Dramat rozegrał się w poniedziałek, 19 października, w przedszkolu samorządowym w Jedliczu. Tego dnia odbywały się tam zajęcia z pierwszej pomocy i pokazy ratownictwa, które miały przybliżyć najmłodszym pracę służb medycznych. Nikt nie przypuszczał, że spotkanie zakończy się tragedią.
Podczas pokazu trzyletni Miecio został potrącony przez karetkę uczestniczącą w wydarzeniu. Chłopiec doznał bardzo poważnych obrażeń i został przetransportowany do szpitala w Rzeszowie. Lekarze walczyli o jego życie, jednak obrażenia okazały się śmiertelne.
O śmierci dziecka informowało Radio ESKA. W obliczu niewyobrażalnej straty rodzice Miecia podjęli decyzję, dzięki której ich synek może pomóc innym dzieciom.
„Jego serduszko będzie biło w innym ciele”. Poruszające słowa mamy Miecia
Mama trzylatka opublikowała w mediach społecznościowych przejmujący wpis, w którym pożegnała synka i opowiedziała o decyzji rodziny. Rodzice chcą, aby mimo śmierci ich dziecka jego historia przyniosła nadzieję innym.
„Mieciu .... Chcemy Ci powiedzieć, że Wszyscy jesteśmy z Ciebie dumni ... Odszedłeś od Nas i od razu stałeś się Bohaterem Swoimi małymi rączkami już robisz cuda ... Tym cudem będzie uratowanie innych dzieci....” – napisała mama chłopca.
Następnie przekazała, że w piątek o godz. 16 miało dojść do przekazania narządów jej synka. Rodzice zgodzili się, by to, co najcenniejsze, pomogło innym potrzebującym dzieciom.
„Jego serduszko będzie biło w innym ciele jego cząstka będzie podróżowała po całym świecie uratujesz nie jedno a kilka istnień. Pamiętaj jesteś WYJĄTKOWY. Dziękujemy Ci za to” – napisała pogrążona w żałobie kobieta.
To niezwykle trudna decyzja, podjęta w chwili niewyobrażalnego bólu. Dla rodziny Miecia świadomość, że ich synek może dać innym dzieciom szansę na życie, stała się częścią pożegnania.
Śledczy wyjaśniają okoliczności tragedii w przedszkolu
Po tragicznym wypadku prokuratura rozpoczęła postępowanie mające wyjaśnić, jak doszło do potrącenia trzylatka. Jak informowało Radio ESKA, przesłuchano kierowcę karetki oraz dwie opiekunki obecne podczas wydarzenia.
Osoby te zostały zatrzymane, a po przesłuchaniu mogły wrócić do domów. Na tym etapie żadna z nich nie usłyszała zarzutów.
Śledczy ustalają dokładny przebieg zdarzenia i sprawdzają, w jakich okolicznościach doszło do tragedii, która odebrała życie małemu Mieciowi.