Koniec z manipulacją przy wynikach zużycia paliwa: nadchodzi Euro 6d-Temp

2018-07-17 9:26 Zuzanna Krzyczkowska
spaliny samochodowe, emisja spalin
Autor: Patrick Pleul Badanie emisji spalin

Z początkiem września w życie wejdzie nowa norma dotycząca emisji spalin i zużycia paliwa w nowych samochodach osobowych. Dotychczasowe Euro 6 zostanie zastąpione przez bardziej współczesną normę Euro 6d-Temp. Co się zmieni w praktyce? Producenci przestaną mydlić nam oczy.

Nie od dziś wiadomo, że wartości zużycia paliwa podawane w katalogach, nijak mają się do realnych wyników, jakie osiągamy w swoim aucie. Jeśli różnica jest nieduża i wynosi 1-1,5 litra benzyny na każde 100 kilometrów, możemy tym obarczyć nasz dynamiczny styl jazdy, używanie klimatyzacji lub jazdę z obciążeniem. Zdarzają się jednak przypadki, w których różnica między realnym zużyciem paliwa, a tym co znajdziemy w katalogu producenta wynosi nawet 3-4 litry! Wszystko wskazuje jednak na to, że nadchodząca norma Euro 6d-Tempo położy kres paliwowym oszustwom.

NEDC, WLTP – co to w ogóle jest?

Oderwane od rzeczywistości wyniki zużycia paliwa to jednak nie bezpośrednia wina producentów aut. Głównym winowajcą jest przyjęty przez ONZ w latach 70. ubiegłego wieku cykl NEDC (New European Driving Cycle), służący do pomiarów zużycia paliwa. Na przestrzeni prawie pół wieku zmieniło się jednak wszystko – od infrastruktury, przez rodzaj pojazdów, aż po ich liczbę. Jednym słowem – dziś jeździmy zupełnie inaczej niż blisko 50 lat temu, dlatego ówczesne normy nijak nie odnoszą się do współczesnych warunków eksploatacji.

Cykl NEDC składa się z dwóch części – miejskiej i pozamiejskiej. W miejskiej auto jest trójetapowo rozpędzane najpierw do 15 km/h – hamuje, po chwili do 32 km/h – znowu hamuje, a następnie do 50 km/h. Proces ten jest powtarzany czterokrotnie. Cykl pozamiejski obejmuje bardzo spokojne rozpędzenie się do 70 km/h (auto ma osiągnąć tą prędkość w ciągu 41 s), zwolnienie do 50 km/h, a następnie skokowe rozpędzenie do 120 km/h. Nie za bardzo przypomina to realny ruch drogowy, prawda?

Lekiem na całe zło ma być unowocześniony cykl WLTP (World Harmonized Light Wehicle Test Procedure). Jest to bardziej współczesna metoda pomiaru emisji spalin i zużycia paliwa. Po pierwsze test NEDC odbywał się przy temperaturach z zakresu 20-30 stopni Celsjusza. Dla bardziej wrażliwych silników nawet kilka stopni różnicy powietrza potrzebnego do spalania mieszanki, robi ogromną różnicę. Test WLTP jest prowadzony przy 23 stopniach temperatury początkowej, a jako że średnia roczna temperatura w Europie wynosi 12 stopni, emisja dwutlenku węgla mierzona jest przy 14 stopniach.

Druga kwestia to poziom wyposażenia dodatkowego danego auta, a także różne rodzaje przekładni. Mierzenie wszystkich konfiguracji jedną miarą było po prostu niesprawiedliwe, szczególnie biorąc pod uwagę fakt, że w zależności od wyposażenia masa auta może zmieniać się w zakresie ponad 100 kilogramów!

Różnice

Choć sama zasada przeprowadzenia badań zużycia paliwa i emisji spalin dla testu NEDC i WLTP jest podobna, różnice w wytycznych są ogromne. Dystans jaki auto pokonuje podczas testu WLTP to 23,25 km, podczas gdy w NEDC przejeżdżało jedynie 11 km. Podobnie sprawa wygląda w przypadku średniej prędkości z całego testu. Dla NEDC było to 34 km/h, a dla WLP – 46,5 km/h. Zmienił się także czas trwania badań (wzrósł z 20 do 30 minut) oraz maksymalna prędkość osiągana podczas testu pozamiejskiego – w NEDC auto było rozpędzane do 120 km/h, a w WLTP – do 131 km/h. Dodatkowo podczas próby miejskiej cyklu WLTP uwzględnione są momenty, w których auto stoi (symulując sytuację stania w korku lub na światłach).

Cykl pomiarowy z lat osiemdziesiątych składał się w 66% z próby miejskiej i 34% warunków pozamiejskich. W cyklu WLPT stosunek ten bardziej wyrównano uzyskując odpowiednio 52% w mieście i 48% w trasie. Bardziej dynamiczny charakter próby, oraz indywidualna ocena aut w zależności od ich wyposażenia i rodzaju przekładni (łącznie z doborem momentów zmian przełożeń), przekładają się na dużo bardziej „życiowe” wyniki.

smog, spaliny samochodowe, wydech, korek
Autor: materiały prasowe

Koniec z oszustwami

1 września każdy nowowyprodukowany samochód będzie musiał spełniać normę Euro 6d-Temp, czyli podczas testów emisji spalin i zużycia paliwa będzie poddawany cyklowi WLTP. To przełoży się na prawdziwe wyniki umieszczane w danych technicznych. Nagła szczerość początkowo może wprowadzić klientów w osłupienie. Dla normy Euro 6 średnie zużycie paliwa dla pojazdów osobowych wynosi 6 l/100 km. Korzystając z normy Euro 6d-Temp, uśredniona wartość wynosi już 7,5 l/100 km. Klientom może się więc wydawać, że auta objęte kagańcem nowej normy będą palić więcej. Paliwa będą zużywać tyle samo, jednak my będziemy mogli zaufać danym katalogowym, a nie na starcie wkładać je między bajki.

Bezpieczne hybrydy

O ile nowa norma dotknie aut z konwencjonalnym napędem, tak hybrydy i pojazdy elektryczne mogą czuć się względnie bezpieczne. Podczas próby miejskiej auto przez kilka minut stoi, a następnie płynnie rozpędza się do zadanych prędkości. O ile na postoju silnikom spalinowym pomoże wszechobecny już system Start&Stop, tak auta hybrydowe posiadające wsparcie silników elektrycznych podczas rozpędzania, uzyskają lepsze wartości zużycia paliwa i emitowanych do atmosfery substancji szkodliwych.

Norma Euro 6d-Temp wejdzie w życie już 1 września 2018 r. Wówczas w katalogach producentów zaczną pojawiać się coraz bardziej wiarygodne wyniki zużycia paliwa. Różnica tych wartości pomiędzy autami z silnikami spalinowymi, a hybrydami, będzie jeszcze bardziej widoczna, działając mocno na korzyść napędów alternatywnych.

Najnowsze