WIADOMOŚCI Polityka Polska Warszawa Świat Opinie Dzieje się USA NowaTV
SUPER EXPRESS.pl wiadomości polska warszawa "Boże! Mój synuś wypadł z okna!"

"Boże! Mój synuś wypadł z okna!"

27.04.2017, godz. 14:10
Boże! Mój synuś wypadł z okna!
Boże! Mój synuś wypadł z okna! foto:

Dramat w bloku przy Bartóka wstrząsnął jego mieszkańcami. Długo nie zapomną widoku roztrzęsionej Mai Ż. (31 l.), która z malutkim dzieckiem na ręku biegała po bloku i krzyczała, że jej synuś Robert (?3 l.) wypadł z ósmego piętra i leży na daszku nad wejściem do klatki.

Ten aniołek w blond lokach był oczkiem w głowie rodziców. "Kocham Cię okrutnie!" - pisała w internecie Maja Ż., publikując zdjęcia z urodzin chłopczyka. Sąsiedzi go uwielbiali. - Był bardzo towarzyski i otwarty, lubił zaczepiać ludzi - mówi jedna z lokatorek bloku przy Bartóka. Niedawno na świat przyszedł jego brat, Stasio. Rodzice nie posiadali się ze szczęścia. Sielankę przerwał dramatyczny wypadek, do którego doszło we wtorkowe popołudnie.

Maja Ż. była z chłopcami w mieszkaniu na ósmym piętrze. Pogoda była wyjątkowo ładna, aż prosiło się o otwarcie okien. Przy jednym z nich stało łóżko, na którym często drzemał chłopiec... To musiała być tylko chwila i trzyletni maluszek runął 20 metrów w dół, na wyłożone kamieniami zadaszenie klatki budynku.

Gdy matka zorientowała się, że doszło do wypadku, jej dramatyczny płacz słychać było w całym bloku.

- Usłyszałem, jak krzyczy, więc wybiegłem na korytarz. Ona stała z drugim dzieckiem na ręce, czekała na windę i wołała o pomoc, ale nie dało się zrozumieć, co mówi. Myślałem, że gdzieś się pali. Później zobaczyłem, że chłopiec leży na dole - mówi załamany sąsiad.

Maja Ż. była tak roztrzęsiona, że biegnąc synkowi na pomoc, zostawiła otwarte mieszkanie. Błagała pracownika ochrony, by jak najszybciej otworzył wyjście na daszek.

Na miejscu natychmiast pojawiła się pomoc, przyjechała też cała rodzina. Maluszek jeszcze oddychał. Akcja reanimacyjna trwała kilkadziesiąt minut, ale Robercik odniósł tak poważne obrażenia, że jego życia nie dało się uratować. Około godz. 16 stwierdzono zgon dziecka.

Rodziców chłopca jeszcze nie przesłuchano, oboje są pod opieką psychologa. - Wyjaśniamy okoliczności tego tragicznego zdarzenia - mówi sierż. sztab. Robert Koniuszy z Komendy Rejonowej Policji na Mokotowie.

REDAKCJA SE.PL POLECA
Znajdź nas: