W związku z tym wiele zakładów jest zamkniętych" – mówi dyrektor konsorcjum producentów sera, Pier Maria Saccani. Jednocześnie - jak podaje "Napoli Today", mieszkańcy solidaryzują się ze strajkującymi.
Pilne posiedzenie rządu
W wyniku pogłębiającego się kryzysu na czwartek, 22 października, zwołano pilne posiedzenie rządu Giorgii Meloni, który - zgodnie z tym, co podają włoskie media - ma zdecydować o przeznaczeniu ponad 500 milionów euro na pomoc dla branży transportowej, borykającej się z problemami z powodu rosnących cen paliw.